Powieść obyczajowa
Lęk. Jak sobie radzić z chorobą naszych czasów
24,99 zł
29,99

Lęk. Jak sobie radzić z chorobą naszych czasów

Augusto Cury
brak opinii
Liczba stron: 176
ISBN: 9788327641151
Premiera: 2019-04-24

Brakuje wam cierpliwości? Budzicie się zmęczeni? Irytuje was wolniejsze tempo pracy? Często miewacie bóle głowy i cierpicie na podwyższone napięcie mięśniowe? Jeśli choć na jedno pytanie odpowiedzieliście twierdząco, to książka dla Was. Doktor Augusto Cury szeroko opisuje Syndrom Przyspieszonego Myślenia (Accelerated Thought Syndrome), identyfikując go jako nową chorobę naszych czasów i najpowszechniejszy problem psychiczny obok depresji. Dlaczego tak się dzieje? Wielość informacji, mnogość bodźców i rosnące tempo życia sprawiają, że zmieniło się również tempo formułowania myśli. Pociąga to poważne konsekwencje dla naszego zdrowia emocjonalnego, intelektu i kreatywności. Dzięki pracy doktora Augusto Cury’ego mamy okazję przyjrzeć się bliżej Syndromowi Przyspieszonego Myślenia i poprawić komfort naszego życia.

Żyjemy w społeczeństwie, w którym każdy stale ma coś pilnego do załatwienia, ciągle się spieszy i jest przepełniony niepokojem. Nigdy wcześniej ludzie nie mieli tak poruszonych i zestresowanych umysłów. Cierpliwość i znoszenie przeciwności stały się dziś artykułami luksusowymi. Kiedy nasz komputer uruchamia się trochę dłużej niż zwykle, większość z nas się zirytuje. Gdy nie mamy żadnego ciekawego zajęcia, czujemy się podenerwowani. Niewielu z nas na co dzień kontempluje piękno kwiatów na placach publicznych czy przysiada na chwilę na balkonie czy ganku, aby porozmawiać z bliskimi lub znajomymi. Żyjemy w epoce przemysłu rozrywkowego i jednocześnie, paradoksalnie, nudy. Bardzo przykrym doświadczeniem jest odkrycie, że tak wielu ludzi wszystkich narodów nie potrafi przebywać w samotności, patrzeć w głąb siebie, rozmyślać nad niuansami egzystencji, cieszyć się życiem czy prowadzić dialogu wewnętrznego. Ludzie ci mają bardzo wielu znajomych na portalach społecznościowych, ale rzadko kiedy rzeczywiście znają kogoś naprawdę dobrze, a, co gorsza, rzadko znają dobrze samych siebie.

Moja książka mówi właśnie o tej pladze naszych czasów. Wiele osób uważa, że jest nią depresja, ale ja prezentuję tu inny, być może jeszcze poważniejszy, choć nieco mniej dostrzegalny problem: nerwowość i niepokój wynikające z Syndromu Przyspieszonego Myślenia (SPM). Myślenie jest dobre, myślenie z jasnością umysłu – jeszcze lepsze, jednak nadmiar myślenia to ładunek wybuchowy, który podminowuje nasze zdrowie psychiczne, radość życia i kreatywność. Nie tylko leki psychotropowe powodują uzależnienia, to samo robi z nami nadmiar informacji, pracy umysłowej, aktywności, zmartwień, nadmierne użycie telefonu komórkowego. Czy doświadczasz na co dzień tego nadmiaru? Prowadzi on, w każdej swojej postaci, do największego, najgłębszego uzależnienia ludzkiego umysłu: nałogu myślenia. Wielu świetnych profesjonalistów różnych dziedzin doświadcza tego problemu. Są zarazem doskonałymi pracownikami swoich firm i własnymi dręczycielami. Spowolnienie tempa naszych myśli i nauka zarządzania własnym umysłem to kluczowe zadania, jakie przed nami stoją.

Treść tej książki zawiera tezy, które rozwinęły się na bazie mojej Teorii Inteligencji Wieloogniskowej, jednej z niewielu teorii na świecie zajmujących się złożonym procesem konstruowania myśli, formowaniem się Ja zarządzającego psychiką, rolami pamięci i kształceniem osób myślących. Nie jest jednak ta książka poradnikiem pełnym cudownych rozwiązań, ale powinna mieć zastosowanie psychologiczne. Nauczam swoich magistrantów i doktorantów z dziedziny psychologii, coachingu i pedagogiki wielu z wymienionych tu tez. Tu jednak staram się je wyłożyć w prosty, zrozumiały sposób, używając możliwie wielu przykładów i metafor, tak aby książka była dostępna nie tylko dla zawodowców, nauczycieli i rodziców, ale również dla młodzieży, która jest jedną z ofiar syndromu SPM. Nieświadomie niszczymy zdrowie psychiczne młodych ludzi na całym świecie. Mam nadzieję, że Czytelnikowi uda się zagłębić w najskrytsze zakamarki własnego umysłu i zastosować zaproponowane przeze mnie narzędzia.

Pieniądze kupią nam pochlebców, ale nie przyjaciół; kupimy za nie łóżko, ale nie dobry sen; wycieczki zagraniczne, ale nie radość; wszelkie dostępne produkty, ale nie wolny umysł; ubezpieczenia, ale nie poczucie emocjonalnego bezpieczeństwa. W tym krótkim i skomplikowanym życiu, które jest udziałem nas wszystkich, osiągnięcie stanu wolności umysłu i emocjonalnego bezpieczeństwa zmienia wszystko...

Dr Augusto Cury

 

1

Choroba naszego wieku: depresja czy Syndrom Przyspieszonego Myślenia?

 

Co jest największym złem naszych czasów? Nie ulega wątpliwości, że depresja atakuje zastraszającą liczbę członków współczesnych społeczeństw. Według Światowej Organizacji Zdrowa (WHO) u 1,4 miliarda osób (co odpowiada 20 procentom światowej populacji) prędzej czy później rozwinie się to ostateczne stadium ludzkiego bólu. Jednak, jak się przekonamy, Syndrom Przyspieszonego Myślenia dotyka prawdopodobnie aż 80 procent ludzi w każdym wieku, zarówno uczniów, jak nauczycieli, intelektualistów i analfabetów, lekarzy i ich pacjentów.

Niepostrzeżenie współczesne społeczeństwo – nastawione na konsumpcję, szybkość i stres – pogwałciło coś, co powinno być nienaruszalne: rytm tworzenia się naszych myśli, wywołując poważne konsekwencje dla zdrowia psychicznego, przyjemności życia i rozwoju ludzkiej inteligencji, kreatywności i trwałości naszych związków. Wszyscy zbiorowo chorujemy. To sygnał ostrzegawczy.

Niedawno, podczas wykładów na konferencjach dla ponad 8 tysięcy nauczycieli i pedagogów, jednej krajowej, a drugiej międzynarodowej, przeprowadziłem szybki test na podstawowe symptomy SPM.

Poprosiłem uczestników, aby szczerze wskazali objawy, które u siebie zauważyli, ponieważ jeśli nie będziemy szczerzy sami ze sobą, nie będziemy mieli odwagi zdiagnozować swoich problemów i uczciwie spojrzeć sami na siebie, istnieje wielkie prawdopodobieństwo, że zabierzemy swoje problemy do grobu, bez szans na ich rozwiązanie. Przed testem kazałem się im uśmiechnąć, choć sprawa była raczej godna płaczu... Wyniki odebrały mi mowę, jako że niemal wszyscy uznali się za głęboko znerwicowanych i zauważali u siebie psychiczne i psychosomatyczne symptomy SPM. Zaczęli się uśmiechać i odprężać, dopiero kiedy okazało się, że nie byli sami. Wszyscy byli ofiarami tego, co uważam za największe zło naszych czasów.

 

Co zrobiliśmy dzieciom ludzkości?

 

Po ostatnim wykładzie, zanim złapałem samolot do São Paulo, jeden z patronów wydarzenia, właściciel dużej, prywatnej szkoły – podstawowej, średniej i wyższej – z tysiącami uczniów i studentów, bardzo nalegał, abym odwiedził tę instytucję.

Miałem dwadzieścia minut. Widząc, jak bardzo jest zaangażowany, zgodziłem się na jego prośbę. Nie chciałem przeprowadzić zwykłej, oficjalnej wizyty, ale mieć jakiś realny wkład w rozwój szkoły, dlatego poprosiłem, aby wybrał lekcje z uczniami, na których mógłbym krótko opowiedzieć o niektórych skomplikowanych funkcjach umysłu, o Ja-menadżerze psychiki i o tym, jak Syndrom Przyspieszonego Myślenia wpływa negatywnie na użycie intelektu przez ludzi na całym świecie. Nauczyciele i dyrektorzy szybko zorganizowali się i wybrali lekcje w trzecich klasach liceum. Sam prowadzę wykłady dla doktorantów i osób pracujących w różnych branżach, rzadko kiedy mam więc okazję przebywać wśród tak młodych osób.

Opowiedziałem im o zabójczych, czy też traumatycznych oknach psychiki – o których napiszę jeszcze później – w których mieszczą się zazdrość, nieśmiałość, fobie, brak pewności siebie i poczucie niemocy i które, przez wysoki poziom napięcia, jaki wywołują, mogą zablokować dziesiątki tysięcy innych okien w naszym umyśle, nie pozwalając naszemu Ja mieć właściwego dostępu do danych i reagować w inteligentny sposób zarówno na egzaminach szkolnych, jak i na tych, przed którymi stawia nas życie. Opowiedziałem o tym, jak w historii ludzkości wielu geniuszy zostało uznanych za niepełnosprawnych umysłowo przez nauczycieli, którzy nie znali teorii okien pamięci i pułapek, jakie w kulisach umysłu zastawiają na nas jego zabójczo niebezpieczne obszary.

Przemawiając do takiej publiczności, wiedziałem, że na całym świecie młodzi ludzie rzadko kiedy spełniali marzenia Platona (o radości z uczenia się), Paula Freire (o niezależności i posiadaniu własnego zdania), Jeana-Paula Sartre’a (o byciu panem własnego losu), Zygmunta Freuda (o ego, które kieruje się zasadą przyjemności w sposób dojrzały), Viktora Frankla (o człowieku, który szuka sensu w życiu) czy nawet moje (o rozwoju dojrzałego Ja, zdolnego do chronienia emocji, panowania nad myślami i pracy nad innymi złożonymi funkcjami inteligencji tak, aby móc być autorem własnej historii).

Nauczyciele często narzekają, że uczniowie są coraz bardziej rozkojarzeni, pobudzeni, nerwowi i wyalienowani. Ale każdy umysł jest jak sejf. Nie istnieją umysły całkiem niedostępne, do których nie da się znaleźć klucza. Ja użyłem właściwego klucza, odwołałem się do emocji tych uczniów i zachęciłem ich do podróży w głąb siebie. Kiedy mówiłem, w sali nie słychać było najlżejszego szmeru.

Po krótkim wykładzie zapytałem ich o Syndrom Przyspieszonego Myślenia, który, jak się okazało, ich dotyczył. Większość podniosła ręce i potwierdziła, że doświadcza bólów głowy i mięśni. Było to zaskakujące. Większość odpowiedziała też twierdząco na pytanie, czy budzili się zmęczeni, czuli się nerwowi, nie znosili przeciwności, cierpieli na lęk antycypacyjny, mieli problemy z koncentracją i pamięcią.

Kierowniczka szkoły – bardzo wrażliwa osoba, podobnie jak obecni w klasie nauczyciele – była wstrząśnięta. Nie wyobrażała sobie, że jakość życia uczniów jest aż tak niska. Wielu z nich pochodziło z bogatych rodzin, ale z psychicznego punktu widzenia wiedli życie żebraków.

Na koniec zadałem ostatnie pytanie. Tym razem to mnie utknął głos w gardle i to ja walczyłem ze łzami. Spytałem, kto z nich ma problemy ze snem, i znów wiele osób podniosło ręce. Ci młodzi ludzie byli w kwiecie wieku, a jednak żyli w zamknięciu, za zaryglowanymi drzwiami, prowadząc bezsensowną walkę w tym jedynym miejscu, gdzie musimy ogłaszać bezwarunkowe zawieszenie broni: we własnym łóżku. Sen jest bowiem absolutnie kluczowy dla zdrowia, równowagi i produktywności umysłu.

Przestałem na chwilę mówić, spojrzałem na nauczycieli i spytałem: „Co robimy z dziećmi ludzkości?”. Nie mogłem się powstrzymać. Powiedziałem, że chociaż zawód nauczyciela jest najważniejszy w każdym kraju, to system edukacji choruje i kształci chorych ludzi dla stresującego społeczeństwa już od zerówki, a nawet przedszkola, aż do końca studiów, zmuszając uczniów do przyswajania milionów danych o świecie, w którym żyjemy, a jednocześnie nie ucząc ich niczego o świecie, który my sami stanowimy – o naszej psychice.

Klasyczna edukacja rzadko kiedy dostarcza uczniom podstawowych narzędzi, dzięki którym mogliby posiąść od maleńkości umiejętność odsiewania stresujących bodźców, chronienia emocji, dbania o myśli, myślenia w pierwszej kolejności przed reagowaniem – i w ten sposób umocnić Ja w roli menadżera psychicznego oraz złagodzić, przynajmniej trochę, ciężkie symptomy SPM. Wiele szkół w obu Amerykach, Europie, Afryce i Azji być może kształci doskonałych specjalistów, ale nie potrafi w najmniejszym stopniu kształtować osób myślących, zdolnych do rozwijania w sobie wolności umysłu i zdrowych emocji.

Niestety, na całym świecie neurolodzy, psychiatrzy i pedagodzy zajmujący się zdrowiem psychicznym stale stawiają błędne diagnozy. Widząc młodego człowieka, który nie potrafi się skoncentrować, łatwo się irytuje, jest niespokojny i ma niski próg frustracji, orzekają u niego hiperaktywność (ADHD) zamiast SPM. Objawy są rzeczywiście podobne, ale przyczyny i właściwe podejście do leczenia skrajnie różne. Na ten temat będę mówił w dalszej części książki.

 

Ja dojrzałe czy niedojrzałe?

 

Jeśli chodzi o rolę Ja jako menadżera naszej psychiki, zatrzymaliśmy się w epoce kamienia łupanego. Ile czasu poświęcamy na higienę ciała? Kąpiemy się co najmniej raz na dobę. Mycie zębów? Co cztery lub sześć godzin? A co z higieną psychiczną? Ile czasu mamy, żeby zainterweniować, gdy atakują nas niepokojące myśli, autodestrukcyjne pomysły, stany lękowe? Nie więcej niż pięć sekund!

Jeśli odwołamy się do metafory teatru, nasze Ja, które reprezentuje zdolność dokonywania wyboru, powinno opuścić widownię, zrezygnować z roli widza i wejść na scenę umysłu, aby zachować tam higienę w czasie, gdy w naszej pamięci dokonuje się zapis niepokojącego doświadczenia. Jak? Poprzez niezgodę, podawanie w wątpliwość, konfrontację, tak jak czyni to adwokat, kiedy w sądzie broni oskarżonego. Jednak nasze Ja jest zbyt powolne. Nie zostało odpowiednio wykształcone do opieki nad naszą psychiką. Głośno krzyczy na zewnątrz i milczy w świecie umysłu. Postępuje zatem przeważnie odwrotnie, niż powinno.

Przeważająca większość ludzi potrafi prowadzić samochód, ale nie nauczyła się kierować własnymi emocjami, reakcjami i myślami. Społeczeństwo, w którym żyjemy, jest powierzchowne i stresujące, codziennie sprzedaje nam produkty i usługi, jednak nie uczy nas, jak rozwijać w sobie dojrzałe, inteligentne i świadome swojej roli Ja, które kierowałoby naszymi emocjami. A jak się miewa Twoje Ja?

W więzieniu psychiki rządzą choroby psychosomatyczne, depresje, dyskryminacja, przemoc szkolna, trudności w przekazywaniu kapitału doświadczeń, syndrom Zamkniętego Obiegu Pamięci, Przyspieszonego Myślenia, kult celebrytów, tyrański wzorzec piękna. Więzienie to jest dowodem na kryzys sterowania psychiką przez Ja.

Często podkreślamy z moimi doktorantami psychoanalizy i psychologii wieloogniskowej, że do najszlachetniejszych i najistotniejszych ról Ja należy sporządzenie mapy i analiza naszych demonów, a także ponowne otwarcie traumatycznych okien pamięci. W przeciwnym razie staniemy w jednym szeregu z ludźmi, którzy mówią o dojrzałości, ale na płaszczyźnie emocji są jak dzieci, nie znoszą bowiem krytyki, sprzeciwu, a do tego mają neurotyczną potrzebę władzy i pozostawania w centrum świata, który powinien kręcić się wokół nich.

Pewnego razu spytałem menadżerów 50 firm o wysokim wskaźniku zdrowia psychicznego pracowników: „Kto z was ma jakąś polisę ubezpieczeniową?”. Wszyscy podnieśli ręce. Następnie dopytałem: „A kto z was posiada ubezpieczenie emocjonalne?”. Nikt nie odważył się odpowiedzieć. Byli szczerzy. Jak możemy mówić o zdrowych firmach, nie wspominając o podstawowych mechanizmach ochrony emocji? Ubezpieczamy tylko to, co sobie cenimy. Niestety, największy majątek, jaki posiadamy, nie ma dla nas żadnej wartości.

Generalnie pracownicy z takim podejściem są doskonali dla swoich firm, ale jednocześnie dla samych siebie są oprawcami. W tym, co nieważne, mają doskonałe wyniki, ale w najistotniejszych kwestiach błądzą i chybiają. A ja? Ty? Mimo że umysł ludzki jest najbardziej złożoną ze wszystkich firm, jedyną, która nie może upaść, to właśnie ona, niestety, najłatwiej bankrutuje z powodu niedopuszczalnego zaniedbania z naszej strony. A przecież umysł nie może być ziemią niczyją, wystawioną na wszelkie stresujące bodźce. Czy Twoje emocje są ubezpieczone?

 

 

***

Czy nasze umysły są wolne?

 

 

Teza Sartre’a: skazani na wolność

 

Czy nasze myśli są wolne? Czy myślimy co chcemy i kiedy chcemy? Poczekaj, nie spiesz się z odpowiedzią. Pomyśl przez chwilę o procesie myślenia, pomyśl jak i o czym myślisz. Ktoś może zaprotestować, mówiąc: „Mój umysł jest wolny, moje myśli są posłuszne mojej woli”. Czy na pewno?

Francuski filozof Jean-Paul Sartre bronił jednej z najbłyskotliwszych tez filozofii: człowiek jest skazany na bycie wolnym. Czy miał rację, czy też był naiwnym romantykiem, kiedy to mówił? Czy w naszym wnętrzu jesteśmy wszyscy wolni?

Jeśli spojrzymy na rzeczywistość zewnętrzną – niewątpliwie Sartre miał rację. Ciało może być uwięzione za kratami, ale umysł może myśleć, fantazjować, marzyć, wyobrażać sobie różne rzeczy. Jeśli nasze Ja nie zostało wyszkolone do zastanawiania się nad swoimi błędami, kara nie będzie pod żadnym względem wychowawcza. Wprost przeciwnie, zjawiska, które tworzą łańcuch myśli przeprowadzą dzień w dzień, miesiąc za miesiącem, rok za rokiem wieloogniskową lekturę pamięci, tworząc umysłowe obrazy ucieczki, tunelu, skrócenia kary, wszystkiego, co wiąże się z uniknięciem więzienia, które jest dużo cięższe niż więzienie fizyczne: więzienia niepokoju, nudy, nerwicy. Ten, kto budował więzienia na przestrzeni dziejów, nie rozumiał, jak przebiega proces tworzenia się myśli, nie rozumiał, że umysł nie może zostać uwięziony.

Dlaczego dyktatorzy, niezależnie od tego, jak byliby brutalni, jak bardzo kontrolowaliby swój lud, zawsze w końcu upadają? Ponieważ nikt nie może kontrolować ruchów Ja i jego pragnienia wolności.

Małe dziecko poczuje zawsze chęć, aby wydostać się z matczynych ramion i odkrywać świat. Nieśmiały nastolatek zaryzykuje nowe znajomości. Osoba cierpiąca na fobię będzie unikać przedmiotu swojego lęku, w końcu jednak wyjdzie naprzeciw własnej wolności. Z tego punktu widzenia Sartre miał oczywiście rację: człowiek jest skazany na wolność.

Jego teza obejmuje nawet prawa i obowiązki obywatelskie w społeczeństwach demokratycznych. Dają nam wolność wyrażania myśli, odejścia i powrotu. Ale tak, jak z jednej strony desperacko pragniemy być wolni, tak z drugiej, jeśli uważnie przyjrzymy się procesowi konstruowania myśli i subtelnym pułapkom, jakie w sobie zawiera, przekonamy się, że teza Sartre’a jest naiwna i romantyczna. Niestety, nasz intelekt nie cieszy się taką wolnością, jak byśmy chcieli. Najcięższe więzienia, łańcuchy i kajdany czają się w nas samych, o czym się za chwilę przekonamy.

 

Ja jest zakładnikiem pewnej bazy danych

 

Kiedy tworzymy myśli, bazujemy na zbiorze informacji zarchiwizowanych w pamięci. Wszystkie pomysły, kreatywność i wyobraźnia rodzą się z połączenia określonego impulsu i lektury pamięci, która zachodzi w tysięcznej części sekundy. Ja nie jest świadome tego odczytu oraz procesu organizacji danych, który z niezwykłą szybkością odbywa się w kulisach umysłu, a tylko końcowego produktu wystawianego na scenie, czyli gotowych myśli.

Każdy obraz, postać filmowa czy książkowa, jakkolwiek byłyby niezwykłe, zostały stworzone na podstawie odczytu elementów zawartych w pamięci autora. A pamięć jest produktem naszych genów, łona matki, środowiska społecznego i szkolnego oraz relacji pomiędzy Ja i własnym umysłem.

Tysiące doświadczeń z dzieciństwa, które składają się na nasz bank danych, takich jak odrzucenie, strata, przeciwności, lęki, znalazły się tam bez naszej kontroli, możliwości przefiltrowania lub odrzucenia. Oczywiście jako ludzie dorośli dokonujemy wyborów, reagujemy w rozmaity sposób, ale nasze wybory są zdeterminowane posiadaną przez nas bazą danych i dlatego nasza wolność nie jest pełna, w przeciwieństwie do tego, co twierdził Sartre.

Człowiek, który być może był największym wychowawcą w historii ludzkości, dostrzegał to ograniczenie z przerażającą jasnością. Kiedy umierał na krzyżu, ponad 2 tysiące lat temu, powiedział coś niezwykle zaskakującego: „Wybacz im, ojcze, bo nie wiedzą, co czynią!”. Nie religijna, ale psychologiczna i socjologiczna analiza pokazuje, że to stwierdzenie zawiera w sobie bezprecedensową dawkę altruizmu. A jednocześnie postawa chroniąca oprawców wydaje się niedopuszczalna.

Rzymscy żołnierze wiedzieli, co robią – wykonywali karę śmierci nałożoną na Jezusa przez Piłata. Tymczasem dla Mistrza wszystkich mistrzów, myśli, które tworzyły się w ich umysłach były, z jednej strony owocem wolnego wyboru, a z drugiej – niewolnikami bazy danych utworzonej w ich pamięci, tyrańskiej kultury Cesarstwa Rzymskiego. Wypełniali rozkazy, nie byli całkowicie wolni, nie byli panami swojego losu, lecz więźniami własnej przeszłości, zakładnikami kultury, w której wyrośli.

Kultura ma fundamentalne znaczenie dla tożsamości narodu czy ludu, ale jeżeli nie pozwala nam postawić się w skórze drugiego człowieka ani pomyśleć, zanim zareagujemy, jest kulturą niewolników. Dla Mistrza z Galilei za każdą osobą, która rani innych, kryje się zawsze człowiek zraniony. Nie rozwiązywało to problemu jego przeciwników, ale rozwiązało jego problem. Chronił własny umysł. Jego Ja nie było obciążone cudzym szaleństwem i przemocą. Jego własna tolerancja przynosiła mu ulgę, nawet kiedy cały świat zawalał mu się na głowę.

 

Ja może zostać opanowane przez zjawisko przepływu wewnętrznego

 

Nie przestajemy być wolni tylko dlatego, że jesteśmy zakładnikami własnej przeszłości, „wolności ograniczonej egzystencjalną historią”. Nawet w ramach tej osobistej bazy danych mamy pełną wolność wyboru – zgodnie z opinią Sartre’a.

Wyobraź sobie, że mamy w pamięci miliony cegiełek, w których zawarta jest spuścizna genetyczna, relacje z rodzicami, rodzeństwem, przyjaciółmi, doświadczenia szkolne, wiedza zaczerpnięta z książek, procesu introspekcji. Niewątpliwie mamy wolność wyboru tego, jak zużytkujemy te cegiełki i zbudujemy emocje i myśli zgodnie z wolną wolą Ja, myśli, które oskarżają, rozprawiają, analizują, akceptują, krytykują, kochają i nienawidzą.

O ile ktoś nie znajduje się w stanie psychotycznym, pod silnym wpływem narkotyków lub nie jest dzieckiem pozbawionym świadomości własnych czynów, wybór i użycie tych cegiełek są możliwe. Ale przy całej wolności, jaką ma nasze Ja w dostępie i użytkowaniu informacji niezbędnych do tworzenia łańcucha myśli na swoją odpowiedzialność, istnieją nieuświadomione fenomeny, które tworzą myśli i emocje bez jego pozwolenia. Jeśli te zjawiska rzeczywiście istnieją, zmienia to dramatycznie nasze rozumienie, kim jesteśmy my, Homo sapiens.

Czy wsiadłbyś do samolotu, wiedząc, że na jego pokładzie znajduje się terrorysta, który mógłby zaatakować pilota i doprowadzić do katastrofy? Postawiłem to pytanie pewnego dnia widowni pełnej lekarzy. Oczywiście, wszyscy odpowiedzieli przecząco. Następnie zapytałem: „Kto z was lubi cierpieć i się zadręczać?”. Na szczęście na sali nie było żadnego masochisty. Mówiłem zatem dalej: „Kto z was cierpi z powodu zamartwiania się na zapas?”. Niemal wszyscy w sali podnieśli ręce. Wytłumaczyłem im więc, że jeśli uznamy umysł ludzki za najbardziej skomplikowany samolot, a za jego pilota – nasze Ja, ich samoloty właśnie spadają na ziemię, gdzie grozi im rozbicie. Powiedziałem im: „Skoro wasze Ja nie jest masochistą, skoro nikt z was nie nienawidzi samego siebie i nie chce się okaleczyć, dlaczego zamartwiacie się na zapas? Jeśli to nie wasze Ja tworzy te męczące myśli, to kto? Wniosek z tego, że na pokładzie naszego samolotu znajduje się terrorysta, drugi pilot, który sabotuje umysł”.

Kim jest ten drugi pilot? Nazywam go przepływem wewnętrznym. Dalej zajmiemy się nim bardziej szczegółowo, ale wstępnie powiem tylko, że ten nieświadomy mechanizm ma kluczowe znaczenie dla ludzkiej psychiki, kreatywności i przyjemności z życia, może bowiem zatracić swoje zdrowe funkcjonowanie i zacząć nas terroryzować. Co więcej – to właśnie on jest główną przyczyną powstawania Syndromu Przyspieszonego Myślenia.

Zebrani w sali lekarze zaczęli w końcu rozumieć, że teza Jeana-Paula Sartre’a była nie do utrzymania. Nasze Ja ma wolność w organizowaniu danych, jednocześnie jednak istnieją nieuświadomione mechanizmy, które do tej pory nie zostały przebadane przez innych naukowców, i które tworzą myśli bez pozwolenia samego Ja, mogąc je nawet sabotować, niewolić i więzić.

Nie możemy zatem powiedzieć, że jesteśmy skazani na wolność, nie jesteśmy bowiem sami w naszym statku powietrznym... Możemy i powinniśmy być wychowywani tak, by stać się autorami własnej historii, ale ta wolność musi być wywalczona, a nawet wtedy będzie miała swoje granice. Historia ludzkości, z jej niezliczonymi przykładami niesprawiedliwości i okropieństw, jest doskonałym tego przykładem.

Napisz swoją opinię i oceń książkę

Przedstaw się



Twoja ocena


WYŚLIJ