Dla młodzieży
Chłopak, który wiedział o mnie wszystko
38,99 zł
38,99
KUP TERAZ

Chłopak, który wiedział o mnie wszystko

1 opinia
TAKŻE JAKO E-book icon
Liczba stron: 512
Oprawa miękka
ISBN: 9788327637918
Premiera: 2018-09-19
Tłumaczenie: Danuta Fryzowska
Opracowanie graficzne okładki: Emotion Media

O Boże, chyba zwymiotuję! Nie wierzę, że muszę iść do tej głupiej nowej szkoły, i to od razu po beznadziejnie nudnych wakacjach.

Wtem za plecami usłyszałam najcudowniejszy głos na świecie. To przecież Clay Preston, mój najlepszy przyjaciel, któremu zwierzałam się z każdej tajemnicy, i który znał mnie na wylot. Wtuliłam twarz w jego szyję. Ależ za nim tęskniłam!

Od razu poczułam, że odzyskałam utraconą cząstkę siebie. Ale zaraz, jest jakoś inaczej. Dlaczego wszyscy się na nas gapią i szepczą? I dlaczego oboje jesteśmy tacy zmieszani? Przecież łączy nas tylko przyjaźń, prawda?

 

Kirsty Moseley odniosła ogromny sukces, publikując powieści w Internecie. W ciągu kilku lat sprzedały się w oszałamiającej liczbie 720 000 egzemplarzy, a sama autorka jest porównywana do bestsellerowych pisarek: Anny Todd, Colleen Hoover i Jennifer L. Arymentrout.

Kirsty Moseley

Kirsty Moseley kocha czytać od najmłodszych lat. Swoje pisarskie umiejętności odkryła gdy przyłączyła się do internetowej społeczności pisarzy-amatorów. Jej samodzielnie wydana książka "The boy who sneeks in my bedroom window" zdobyła rzesze fanów i wysokie miejsce w rankingu Goodreads’ Choice Awards na najlepszą książkę dla młodzieży 2012 roku. Jej druga powieść "Always you" została wydana kilka miesięcy później.

O Boże, chyba zwymiotuję! Nie wierzę, że muszę iść do tej głupiej szkoły, i to zaraz po przyjeździe. Przecież dopiero co wróciłam z miesięcznych wakacji. Beznadzieja!

Przenoszenie się do nowej szkoły w połowie trzeciego roku było chyba najgłupszym z możliwych pomysłów. Ludzie zdążyli się już zaprzyjaźnić i mają własne ekipy, a ja będę sama przez kolejne półtora roku.

Krzywiłam się i prychałam, patrząc przez przednią szybę na bramę do mojego nowego koszmaru – liceum South Shore. Gdy pod nią podjechałam, przez chwilę rozważałam, czy nie zawrócić do domu i nie błagać ojczyma, aby pozwolił mi zostać w starej szkole. Wiedziałam jednak, że to nic nie da, bo próbowałam go ubłagać od trzech miesięcy – jak widać bezskutecznie. Skręciłam więc niechętnie na parking.

Zaparkowałam na pierwszym wolnym miejscu i rozejrzałam się nerwowo po ludziach, którzy siedzieli na maskach samochodów, śmiali się i flirtowali, korzystając ze słońca, zanim znajdą się w murach szkoły.

Przełknęłam ślinę, próbując zwalczyć mdlące uczucie niepokoju, i przechyliłam wsteczne lusterko, by się w nim przejrzeć. Wyglądałam w porządku: długie, ciemnobrązowe włosy spięłam w luźny kok. Rzęsy musnęłam lekko maskarą, aby podkreślić błękit tęczówek, a usta pociągnęłam bezbarwnym błyszczykiem. Nie przesadzałam z makijażem, żeby nie rzucać się w oczy. Chciałam po prostu przetrwać ten dzień i się nie zbłaźnić.

Narzuciłam skórzaną kurtkę na czerwoną bluzkę, którą dobrałam do czarnych, obcisłych dżinsów, wzięłam głęboki oddech i wysiadłam z samochodu. Niemal natychmiast wszyscy zamilkli i skierowali na mnie spojrzenia. Czułam się trochę tak, jak w jednym z tych filmów, w których gdy tylko pojawia się nowa dziewczyna, każdy przerywa to, co właśnie robił, by ją zlustrować i odpowiednio zaszeregować w szkolnej hierarchii.

To tyle w kwestii niezwracania na siebie uwagi!

Wyprostowałam się, żeby wyglądać na pewną siebie – nie chciałam okazywać zdenerwowania.

Jak na zawołanie, chłopcy zaczęli za mną gwizdać, a dziewczyny obrzuciły mnie spojrzeniami pełnymi zazdrości i nienawiści.

Chyba nie będzie łatwo się tu wpasować, pomyślałam.

Wtem za plecami usłyszałam najcudowniejszy głos na świecie, który tak uwielbiałam:

– Riley!

Na moją twarz wpełzł szeroki uśmiech, a puls gwałtownie przyspieszył. Odwróciłam się, wypatrując go wśród tłumu, i gdy go ujrzałam, serce niemal mi zamarło. Pędził przez parking z szerokim uśmiechem, zręcznie omijając ludzi, a wiatr targał jego krótkie, zmierzwione blond włosy.

Clay Preston, mój najlepszy przyjaciel, któremu zwierzałam się z każdej tajemnicy i który znał mnie na wylot.

Westchnęłam z zadowoleniem i nagle poczułam, że ulatuje ze mnie całe napięcie. Samotność i ból rozłąki, które towarzyszyły mi przez ostatni miesiąc, zniknęły jak ręką odjął na widok jego pięknej twarzy.

Brakowało mi tego uśmiechu!

Rzuciłam plecak na ziemię i gdy Clay był już wystarczająco blisko, skoczyłam na niego. Oplotłam go rękami i nogami, ściskając najmocniej, jak potrafiłam, i wtuliłam twarz w jego szyję, wdychając jego zapach.

Boże, ależ za nim tęskniłam!

Miałam wrażenie, że duszę się bez niego. Przez cały wyjazd prawie nie jadłam; po prostu snułam się jak cień i usychałam z tęsknoty. Teraz, w jego ramionach, znów mogłam oddychać. Czułam, że odzyskałam utraconą cząstkę siebie.

Westchnęłam radośnie, a on objął mnie jeszcze mocniej i zakręcił się dookoła ze śmiechem.

Wszyscy na parkingu stali z otwartymi ustami i wytrzeszczali na nas oczy.

– Clay, tak bardzo się za tobą stęskniłam! – wyznałam, niechętnie się odsuwając i całując go w policzek.

Westchnął, a jego piękne ciemnozielone oczy błyszczały szczęściem.

– Ja za tobą też, Niedźwiadku. Nie sądziłem, że się dziś pojawisz. Wróciłaś w nocy, prawda? – powiedział radośnie, zarzucając mi rękę na ramię i biorąc mój plecak. Na jego twarzy nadal widniał szeroki uśmiech.

– Taa, jestem wyczerpana, ale David kazał mi przyjść, bo i tak opuściłam już sporo zajęć – jęknęłam, przewracając oczami.

– Trzeba było mi powiedzieć, przyjechalibyśmy razem. – Objął mnie mocniej i poprowadził w kierunku, z którego chwilę wcześniej przybiegł.

– Gdy dotarłam do domu, było po pierwszej, więc stwierdziłam, że nie będę dzwonić i cię budzić – wyjaśniłam. Oczywiście wolałabym jechać z nim niż kierować drżącymi rękami.

Zatrzymał się nagle i spojrzał mi prosto w twarz.

– Riley Jane Tanner! Możesz do mnie dzwonić o każdej porze dnia i nocy, przecież wiesz – powiedział stanowczo, sprawiając wrażenie urażonego.

Przewróciłam oczami. Zawsze używał mojego pełnego nazwiska, gdy chciał dać mi coś jasno do zrozumienia.

– Clayu Richardzie Prestonie, daj spokój – zakpiłam, odpłacając mu pięknym za nadobne, i popchnęłam go lekko ze śmiechem.

Wyszczerzył się i przyciągnął mnie do siebie, całując w skroń. Starałam się ignorować wymierzone we mnie spojrzenia.

Wyglądało na to, że prowadzi mnie w stronę trzech kolesiów, którzy siedzieli na masce starego czerwonego bmw. Gdy do nich podeszliśmy, spojrzeli na mnie wyczekująco z przyklejonymi do twarzy uśmiechami. Przyglądali mi się z zaciekawieniem, niespiesznie przesuwając wzrokiem po moim ciele, przez co poczułam się trochę nieswojo. Cóż, jako nowa dziewczyna w szkole musiałam trafić pod lupę. Mogłam mieć tylko nadzieję, że nie będę dziś jedyną nową osobą i ta uwaga zostanie podzielona.

– Chłopaki, poznajcie moją najlepszą przyjaciółkę Riley. Riley, to Craig, Ben i Tom – oświadczył, wskazując każdego palcem.

Przyjrzałam się im uważnie i od razu zauważyłam, że każdy z nich był na swój sposób przystojny. Mieli w sobie coś, co pozwoliło mi przypuszczać, że są szkolnymi ulubieńcami i mają wzięcie. Craig był niebieskookim blondynem, z kolei Ben i Tom mieli tak samo brązowe włosy i oczy, za to Tomowi robiły się w policzkach urocze dołeczki, gdy się uśmiechał. Wszyscy byli podobnie zbudowani: mieli około stu osiemdziesięciu centymetrów wzrostu i wyraziste mięśnie odznaczające się pod ubraniem.

Hmm, może w tej szkole nie będzie tak źle, jak myślałam! – przemknęło mi przez głowę.

– Hej – przywitali mnie niemal jednocześnie.

– Cześć – odpowiedziałam z zalotnym uśmiechem, a Clay natychmiast stężał.

Cholera, zapomniałam, jak się zachowywał, gdy wokół pojawiali się chłopcy.Miałam już kilku chłopaków, ale Clay prawie wszystkich odstraszył swoją przemową w stylu: „Tylko ją skrzywdź, to cię zabiję”. Objęłam go w pasie i uścisnęłam uspokajająco, wywołując uśmiech na jego twarzy.

– Nie mogę uwierzyć, że przez cały ten czas ukrywałeś przed nami taką laseczkę! To jest Riley? Twoja sąsiadka? Ta, z którą przyjaźnisz się od kołyski? – spytał z niedowierzaniem Tom, poruszając palcami na znak cudzysłowu przy słowie „przyjaźnisz”.

Clay skinął głową, ale widać było, że czuje się niezręcznie.

– Tak właśnie, więc łapy precz! Na nic jej tacy kobieciarze – warknął ostrzegawczo.

Parsknęłam śmiechem.

– Clay, skarbie, sama sobie poradzę. Nie musisz zgrywać starszego brata. – Pokręciłam głową, klepiąc go po piersi.

– Wcale nie próbuję nim być, Riley – mruknął, marszcząc brwi.

W tej samej chwili nadeszła grupka pięciu niezwykle atrakcyjnych dziewczyn. Wszystkie wyglądały tak samo: krótkie spódniczki, wydekoltowane bluzki, tona makijażu i uwodzicielskie uśmiechy przyklejone do twarzy. Jedna z nich uwiesiła się na Benie i od razu zaczęła się z nim obściskiwać. Inna podeszła do Claya i spojrzała na mnie z taką pogardą, że natychmiast go puściłam.

– Hej, Clay. Co słychać, kocie? – wymruczała, przesuwając dłonią po jego klatce piersiowej.

Uśmiechnął się, ale z tego, jak zaciskał szczęki, wywnioskowałam, że czuł się głupio. Rozbawiona pokręciłam głową. Nigdy nie potrafił powiedzieć szczerze, co myśli, wiedząc, że mógłby tym kogoś urazić. Był zbyt miękki.

– Yyy, wszystko w porządku, Zoë, a u ciebie? – odpowiedział i się cofnął.

Ten unik okazał się jednak daremny, bo Zoë ruszyła w ślad za nim i szczerząc się uwodzicielsko, przywarła do jego piersi.

– Och, teraz, gdy cię zobaczyłam, znacznie lepiej – wymruczała. – Może wybierzemy się gdzieś dziś wieczorem? Ostatnio dobrze się bawiliśmy, prawda? – Uniosła wymownie brwi, wyraźnie z siebie zadowolona.

Clay zerknął niepewnie w moją stronę; widać było, że się zawstydził.

Przewróciłam oczami. Wiedziałam, że czas się zbierać.

– Zobaczymy się później. Muszę iść po plan – rzuciłam, po czym chwyciłam plecak i skierowałam się ku głównemu wejściu do budynku szkoły, licząc, że jakoś się odnajdę i trafię we właściwe miejsce.

– Riley, poczekaj! – zawołał Clay.

Zignorowałam go i szłam dalej. Nienawidziłam patrzeć, jak dziewczyny się do niego kleiły; z jakiegoś nieznanego powodu wszystko się we mnie skręcało. Właściwie to powinnam już była do tego przywyknąć, bo co tydzień widywałam go z inną. Nie wiem, jak to możliwe, że przez te wszystkie lata nie nabawił się jeszcze mononukleozy.

Gdy spojrzałam na ogromną budowlę, do której zmierzałam, po plecach przebiegł mi dreszcz, a na policzki wpełzł rumieniec. Wydawała się dużo większa od mojej starej szkoły. Już sobie wyobraziłam, jak się tu gubię.

Przeszłam zaledwie kilka metrów, gdy nagle ktoś zarzucił mi rękę na ramię.

– Odprowadzę cię, słońce – zaproponował Tom, mrugając do mnie znacząco.

Wzdrygnęłam się lekko, gdy zobaczyłam, że to nie Clay, ale postanowiłam z nim pójść.

– Dzięki – powiedziałam i uśmiechnęłam się z wdzięcznością.

– No więc jak myślisz, dlaczego Clay nie wspomniał, że taka z ciebie laska? – spytał z uśmiechem.

Wzruszyłam ramionami. Nie uważałam się za „laskę”. Byłam raczej przeciętna. Miałam wady i kompleksy, jak każda dziewczyna.

– Pewnie dlatego, że tego nie zauważył. Nie patrzy na mnie w ten sposób. Dorastaliśmy razem. – Znałam Claya od urodzenia, nasi rodzice się przyjaźnili, no i mieszkaliśmy po sąsiedzku. Był nieco ponad rok starszy ode mnie i chodził do ostatniej klasy, ale ta różnica wieku nigdy nie miała dla nas znaczenia. Od dnia, gdy nauczyłam się chodzić i wymawiać jego imię, byliśmy nierozłączni.

– Ta, jasne. Na pewno dlatego – odpowiedział sarkastycznie Tom, przewracając oczami i rechocząc.

Spojrzałam na niego krzywo; nie miałam pojęcia, co go tak rozbawiło.

Dotarliśmy właśnie pod sekretariat, więc weszłam do środka i odebrałam plan.

– Daj zobaczyć – rzucił radośnie Tom, wyrywając mi go z ręki, gdy tylko wyszłam z pokoju. – Hej, pierwszą i czwartą lekcję mamy razem. Clay też – oświadczył, wpatrując się z uśmiechem w kartkę.

– Pierwszą i czwartą? Które to?

Zabrałam mu plan i zaczęłam go przeglądać.

 

1. Angielski – poziom zaawansowany

2. Przyroda

3. Historia

LUNCH

4. WF

5. Francuski

6. Literatura angielska – poziom zaawansowany

 

Hmm, nie jest taki zły, pomyślałam.

– Ekstra. Odprowadzisz mnie do szafki? – spytałam, uśmiechając się zalotnie do Toma. Im dłużej na niego patrzyłam, tym bardziej mi się podobał. Byłam jednak pewna, że Clay nie byłby zadowolony, gdybym zaczęła się spotykać z jednym z jego przyjaciół.

Odwróciłam wzrok i zobaczyłam, że wszyscy znów na mnie patrzą.

– Mam coś na twarzy? – spytałam nerwowo.

Tom spojrzał na mnie ze zdziwieniem.

– Yyy, nie. A co?

Nagle ktoś chwycił mnie od tyłu i przyciągnął do muskularnej piersi, zamykając w objęciach, aż pisnęłam.

– Hej, czemu uciekłaś? Poszedłbym z tobą po plan – wymruczał mi do ucha Clay.

Odetchnęłam z ulgą i szturchnęłam go łokciem w brzuch.

– Clay, ty idioto! Przestraszyłeś mnie! – skarciłam go i pchnęłam lekko w żartach. Uśmiechnął się tylko, biorąc mnie za rękę. – Uciekłam, bo byłeś zbyt zajęty swoją nową zdzirą – ciągnęłam dalej, starając się przybrać srogi wyraz twarzy, ale kompletnie mi nie wyszło. Nie potrafiłam się na niego złościć. Przyjaźniliśmy się od szesnastu lat i w tym czasie pokłóciliśmy się tylko raz, a po godzinie wszystko już było w porządku.

– Oho, czyżbyś była zazdrosna? – rzucił ze śmiechem, przytulając mnie do siebie.

– Uhm, zazdrosna, jasne! – odpowiedziałam sarkastycznie. – Marzę o tym, by się do ciebie dobrać. Chcę, żebyś mnie przeleciał kilka razy, a potem rzucił jak stary łach. – Przewróciłam oczami i go odepchnęłam, ruszając w kierunku, w którym, jak sądziłam, powinny znajdować się szafki.

– Cóż, wystarczyło poprosić. Na pewno bym nie odmówił – rzucił zuchwale, doganiając mnie i obejmując ramieniem.

Nie odmówiłby? Wow, co za tupet! – pomyślałam. Hmm, no to się zdziwi.

Skoro i tak wszyscy się na mnie patrzyli, postanowiłam urządzić im małe przedstawienie.

Zatrzymałam się i pchnęłam go mocno na szafki, przywierając do niego tak, że nasze twarze dzieliły jedynie centymetry. Położyłam mu dłonie na udach i powoli, przekornie przesunęłam je w górę, zwiedzając palcami jego biodra, brzuch i klatkę piersiową.

– Och, proszę, Clay, zróbmy to teraz! Tak cię pragnę! – błagałam, dysząc prosto w jego ucho.

Z jego ust wyrwał się niski jęk. Chwycił mnie mocno za biodra i przyciągnął jeszcze bliżej.

– Yyy, Riley...

Przylegałam do niego całym ciałem, więc czułam, że coś zaczyna się dziać w jego spodniach. Oddech uwiązł mi w gardle, lecz zaraz oprzytomniałam, przypominając sobie, że miałam się z nim tylko podroczyć.

Zaśmiałam się nerwowo, nieco skrępowana reakcją jego ciała. Odsunęłam się szybko i nagle zauważyłam, że wszyscy się na nas gapią i szepczą. Clay nadal stał w tym samym miejscu i wyglądał na lekko oszołomionego.

Na moje usta wpełzł uśmiech. I co? Gdzie się podział twój tupet, cwaniaczku?

– Clayu Prestonie, lepiej ze mną nie zadzieraj, bo wiesz, że nie wygrasz! – zażartowałam, mrugając do niego znacząco, po czym złapałam go za rękę i ruszyłam przed siebie. – Moja szafka ma numer dwieście jedenaście. Wiesz, gdzie jest? – spytałam, rozglądając się dookoła. Nie odpowiedział. – Halo, Clay? Dwieście jedenaście, wiesz gdzie to? – powtórzyłam, machając mu ręką przed twarzą.

Zaczerwienił się lekko i uśmiechnął, ciągnąc mnie za róg.

– Tak, chodź.

 

Na angielskim usiadłam z Clayem i Tomem, którzy skupili na sobie całą uwagę, co było świetne, bo prawie nikt się mną nie interesował. Niestety kolejne wspólne zajęcia mieliśmy dopiero po lunchu. Gdy zadzwonił dzwonek oznajmiający koniec lekcji, wzięłam głęboki oddech. Nie chciałam zostawać sama.

Clay posłał mi pełen współczucia uśmiech. Wiedział, że nie lubię zawierać nowych znajomości i będzie mi ciężko.

– No dalej, Niedźwiadku. Odprowadzę cię do klasy – zaoferował, pomagając mi wstać.

Szliśmy w milczeniu ręka w rękę. Nasza przyjaźń była nieskomplikowana, szczera i zażyła. Czuliśmy się ze sobą naprawdę swobodnie. Clay od tak dawna był moim przyjacielem i moją opoką, że nie potrafiłam wyobrazić sobie życia bez niego.

Gdy stanęliśmy przy drzwiach do sali, ujął moją twarz w dłonie i przysunął się tak, że stykaliśmy się czołami. Słyszałam dochodzące z klasy westchnięcia i szepty, więc zamknęłam oczy, by się od nich odciąć i móc nacieszyć bliskością Claya.

Moje ciało ogarnęło mrowienie, a w brzuchu poczułam dziwne łaskotanie. Nagle uświadomiłam sobie, jak cudownie pachnie i jak przyjemnie łaskocze mnie swoim oddechem. Nie chciałam go puszczać. Nie miałam pojęcia, dlaczego czułam się tak dziwnie, ale podejrzewałam, że wszystkiemu winne były nerwy i stres związany z pierwszą lekcją, na której będę sama. Przełknęłam głośno ślinę i uśmiechnęłam się, udając, że wszystko gra, choć Clay na pewno wiedział, że jest inaczej.

– Głowa do góry, będzie dobrze. Widzimy się na lunchu – wyszeptał, całując mnie w czoło, i odszedł.

Odwróciłam się twarzą do klasy i zobaczyłam, że wszyscy, włącznie z nauczycielem, się na mnie gapią.

Wzięłam głęboki oddech i ruszyłam w stronę jedynego wolnego miejsca w ostatnim rzędzie. Jakiś rudawy chłopak, którego minęłam, klepnął mnie w tyłek. Zacisnęłam zęby i go zignorowałam, po czym usiadłam w ławce, opierając głowę na rękach. Czułam, że jestem w centrum uwagi, więc po prostu siedziałam bez ruchu.

– Cześć – zagaiła siedząca obok dziewczyna.

Podniosłam głowę, by na nią spojrzeć. Była ładna, ale nie w oczywisty sposób. Miała krótkie, modnie nastroszone czarne włosy z niebieskimi pasemkami oraz duże brązowe oczy, i uśmiechała się do mnie przyjaźnie.

– Hej – odpowiedziałam, starając się brzmieć pewniej, niż się czułam.

– Chodzisz z Clayem Prestonem? – spytała, patrząc na mnie szeroko otwartymi oczami, jakby z podziwem. Widać było, że Clay się jej podobał.

Zaprzeczyłam ruchem głowy.

Ja i Clay? Serio?

– Nie, jesteśmy przyjaciółmi – wyjaśniłam. – Znam go od zawsze.

Uśmiechnęłam się. Ludzie zawsze brali nas za parę. Nasi rodzice żartowali nawet, że kiedyś się pobierzemy.

– Och, wielka szkoda. Jest taki seksowny! –Westchnęła tęsknie, wachlując ręką twarz.

Zaśmiałam się. Clay nie był po prostu seksowny – był wręcz boski. Nawet ja musiałam to przyznać, a przecież byłam jego przyjaciółką. Zawsze był atrakcyjny, ale z wiekiem jeszcze bardziej wyprzystojniał. Szczerze mówiąc, nie było takiej, która oparłaby się jego urokowi.

– Panno Kent, czy chciałaby się pani z nami czymś podzielić? – spytał z sarkazmem nauczyciel. Dziewczyna zarumieniła się i pokręciła głową, tym samym kończąc naszą rozmowę.

Gdy zadzwonił dzwonek, zaczekała na mnie, aż się spakuję.

– A tak w ogóle to jestem Rachel – przedstawiła się z miłym uśmiechem. – Co masz teraz? – spytała, gdy wyszłyśmy z sali.

Wyjęłam plan lekcji.

– Yyy, historię – odpowiedziałam.

– Nie gadaj, ja też! – krzyknęła z ekscytacją, biorąc mnie pod rękę.

Gdy szłyśmy korytarzem, wszyscy znów się na mnie gapili. Kilku chłopaków zagwizdało i rzuciło w moją stronę parę niewybrednych komentarzy, ale po prostu to zignorowałam.

– Nie mogę uwierzyć, że jesteś tu dopiero pierwszy dzień i już ugania się za tobą cała drużyna futbolowa. Słyszałam na matmie, jak o tobie gadali. Zakładali się, kto pierwszy zaciągnie cię do łóżka – powiedziała, kręcąc z dezaprobatą głową.

Zatkało mnie.

– Żartujesz!

– Nie, to nie żart. Jesteś nowa i do tego atrakcyjna! Cheerleaderki pewnie zaproponują, żebyś do nich dołączyła. Zanim się obejrzysz, będziesz tu gwiazdą – stwierdziła, marszcząc z pogardą nos.

– Nie chcę być cheerleaderką! – jęknęłam. Nie chciałam, żeby chłopcy całymi dniami się do mnie przystawiali.

– Świetnie, więc możemy być przyjaciółkami! – Wyszczerzyła się w uśmiechu i ścisnęła mnie mocniej za ramię, prowadząc skomplikowaną plątaniną korytarzy.

"Chłopak, który wiedział o mnie wszystko" to słodka, lekka opowieść o perypetiach sercowych młodych ludzi. Jest to książka adresowana przede wszystkim do młodzieży i wśród tej grupy najlepiej się sprawdzi. Polecam również wszystkim fanom autorki i miłośnikom młodzieżowych romansów. Z Chłopakiem miło spędzicie czas, nawet jeśli parę razy przymknięcie oko na "fabularny lukier".

Polecam tę pozycję wszystkim, szukającym pięknej książkowej miłości, pełnej wzlotów i uniesień oraz, rzecz jasna, fanom Kirsty Moseley.

Jeżeli ktoś szuka niezobowiązującej lektury, aby spędzić miły wieczór, odpocząć, uwierzyć, że prawdziwa miłość istnieje, to bardzo polecam tę pozycję.

Wystarczyło mi kilka godzin, by skończyć książkę i jedyne czego żałuję, to tego, że stało się to tak szybko. Chłopak, który wiedział o mnie wszystko całkowicie mnie sobą oczarował i najzwyczajniej w świecie nie mogłam oderwać się od tej szalenie słodkiej oraz romantycznej historii. Jak zaczarowana pochłaniałam kolejne zdania, wielokrotnie łapałam się na tym, że bezwiednie szczerze się do książki. Wraz z bohaterami przeżywałam wszystkie chwile, ich przekomarzania, wspieranie się i odnajdywanie w nowej sytuacji. Kirsty Moseley potrafi pięknie pisać o przyjaźni i miłości, pokazuje, że jedno nie wyklucza drugiego, a do tego wątki, które dostarczają trochę niepewności oraz niepokoju. Będę wracać do tej książki i ją polecać.

Wiem, że Chłopak, który wiedział o mnie wszystko zbiera dużo negatywnych opinii, ale w moim odczuciu, to idealna książka dla fanów pióra autorki, wszystkich romantyczek i tych, którzy potrzebują czegoś lekkiego, zabawnego i bardzo słodkiego, ale nic głupiutkiego.

Książa od samego początku była bardzo słodka, chwilami aż za. Infantylność z każdą stroną przybierała na sile. Powoli zaczynała mnie denerwować. Czytałam i myślałam "no serio?!". Zastanawiałam się co będzie z nimi dalej. Nie potrafiłam zrozumieć, co autorka chce przekazać. Starała się naszych młodocianych bohaterów przedstawić jako dojrzałych. Niestety nie wyszło jej to najlepiej. Zakochana 16nastolatka i jej partner mogli robić wszystko, na co mieli ochotę a wszyscy w koło im klaskali. W realnym życiu ich pomysły absolutnie by nie przeszły. Przecież istnieją chociażby rodzice, którzy stoją na straży głupich pomysłów swoich dzieci.
Mimo tej nierealnej słodyczy chciałam czytać tę powieść dalej. Byłam ciekawa zakończenia i szczerze mówiąc wciągnęła mnie ta książka. Zresztą nie wymagajmy za dużo. To jest powieść dla młodzieży. Ma być lekka i przyjemna. Nastolatki chcą móc powzdychać i ta lektura im to umożliwi.

"Chłopak, który wiedział o mnie wszystko" Kirsty Moseley to książka dla fanów autorki. Jeśli lubicie jej historie, na pewno odnajdziecie się w wydarzeniach. Jeśli jednak nie ciągnie as do słodko-gorzkich miłosnych dramatów: ta książka na pewno nie przekona Was do gatunku. Zero motywów New Adult za to dużo nastoletnich przepychanek i niepewnych wyborów w bardzo lekkiej powieści o miłości dojrzewających bohaterów. Wybór pozostawiam Wam.

Mamy tutaj ponad 500 stron gdzie wszystko jest tak bardzo piękne i idealne (poza momentami gdzie wpleciony został wątek kryminalny). I powiem Wam, że naprawdę ciężko jest mi jednoznacznie stwierdzić co tak naprawdę myślę o tej książce. Bo tak jak napisałam na początku, z jednej strony mi się ona podobała, z drugiej jednak strony jest ona  zdecydowanie zbyt przesłodzona i momentami irytująca. Ale to czy ją przeczytacie pozostawiam już do wyboru Wam, myślę że można przy niej spędzić kilka miłych chwil, a na dodatek po tej lekturze dawkę słodkości mamy zapewnioną już z zapasem na całą jesień ;)

Nie muszę wam chyba mówić, że uwielbiam wszystkie książki tej autorki (o każdym tytule możecie przeczytać na moim blogu). Kirsty Moseley pisze powieści w swoim własnym fantastycznym schemacie. Po przeczytaniu tylu jej książek myślałam, że wiem czego się spodziewać, jednak ta książka pod koniec doprowadziła mnie do łez. Żaden związek nie powinien nigdy przejść takiej próby, jaka spotkała Cleya oraz Riley. Ja nie wiem, czy moje małżeństwo przetrwałoby takie schematy życiowe. Podziwiam autorkę i czekam na jej kolejne książki, bo jestem naprawdę bardzo ciekawa, co jeszcze zaserwuje nam autorka.

Chociaż nie uważam tej książki za objawienie, ani za najlepszą historię Kirsty Moseley, to zachęcam Was do przeczytania, szczególnie, gdy potrzebujecie luźniejszej książki, przy której można się pośmiać, jak i smucić. Z pewnością odnajdą się w niej fani twórczości autorki, ale i młodzi ludzie, w wieku zbliżonym do wieku głównych bohaterów.

Chłopak, który wiedział o mnie wszystko to lektura idealna na chłodny wieczór, która pozwoli zapomnieć o obowiązkach i sprawi, iż czytelnik zrelaksuje się podczas czytania. Kirsty Moseley opisuje schematyczną historię dwójki przyjaciół, którzy po pewnym czasie zaczynają dostrzegać zmianę ich relacji. Czy jednak Riley oraz Clay pozwolą sobie na miłość? Tego dowiecie się z powieści!

"Chłopak, który wiedział o mnie wszystko" to powieść, która zaskoczyła mnie pozytywnie. Pomimo wad, których niestety nie udało się pisarce uniknąć, fabuła wypada dobrze. Literatka poprawiła swój styl, stworzyła powieść, która oprócz słodyczy ma drugie gorzkie dno.
Największym plusem było dla mnie czytanie z dużym zaciekawieniem. Nie potrafiłam odłożyć książki, gdyż ciągle działo się coś, co mi na to nie pozwoliło.
Powieść jest dla nastolatków, nie każdy dorosły odnajdzie w niej swoją ścieżkę...ja znalazłam odpowiednią trasę.
Dużym, nawet bardzo dużym zaskoczeniem jest dla mnie to, że odnalazłam się w tej powieści i nie miałam problemów ( tak jak we wcześniejszych książkach autorki) wczuć się w rolę bohaterów.
Książkę albo pokochasz i dodasz do ulubionych, albo znienawidzisz i rzucisz w kąt...decyzja należy do ciebie.

Na ponad pięciuset stronach, odnajdziecie historię, którą dobrze się czyta, ale tak jak wspominałam, nie bierzcie tego wszystkiego na poważnie. W sumie na poważnie nie da się tego brać ;) Jeśli nie przeszkadza wam brak ciekawych osobistości, jeśli jesteście odporni na sporą dawkę lukru, to nowość od Harper Collins Polska przeczytacie szybko i bez najmniejszego problemu. Narzekam tak i narzekam, ale o dziwo, książkę dosyć szybko pochłonęłam i nawet przy niej nie ziewałam. Także, to czy poznacie Chłopaka, który wiedział o mnie wszystko, zależy tylko od was. To jak, jesteście przekonani i podejmujecie wyzwanie? :) 

Napisz swoją opinię i oceń książkę

Przedstaw się



Twoja ocena


WYŚLIJ

Upadły czy Anioł
2018-10-13

Nie ma chyba na świecie osoby, która nie lubi słodyczy. Łakocie poprawiają nam nastrój, choć czasem robi nam się niedobrze po zjedzeniu ich w nadmiarze. W książkach od czasu do czasu też szukamy powieści przepełnionych cukierkowością, takich które poprawiają nam samopoczucie... "Chłopak, który wiedział o mnie wszystko" jest powieścią "kaloryczną" tak dużo w mniej cukru, że po skonsumowan...