Erotyka
Absolwentka
KUP TERAZ

Absolwentka

SJ Hooks
1 opinia
TAKŻE JAKO E-book icon
Liczba stron: 312
Oprawa miękka
ISBN: 9788327629395
Premiera: 2017-08-16
Tłumaczenie: Aga Zano
Opracowanie graficzne okładki: Emotion Media

Kontynuacja powieści „Debiutant”

 

Profesor literatury Stephen Worthington wiele nauczył się w sypialni dzięki swojej nieposkromionej studentce Julii Wilde. Ich znajomość miała polegać na przyjemności bez zobowiązań, lecz z czasem zmieniła się w coś o wiele głębszego – przynajmniej dla Stephena.

Zakochany po uszy, ma dość „koleżeńskiego seksu”. Julia jednak nie chce słyszeć o poważnych uczuciach. Stephen przypuszcza, że to nonszalanckie podejście do ich związku jest tylko fasadą. 

            Kiedy się obudziłem, obrazy i dźwięki ze snów wciąż kłębiły mi się w głowie: oczy Julii, jej usta, łagodna krzywizna bioder, słodkie westchnienia, jakie wydawała z siebie, kiedy całowałem coraz niższe partie jej ciała. Obudziłem się podniecony, co nie było niczym niezwykłym. Odruchowo sięgnąłem pod kołdrę i zacząłem leniwie pocierać erekcję przez spodnie od piżamy. Jęknąłem cicho i chwyciłem mocniej. Już miałem wyciągnąć penisa ze spodni i zacząć poruszać ręką, kiedy usłyszałem tuż obok stłumiony chichot.

Jasna cholera!

Natychmiast otworzyłem szeroko oczy, a serce załomotało mi w piersi. W jednej chwili uświadomiłem sobie, że przecież pierwszy raz w całym dorosłym życiu nie budzę się w pustym łóżku. Przy mnie leżała Julia: moja studentka, dziewczyna, która przez pierwsze miesiące letniego semestru wyłącznie doprowadzała mnie do szału podczas moich zajęć. Ale to wszystko zmieniło się pewnego wieczoru, kiedy zobaczyłem ją przed barem mojego brata, a ona zaprosiła mnie najpierw do swojego mieszkania, a następnie do łóżka. Nasza znajomość zaczęła się jako układ bez zobowiązań, ale ja zdążyłem przez ten czas zaangażować się w naszą znajomość. Ona o tym nie wiedziała, ale ja byłem w niej zakochany po uszy. Niedawno prawie wszystko zniszczyłem, kiedy przez przypadek dałem jej złą ocenę z pracy rocznej, ale na szczęście mi wybaczyła.

Przyszła do mojego mieszkania wczoraj wieczorem po pogrzebie dziadka, a ja złożyłem w duchu przysięgę. Postanowiłem, że nie tylko przekonam ją, aby zgodziła się wrócić do naszego układu, ale też ją uwiodę i pokażę, że łączy nas coś więcej niż tylko seks. Ale jak widać, nie zacząłem tego zbyt dobrze.

Nie wierzę, że ona właśnie zobaczyła, jak się obmacuję. Niezły ze mnie romantyk!

Spróbowałem przekonać swoją rękę do współpracy i puścić nabrzmiałego penisa, ale byłem tak zszokowany, że zupełnie zamarłem. W całym życiu nie byłem równie zawstydzony. Wreszcie udało mi się zabrać dłoń z krocza. Przekręciłem się na brzuch. Policzki paliły mnie żywym ogniem, więc ukryłem twarz w poduszce.

Usłyszałem, że Julia cicho się śmieje. Ostrożnie podniosłem głowę, żeby na nią zerknąć. Leżała na boku, a głowę miała podpartą na łokciu. Uśmiechała się do mnie słodko. W mojej pasiastej piżamie wyglądała młodo i niewinnie, a jej potargane włosy jeszcze bardziej to podkreślały.

Ona wygląda jak anioł, a ja właśnie zachowałem się jak dzikie zwierzę.

– Ja, eee, naprawdę cię przepraszam, nie chciałem. Nie jestem przyzwyczajony do towarzystwa, i to się stało tylko dlatego, że, eee, jest rano i nic na to nie mogłem poradzić. Przepraszam – wybełkotałem, znów chowając twarz w pościeli.

– Stephen – przerwała mi Julia ze śmiechem – wiem, że istnieje coś takiego jak poranny wzwód. Nie masz się czego wstydzić. Bardzo miło mi się na ciebie patrzyło.

Słucham?

Znów na nią zerknąłem.

– Mówisz poważnie?

– Mhm. Seksownie wyglądałeś, kiedy zacząłeś się dotykać. Może chciałbyś, żebym ci trochę pomogła?

– Nie musisz. To znaczy… Nie musimy nic robić. Ja… To nie dlatego chciałem, żebyś u mnie została – zapewniłem prędko.

Nie chciałem, żeby pomyślała, że czegokolwiek od niej oczekuję. Zaproszenie jej na noc było najlepszą decyzją, jaką podjąłem. Chociaż po zastanowieniu musiałem uznać, że najlepszą decyzją w moim życiu było podwiezienie Julii do domu spod baru Matta naszej pierwszej nocy, ale to znajdowało się na drugim miejscu.

– Wiem – odparła łagodnie. – Ale chcę.

Przewróciłem się na bok, żeby na nią popatrzeć.

Julia przysunęła się bliżej.

– Jesteś pewna? – wyszeptałem.

Ona tylko skinęła głową i uśmiechnęła się. Nachyliłem się, żeby ją pocałować, ale wtedy ona nieco się ode mnie odsunęła.

Zmieniła zdanie. Zaproponuję, że tylko ją przytulę. Wczoraj to jej się podobało.

– Julio, ja…

– Poranny oddech – wyjaśniła cicho.

– Nie przeszkadza mi to – wymruczałem, biorąc jej twarz w dłonie i muskając wargami jej usta.

Pozwoliła mi na pocałunek, ale nie otworzyła ust. Uśmiechnąłem się, widząc ten milczący kompromis: całowanie rano jest w porządku, ale wyłącznie bez języka. Uznałem, że mogę z tym żyć. Zacząłem rozpinać guziki jej piżamy i składać pocałunki na ukazujących się kolejno fragmentach jej miękkiej skóry. Wciągnąłem jej zapach, rozkoszując się nową nutą, jaką właśnie odkrywałem. Pachniała ciepłem, snem i kobietą – moją kobietą, moją Julią. Ten zapach był o wiele bardziej pociągający i uwodzicielski niż jakiekolwiek perfumy. Delikatnie polizałem wzgórek jej piersi i rozpiąłem kolejny guzik, żeby odsłonić jej mały różowy sutek, na którym też złożyłem łagodny pocałunek. Okrążyłem go koniuszkiem języka, po czym zacząłem ssać. Julia jęknęła cicho, a ja poczułem, jak wplata palce w moje włosy. Zdjąłem z niej górę piżamy i pocałowałem ją prosto w usta.

– Jesteś taka piękna – powiedziałem z nabożnym zachwytem.

Ona tylko się uśmiechnęła, a ja już nie byłem zaskoczony uczuciem, które zatrzepotało w moim sercu na ten widok. To była miłość do niej… Kochałem ją, a teraz chciałem też kochać się z nią. Ująłem jej piersi w dłonie i zacząłem na przemian pieścić jej sutki ustami, aż były sztywne i sterczące, a Julia oddychała ciężko pod wpływem mojego dotyku.

– Powiedz, jeśli chcesz, żebym przestał – wyszeptałem.

– Nie przestawaj – odparła natychmiast. – To cudowne uczucie.

Dalej drażniłem jej sutki, jednocześnie rozwiązując sznurek w spodniach jej piżamy, po czym przesunąłem dłońmi po jej plecach, schodząc coraz niżej. Poczułem nagą skórę i nic poza tym. Mój sztywny penis drgnął w odpowiedzi na to odkrycie.

– Och – jęknąłem z twarzą tuż przy jej piersiach. – Nie masz na sobie bielizny.

– Nie dałeś mi wczoraj żadnych majtek – odparła, znów wzdychając. – Nie chciałam zakładać znów tych samych, kiedy już się wykąpałam. Pomyślałam, że może zrobiłeś to specjalnie.

– Żałuję, że nie jestem taki przebiegły – wymruczałem, trącając jej sutek językiem i ugniatając jej nagie pośladki.

– Kurwa – jęknęła. – Zaraz tu przez ciebie umrę, Stephen. Błagam, dotknij mnie już.

Nigdy niczego ci nie odmówię.

Ostatni raz zacisnąłem dłonie na jej pośladkach, po czym ściągnąłem z niej spodnie od piżamy. Przesunąłem ręką po jej brzuchu i uśmiechnąłem się z zadowoleniem, widząc, jak chętnie podnosi nogę, żeby zapewnić mi lepszy dostęp. Poczułem pod palcami jej miękkie, gładkie, mokre wnętrze. Aż jęknąłem, widząc, jak bardzo jest gotowa mnie przyjąć.

– Potrzebuję cię.

– Więc mnie weź, Stephen – wymruczała mi do ucha. – Pragnę cię.

W rekordowo krótkim czasie zdjąłem swoją piżamę i przesunąłem się wyżej – tak, żebyśmy oboje leżeli na boku, twarzami do siebie. Bardzo chciałem zostać w tej pozycji, ale nie wiedziałem, czy to będzie możliwe. Julia przysunęła się bliżej, założyła nogę na moje biodro i sięgnęła w dół, prowadząc mojego penisa. Wciągnąłem gwałtownie powietrze, czując na sobie jej ciepło.

Okej, to z całą pewnością jest możliwe!

Lekko przechyliłem biodra do przodu, aż cały mój penis zanurzył się w jej śliskim, gorącym wnętrzu.

Jestem w raju.

– O Boże – wydyszałem. – To zawsze jest takie…

– Wiem. To niesamowite.

Chwyciłem ją za udo i pokryłem jej szyję pocałunkami, jednocześnie powoli w nią wchodząc i z niej wychodząc.

– Jesteś taka ciepła. To wspaniałe uczucie.

Podciągnąłem jej nogę nieco wyżej, co pozwoliło mi wejść w nią głębiej. Julia jęknęła głośno, wyrażając swoją aprobatę. Ale ja potrzebowałem jeszcze więcej. Obróciłem ją na plecy i zatraciłem się zupełnie w uczuciu, jakie mnie ogarnęło. Zacząłem poruszać się coraz szybciej i coraz mocniej, kompletnie zamroczony przyjemnością. W tej chwili nie liczyło się absolutnie nic poza tym łóżkiem. Tak bardzo za nią tęskniłem. Pragnąłem, aby ta chwila trwała wiecznie. Ale, niestety, zorientowałem się, że nie wytrzymam zbyt długo.

– Och, Julio! – wydyszałem kilka sekund później, przyciskając ją mocno do siebie.

Moje ciało dygotało i drżało, a biodra poruszały się już zupełnie bez mojej kontroli.

Na parę chwil straciłem w ogóle zdolność myślenia, ale kiedy tylko mój orgazm dobiegł końca, poczułem przerażenie. Julia leżała pode mną. Milczała i łagodnie wodziła dłońmi w górę i w dół po moich plecach, gładząc moją wilgotną skórę. To na pewno tylko taki odruch. Nie zasługiwałem teraz na jej słodki dotyk po tym, jak ją zawiodłem. Chwyciłem mocno poduszkę pod jej głową i spróbowałem przekonać swojego penisa, żeby znowu stwardniał, ale oczywiście mi się to nie udało. Nie byłem już nastolatkiem i dobrze wiedziałem, że potrzebuję teraz więcej czasu na odpoczynek niż dawniej. Nie mogłem. Nie mogłem się z nią od razu znowu kochać. Poczułem się tak, jakby ktoś uderzył mnie pięścią prosto w brzuch.

– Tak strasznie cię przepraszam – wyszeptałem.

Czoło wciąż miałem oparte na jej ramieniu.

Julia poruszyła się nieco pode mną.

– Za co? – Przeczesała moje włosy palcami. – O czym ty mówisz?

Z ociąganiem podniosłem głowę. Minęło dobre kilka sekund, zanim wykrzesałem z siebie dość odwagi, żeby popatrzeć jej w oczy. Tak ponętnie wyglądała z potarganymi włosami, skórą ciepłą od snu i bez śladu makijażu na twarzy.

– Przecież… – Przełknąłem supeł w gardle. – Ty… nie doszłaś.

– No i co z tego?

– Jak to: „co z tego”? Przecież… to nie zdarzyło się nigdy wcześniej. To znaczy z tobą. Z tobą jestem naprawdę dobry! – upierałem się. – Nie rozumiem, co się wydarzyło. Nie chciałem… A teraz wszystko zniszczyłem!

Podniosłem się, ze wstydem wysuwając z niej swojego zwiotczałego członka. Ale zanim zdążyłem wyjść z łóżka, ona oplotła swoje smukłe nogi wokół mojej talii, chwyciła mnie za ramiona i znów przyciągnęła do siebie, przyciskając mnie mocno. Leżeliśmy tak, skóra przy skórze, a kiedy Julia miała już pewność, że będę spokojny, ujęła łagodnie moją twarz w dłonie.

– Stephen – wyszeptała, gładząc moje policzki koniuszkami palców. – Co ty pleciesz, do jasnej cholery?

Zamrugałem.

– Nie dałem ci orgazmu, zanim sam skończyłem. A przecież tak miało być. Przecież prawdziwy mężczyzna zawsze powinien tak zrobić.

– Kto tak powiedział?

– Wszyscy?

Julia potrząsnęła głową.

– Kotku, przecież ty  j e s t e ś  prawdziwym mężczyzną. To nie ma nic wspólnego z tym, czy dzięki tobie dojdę, czy nie.

– Naprawdę?

– Naprawdę – uśmiechnęła się. – Nie chcę przypuszczać na ciebie feministycznego ataku, ale od dobrych kilku lat jestem dość dobra w troszczeniu się o moje orgazmy. Jeśli nie dojdę w trakcie seksu, to nie znaczy, że to była twoja wina. Okej?

Pokiwałem głową, czując, jak rozluźniam się w jej objęciach.

– Owszem, szybko ci dzisiaj poszło – ciągnęła, potrząsając głową, kiedy zobaczyła, że się krzywię. – Ale to ma prawo się czasami wydarzyć. To normalne. No wiesz, muszę przyznać, że nawet trochę mi to schlebia – dodała, po czym uniosła głowę i pocałowała mnie w kącik ust. – Kiedy widzę, że w twoich oczach jestem aż tak seksowna, że całkowicie się we mnie zatracasz. To cholernie podniecające.

Uśmiechnęła się do mnie szeroko, aż wreszcie ja też pozwoliłem sobie na uśmiech.

– Owszem, jesteś  a ż  t a k  seksowna – potwierdziłem, gładząc dłonią jej ciało i rozkoszując się wszystkimi krągłościami, po czym położyłem się na plecy i wciągnąłem ją na siebie. – I bardzo chciałbym ci pokazać, że naprawdę tak uważam, ale potrzebuję trochę czasu, żeby, hm, nabrać sił.

– Czasu? Przy okazji, która godzina? – zapytała Julia.

– Nie mam pojęcia.

– Muszę wyjść o dziesiątej – powiedziała cicho.

Podniosłem głowę i wyciągnąłem szyję, żeby popatrzeć na budzik po drugiej stronie łóżka.

– Dopiero ósma – oznajmiłem z ulgą, kryjąc twarz w jej włosach. – Masz jeszcze czas. Dokąd musisz iść?

– Mam jeszcze dużo do załatwienia. Muszę spakować całe życie dziadka. Po południu mam spotkanie z prawnikiem, żeby omówić kwestię testamentu. Ale to bez sensu, bo wiem, że wszystko mi zapisał.

– Wszystko?

– No – westchnęła. – To teraz chyba jestem bogata. Hurra, hurra – dodała gorzko.

Pogłaskałem ją po włosach.

– Może mógłbym ci w czymś pomóc? Nie muszę dzisiaj pracować.

Przytuliła się do mnie nieco mocniej.

– Dziękuję, ale nie możemy jeszcze się razem pokazywać w miejscach publicznych. Gdyby ktoś nas zobaczył… Lepiej, żebym poszła sama.

Julia miała rację. Przepisy uczelni zakazywały spoufalania się wykładowców ze studentami. Semestr już prawie dobiegał końca, więc nie byłoby zbyt mądrym posunięciem – nie było sensu niepotrzebnie ryzykować teraz, kiedy byliśmy już tak blisko linii mety.

– W takim razie przynajmniej pozwól, że zrobię ci śniadanie, zanim wyjdziesz.

– Nie musisz – zaprotestowała. – Złapię jakiś owoc po drodze.

– Owoc to nie jest prawdziwe śniadanie. Wczoraj ledwie tknęłaś kolację. Dobrze wiem, ile ty zazwyczaj jesz. Musisz być już nieźle wygłodzona.

Poczułem, jak się uśmiecha.

– Masz trochę racji. Dziękuję.

– Nie masz za co mi dziękować. Naprawdę chcę to dla ciebie zrobić. Na co masz ochotę?

– Wszystko jedno. Zwykle jem jakieś płatki albo coś w tym rodzaju. – Wzruszyła ramionami.

– Coś wymyślę. Ty sobie poleż i odpocznij. Przyjdę po ciebie, jak śniadanie będzie gotowe – powiedziałem, przesuwając się na brzeg łóżka.

Ścisnęła mnie mocniej w objęciach.

– Jeszcze pięć minut? – wyszeptała.

Nawet całe życie, jeśli tylko chcesz.

– W porządku.

Julia wtuliła się znów w moje ramiona, a ja na zmianę bawiłem się jej włosami i gładziłem jej nagie plecy. Wkrótce poczułem, że jej ciało staje się cięższe, a oddech zwalnia. Zasnęła.

Musiała być naprawdę wykończona.

Podczas gdy Julia spała, ja zacząłem rozmyślać o tym, co właśnie zaszło między nami. Doszedłem przedwcześnie podczas stosunku i odruchowo zareagowałem wstydem i paniką. Duchy mojej seksualnej przeszłości wciąż nawiedzały mnie we wspomnieniach. Wprawdzie nie było ich zbyt wiele, ale mimo to skutecznie tkwiły w mojej pamięci, zawzięcie przypominając, że w relacjach z kobietami i sprawach dotyczących seksu jestem chodzącą porażką.

Ale Julia wcale nie próbowała sprawić, żebym poczuł się źle. Wręcz przeciwnie: powiedziała, że odpowiedzialność za jej satysfakcję nie leży wyłącznie po mojej stronie i to nie jest nic strasznego. Ta wiedza sprawiła, że poczułem, jak nieopisany ciężar spada mi z serca. Oczywiście pół życia seksualnych kompleksów nie można wyleczyć w jedną minutę, ale czułem się jakoś lżej, wiedząc, że Julia nie będzie mnie oceniać za moje potknięcia. Ona naprawdę była niesamowitą kobietą: ciepłą, wyrozumiałą i swobodną. Była dla mnie idealna. Jak ja mogłem tego nie dostrzec w tej samej sekundzie, w której po raz pierwszy zobaczyłem ją na swoich zajęciach?

Teraz, kiedy trzymałem ją w ramionach, nie rozumiałem, jak kiedykolwiek mogłem uważać ją za denerwującą. To, co postrzegałem jako prowokację i bezczelność, było w rzeczywistości asertywnością i entuzjazmem. Właśnie te cechy teraz najbardziej w niej lubiłem. Nie bała się konfrontacji, a ja podziwiałem ją za to, że potrafi wyrazić swoje zdanie. A przy tym była troskliwa, czuła, zabawna i seksowna. Na szczęście mój mózg w końcu zdołał pojąć to, co serce wiedziało od samego początku: Julia jest moją drugą połówką.

Ostrożnie uwolniłem się z jej objęć, żeby jej nie obudzić, i wyślizgnąłem się z łóżka. Kiedy ją zostawiłem, wydała z siebie cichy pomruk niezadowolenia i skuliła się w maleńki kłębek. Jej drobna sylwetka sprawiała, że moje łóżko wydawało mi się ogromne. Przykryłem ją kołdrą aż po brodę, żeby nie zmarzła. Włożenie na siebie ubrania i opuszczenie sypialni okazało się szalenie trudnym zadaniem: jedyne, na co miałem ochotę, to wpełznąć z powrotem do łóżka i trzymać Julię tuż przy sobie, patrząc, jak śpi. Ale wiedziałem, że czeka ją ciężki i stresujący dzień, więc należało jej się porządne śniadanie przed wyjściem.

Ona niedługo stąd pójdzie.

Ta myśl zasmuciła mnie bardziej, niż chciałem to przyznać przed sobą. Wczoraj zaproponowałem, żeby została u mnie na noc, ale nie byłem jeszcze gotów się z nią pożegnać. Może udałoby mi się ją przekonać, żeby spędziła tu kolejną noc. To było jedno z najcudowniejszych doświadczeń w całym moim życiu: trzymać ją w ramionach przed zaśnięciem. Wspaniale było mieć ją tuż przy sobie. Wiedziałem, że jeśli zgodzi się wznowić nasz układ, już zawsze będę zostawać z nią na noc po zbliżeniu. Sen w jej ramionach był równie satysfakcjonujący jak seks, a może nawet bardziej. Czułem się jak idiota, że tyle razy odtrąciłem jej propozycję pozostania na noc i szedłem po naszych schadzkach do domu, do mojego pustego, zimnego łóżka. Postanowiłem, że to już nigdy się nie powtórzy.

Ale trochę za bardzo się rozpędziłem. Jeszcze nic nie zostało postanowione. Równie dobrze Julia mogła wyjść stąd po śniadaniu i już nigdy nie wrócić do mojego łóżka ani mojego życia. Na samą myśl ścisnęło mi się serce. Nawet nie potrafiłem sobie wyobrazić, jak bardzo bym cierpiał, gdyby Julia na zawsze zniknęła z mojego życia. Odepchnąłem od siebie tę nieprzyjemną myśl. Teraz ona była tu ze mną, a ja wiedziałem, że muszę wykorzystać każdą chwilę. Wiedziałem, że jestem w stanie zdobyć jej serce. Musiałem w to wierzyć, bo alternatywa była zbyt dołująca.

Przetrząsnąłem lodówkę i wszystkie szafki w poszukiwaniu inspiracji. Na szczęście nabrałem zwyczaju robienia zakupów na cały tydzień, więc kuchnię miałem doskonale zaopatrzoną. Postanowiłem, że przygotuję jej gofry z jagodami, a do tego jajka na bekonie, tosty i świeże owoce. Oczywiście zdawałem sobie sprawę, że grubo przesadzam.

Jakby szwedzki stół na śniadanie mógł sprawić, że ona cię pokocha.

Ale coś przecież musiałem zrobić. Może jeśli pokazałbym jej, że potrafię się nią zaopiekować, to Julia rozważyłaby pozostanie tu ze mną na nieco dłużej. Teraz miałem ją tutaj, więc zamierzałem sprawić, że trudno jej będzie wyjść. Poza tym chciałem po prostu zrobić dla niej coś miłego. Julia była przyzwyczajona do tego, że musi opiekować się swoim dziadkiem. Zasługiwała na to, żeby teraz to nią ktoś się zaopiekował. Nigdy dotąd nie miałem nikogo, kim mógłbym się zająć. Miałem nadzieję, że Julia pozwoli, abym teraz to ja podarował jej trochę ciepła i bezpieczeństwa.

Oczywiście musiałem przyznać, że to było też samolubne z mojej strony. Byłem zachwycony, że ona tu jest. To mnie uszczęśliwiało. Pragnąłem szczęścia, a ona mi je dawała. Nie mogłem tego przeskoczyć, ale miałem nadzieję, że ja też będę w stanie jej to dać.

Zastawiłem stół. Zostawiłem jedzenie w piekarniku, żeby nie wystygło. Wślizgnąłem się z powrotem do sypialni i zapatrzyłem na dziewczynę śpiącą w moim łóżku. Wiedziałem, że powinienem ją obudzić, żeby zdążyła zjeść śniadanie przed wyjściem. Nie miałem jednak pewności, czy jeszcze kiedyś trafi mi się taka szansa, więc położyłem się tuż przy niej i też schowałem pod kołdrą. Leżała na boku, plecami do mnie. Przytuliłem się do niej, przyciskając do jej ciepłego ciała. Leżeliśmy blisko siebie, jak dwie łyżki w szufladzie.

A więc dlatego to się nazywa „na łyżeczkę”. Podoba mi się!

Zacząłem delikatnie całować jej szyję i gładzić w górę i w dół po ramieniu. Zadrżała lekko. Kiedy zajrzałem jej przez ramię, zauważyłem, że jej sutki zaczynają twardnieć. Nie mogłem się powstrzymać. Sięgnąłem pod jej ramię i łagodnie objąłem jej pierś. Zacząłem zataczać kręgi wokół jej sztywniejącego sutka koniuszkiem palca. Julia westchnęła i potarła jednym nagim udem o drugie.

Czy ona robi się podniecona? Może ma ochotę, żebym dalej jej dotykał?

Czułem się nieco nieprzyzwoicie, pieszcząc Julię, podczas gdy była na wpół we śnie, ale nie potrafiłem się zmusić, żeby przestać. Przesunąłem dłonią po jej brzuchu i udach w nadziei, że ona nagle nie zacznie protestować, czując mój dotyk. Podniosłem jej nogę i założyłem sobie na biodro, po czym wziąłem głęboki oddech i wsunąłem palce między jej fałdy. Jej skóra była ciepła i śliska po naszym niedawnym zbliżeniu, więc bez trudu wślizgnąłem się nieco głębiej. Julia wydała z siebie przeciągły jęk, a ja wziąłem to za bardzo dobry znak. Włożyłem wolną rękę pod jej ciało, żeby zacząć łagodnie masować jej pierś. Uszczypnąłem jej sutek, nadal gładząc palcami jej mokrą, wrażliwą skórę.

– Stephen – jęknęła Julia. – Mmm… Co ty wyprawiasz?

– Budzę cię – wyszeptałem, całując jej szyję i nadal pieszcząc ją palcami.

– Bardzo dobrze ci idzie – wymruczała. Zaczynała trochę tracić oddech. – Kurwa, to takie…

Jej słowa przekształciły się w jęki, a ja sięgnąłem nieco niżej i wsunąłem dwa palce do jej wnętrza. Wygięła plecy w łuk. Zacząłem ssać płatek jej ucha. Powoli wsuwałem i wysuwałem palce, jednocześnie pocierając jej łechtaczkę kciukiem. Wciągnęła gwałtownie powietrze, gdy jednocześnie uszczypnąłem jej sutek i przycisnąłem kciuk do jej wrażliwego koralika.

– Podoba ci się to? – wyszeptałem, gryząc ją delikatnie w ucho.

– Och, tak – jęknęła. – Uwielbiam, jak mnie dotykasz. Zawsze… Och, jasna cholera. Z tobą zawsze czuję się tak cudownie.

Na dźwięk jej słów poczułem, jak ogarnia mnie nieopisane szczęście. Dalej ją pocierałem, gładziłem i szczypałem, aż zaczęła ciężko dyszeć i poruszać biodrami w rytm mojego dotyku.

– P-prawie już – wydyszała.

– Wiem. Czuję to – wymruczałem.

Przyglądałem się, jak zamyka oczy i wciąga głęboko powietrze w płuca, a jej całe ciało napina się w moich ramionach. Pulsowała i kurczyła się wokół moich palców, a ja byłem pewien, że przyglądam się jej z szeroko otwartymi ustami jak jakiś idiota. Już wcześniej doprowadzałem Julię do orgazmu, ale zazwyczaj byłem zbyt skoncentrowany na moim nadchodzącym szczytowaniu, żeby naprawdę skupić się na niej, kiedy to miało miejsce. Była fenomenalna. Skóra na jej piersi i twarzy była zaróżowiona. Odrzuciła głowę w tył w ekstazie. Albo przynajmniej wydawało mi się, że to ekstaza. Dla mnie zawsze tak było.

Rozluźniła się w moich objęciach, a ja ostrożnie wysunąłem z niej palce, po czym przyciągnąłem do siebie i przytuliłem mocno.

– Już się obudziłaś? – spytałem z szerokim uśmiechem.

– Zdecydowanie – potwierdziła z chichotem.

– Świetnie. Śniadanie gotowe – oznajmiłem, całując ją w policzek.

Odwróciła się do mnie przodem i położyła dłoń na moim sztywnym penisie.

– A co z tobą?

– Wszystko w porządku – zapewniłem. – Chodźmy na śniadanie.

– Skoro tak twierdzisz – odparła niepewnie, przyglądając się wzgórkowi w moich spodniach.

– Tak. To było tylko dla ciebie.

Pomogłem jej wyjść z łóżka. Nie byłem jednak w stanie powstrzymać westchnienia rozczarowania, kiedy zaczęła wkładać sukienkę. Wróciłem do kuchni i umyłem ręce, po czym wyjąłem talerze z piekarnika i zaniosłem je na stół. Kończyłem właśnie nalewać kawę, kiedy Julia weszła do salonu. Widziałem, że czuje się bardzo niekomfortowo w swojej konserwatywnej sukience. Wyraz jej twarzy zmienił się jednak diametralnie, kiedy zobaczyła stół zastawiony jedzeniem.

– Jasna cholera! – wyrwało jej się, ale od razu przyłożyła ręce do ust. – Stephen, nie trzeba było aż tyle przygotowywać – powiedziała, choć uśmiech na jej twarzy przekonał mnie, że z całą pewnością zrobiłem to właściwie.

– Wiem, ale chciałem – odparłem natychmiast. – Siadaj i bierz się do jedzenia.

Oparłem się chęci odsunięcia dla niej krzesła i tylko patrzyłem, jak siada do stołu.

– Zrobiłeś gofry! – wykrzyknęła z zachwytem. – Takie prawdziwe. Nie mrożone gotowce.

Przytaknąłem i z uśmiechem usiadłem przy stole.

– Łał – powiedziała z szerokim uśmiechem. – Seks, a do tego jeszcze gofry domowej roboty. Masz tu najlepsze B&B w mieście. Może powinnam częściej zostawać na noc.

Teraz jest twoja szansa.

– Eee, hm, Julio? – zagadnąłem, jakbym zbierał się na odwagę, żeby zaprosić dziewczynę na bal gimnazjalny.

– Tak, Stephen? – uśmiechnęła się Julia, odkładając widelec na talerz, choć był załadowany jedzeniem.

– Tak myślałem, że gdybyś chciała, eee… wpaść dziś wieczorem… No wiesz, masz przed sobą długi dzień i może miałabyś potem ochotę na kolację, a ponieważ ty raczej nie gotujesz, a ja gotuję i nie mam nic do roboty, to może, eee, może miałabyś ochotę potem przyjść… Może? Jeśli chcesz – wykrztusiłem jednym tchem.

Co to miało być? Najgorzej skonstruowane zdanie w całej historii języka angielskiego?

Julia przyglądała mi się przez chwilę, zapewne próbując rozszyfrować ten zlepek słów, który właśnie z siebie wyrzuciłem.

– Zapraszasz mnie na kolację? – zapytała.

– Tak. Pomyślałem po prostu… że może nie chciałabyś być sama po spotkaniu z prawnikiem i całej reszcie. Zawsze możesz przyjść do mnie, wiesz?

No, teraz już trochę lepiej.

– To byłoby miłe. – Skinęła głową. – Dziękuję. O której? Chcesz, żebym coś przyniosła?

Poważnie? Powiedziała „tak”?

– Może około siódmej? Nie musisz niczego przynosić – zapewniłem.

– Nawet koszulki nocnej? – Błysnęła zębami w uśmiechu. – Zakładam, że chciałbyś, żebym znów została u ciebie na noc?

– Podobasz mi się w mojej piżamie – wypaliłem.

– Czyżby? No dobrze, myślę, że mogę się do tego dostosować – odparła, puszczając do mnie oko.

Znów się uśmiechnęła, po czym z entuzjazmem zaczęła jeść śniadanie, a ja siedziałem przy stole i gapiłem się na nią z kretyńskim uśmiechem.

– Co masz na dzisiaj zaplanowane? – zapytała po kilku minutach mojego patrzenia, jak wciąga śniadanie.

– Nic szczególnego. Może pójdę na siłownię z Mattem, ale raczej nic więcej. Zawsze mam jakieś artykuły do dokończenia, ale nic, co wymagałoby mojej natychmiastowej uwagi. Semestr już prawie się skończył.

– To musi być miłe uczucie – odparła z westchnieniem. – Ja wciąż muszę zakuwać do egzaminów.

– Świetnie sobie poradzisz – zapewniłem.

– Pewnie tak. Chcę tylko, żeby to już się skończyło i żeby były wakacje. Potrzebuję odpoczynku.

– Miałaś ciężki semestr.

– No. Ale nie wszystko w nim było takie złe – powiedziała, posyłając mi uśmiech.

– Och… Masz na myśli mnie?

– Tak, Stephen, mam na myśli ciebie – roześmiała się. – Zdecydowanie byłeś miłą niespodzianką.

– Ty też.

W życiu bym nie zdołał przewidzieć, jaki wpływ Julia będzie miała na moje życie, zwłaszcza biorąc pod uwagę, jak bardzo jej nie znosiłem na początku tego semestru. Nigdy dotąd tak bardzo nie cieszyłem się ze swojej pomyłki.

Julia znów się uśmiechnęła i dokończyliśmy śniadanie.

– Bardzo ci dziękuję. To było najlepsze śniadanie, jakie kiedykolwiek jadłam – oznajmiła, po czym zerknęła na zegar na ścianie i jeszcze raz westchnęła. – Nie znoszę wychodzić zaraz po jedzeniu, ale muszę już lecieć.

– Podwieźć cię gdzieś?

– Nie trzeba. Mam samochód dziadka… To znaczy teraz to mój samochód. Muszę najpierw jechać do domu i przebrać się. A może przy okazji też uda mi się spalić tę pieprzoną kieckę – mruknęła.

– Ale wrócisz wieczorem? – upewniłem się.

Zabrzmiało to dość żałośnie: nie zdołałem w najmniejszym stopniu ukryć płonącej we mnie nadziei.

– Oczywiście – powiedziała i wstała, żeby posprzątać naczynia ze stołu.

– Zostaw – zaprotestowałem. – Nie chcę, żebyś spóźniła się na spotkanie.

Odprowadziłem ją do drzwi i patrzyłem, jak wkłada buty.

Wprawdzie nadal była tuż przede mną, ale ja już poczułem ukłucie tęsknoty.

– Dziękuję ci, Stephen. Za wszystko – powiedziała cicho.

– Nie masz za co mi dziękować – wyszeptałem, ujmując jej twarz w dłonie.

Popatrzyłem jej głęboko w oczy i uśmiechnąłem się, po czym nachyliłem się, żeby ją pocałować. Zatrzepotała rzęsami i zamknęła oczy, po czym oplotła mnie ramionami wokół pasa, pozwalając, żeby pocałunek się pogłębił.

– Stephen – westchnęła, odsuwając się ode mnie powoli.

– Będę dziś tęsknić za tobą – wymruczałem bez zastanowienia.

O-o. Może nie powinienem był tego mówić?

– Naprawdę? – szepnęła.

Pokiwałem głową i pogładziłem ją po policzku. Serce łomotało mi w piersi.

– Ja za tobą też – wyznała tak cicho, że ledwo ją usłyszałem, po czym znów mnie pocałowała, tym razem jeszcze bardziej namiętnie.

Kiedy wreszcie się rozdzieliliśmy, oboje oddychaliśmy ciężko, a ja byłem gotów znów zanieść ją prosto do łóżka.

– Okej, teraz już naprawdę muszę lecieć – zachichotała. – Ale zobaczymy się wieczorem?

Przytaknąłem i schyliłem się, żeby skraść jej jeszcze jednego prędkiego całusa, zanim wyszła z mojego mieszkania. Wskoczyła do drogiego samochodu vintage – teraz wiedziałem, że należał wcześniej do jej dziadka. Uśmiechnąłem się, kiedy zatrąbiła na pożegnanie, i odjechała. Czułem w brzuchu motylki jak nastolatek na samą myśl, że za kilka godzin znów ją zobaczę. 

Napisz swoją opinię i oceń książkę

Przedstaw się



Twoja ocena


WYŚLIJ

mojpowodbyoddychac
2017-09-07

Losy tytułowej Absolwentki Julii oraz Stephena poznajemy w pierwszej części jaką jest "Debiutant". Nie zdając sobie sprawy o istnieniu pierwszego tomu, sięgnęłam po drugi i muszę przyznać, że szybko odnalazłam się w fabule. Dawno nie czytałam żadnego erotyka, a tym bardziej dobrego. Dlatego postanowiłam się skusić na "Absolwentkę". Czarno-biała okładka z wyróżnionymi jedynie cz...