Dla młodzieży
Firstlife. Pierwsze życie
KUP TERAZ

Firstlife. Pierwsze życie

8 opinii
Liczba stron: 432
Oprawa miękka
ISBN: 9788327625038
Premiera: 2017-03-15
Tłumaczenie: Jacek Żuławnik
Opracowanie graficzne okładki: Robert Dąbrowski

Żyje się tylko raz? Nie w tym świecie, tutaj prawdziwe życie zaczyna się dopiero po śmierci. Jesteś pełnoletni? A więc pora zdecydować, czy będziesz wyznawać zasady Trojki, czy Miriady. Te dwie frakcje toczą zaciekłą walkę o dusze Niezwerbowanych i prawie nigdy nie grają czysto.

Tenley została naznaczona już w chwili narodzin. Jest obdarzona wielką mocą. I Trojką, i Miriada nie cofną się przed niczym, by ją przeciągnąć na swoją stronę. Wciąż nie zdecydowała, dokąd chce trafić po śmierci, a nie wie, że los przygotował dla niej kilka niemiłych niespodzianek. 

Gena Showalter

Autorka powieści znajdujących się na liście bestsellerów New York Times i USA Today. Jej ulubione gatunki literackie to paranormal, współczesny romans, a także opowiadania kierowane do młodych ludzi. Umiejętnie łączy zmysłowe opisy z wątkami sensacyjnymi, a przy tym daje ujście swemu poczuciu humoru. To sprawia, że od jej powieści trudno się oderwać. Pisała dla takich magazynów, jak „Cosmopolitan” i „Seventeen”, pracowała też dla MTV oraz wielu regionalnych i ogólnokrajowych programów newsowych. Powieść „Mroczna noc” ukazała się po raz pierwszy w USA w 2008 roku i została nominowana do Rita Awards 2009 w kategorii Paranormal Romance.

Siedzę w Prynne, zakładzie dla obłąkanych – czyli tu, gdzie szczęście przybywa umierać – od trzystu siedemdziesięciu ośmiu dni. Czyli od dziewięciu tysięcy siedemdziesięciu dwóch godzin. Znam dokładną liczbę nie dlatego, że obserwuję wschody i zachody słońca, ale ponieważ znaczę ściany pokoju krwią. Robię to, ilekroć włączają światła w skrzydle dla grzecznych dziewczynek, które zeszły na złą drogę.

W budynku nie ma okien, w każdym razie żadnych nie znalazłam. Ani razu nie pozwolono mi wyjść na zewnątrz. Mnie i pozostałym. Mówiąc szczerze, nie wiem nawet, w jakim kraju się znajdujemy, albo czy przypadkiem nie trzymają nas gdzieś głęboko pod ziemią. Zanim nas tu przetransportowano – samolotem, samochodem, statkiem, czymkolwiek – podano nam silny środek uspokajający. Gdziekolwiek się znajdujemy, za murami zakładu musi być przeraźliwie zimno, bo ogrzewanie działa non stop.

Moi przyjaciele i wrogowie proszą personel o wyjaśnienia, ale nieodmiennie słyszą:

- Na odpowiedzi trzeba zasłużyć.

Dziękuję, postoję. Dla mnie cena – czyli współpraca – jest po prostu zbyt wysoka.

Krzywię się z bólu, kiedy wstaję z pryczy i idę w drugi kąt. Umieram z każdym krokiem. Plecy mnie nienawidzą, ale mięśnie są zbyt obolałe, by zastrajkować. Wczoraj wieczorem wymierzono mi chłostę – BO PONIEWAŻ.

Zatrzymuję się przed swoją dumą i radością. Oczywiście chodzi o kalendarz. Nowy dzień to nowy znak.

Nie mam kredy, długopisu ani markera, więc przesuwam opuszką palca wskazującego po wystającym z podłogi ostrym kamieniu, przecinam skórę i upuszczam kroplę krwi.

Nie cierpię pieczenia, ale mówiąc szczerze, bardzo mi się podoba blizna, która pozostaje po rozcięciu. Dzięki bliznom mam co liczyć.

Liczenie to moja pasja, a numerologia to już prawdziwy nałóg. Może dlatego, że z każdym oddechem przesuwa się wskazówka i stawiamy kolejny krok na drodze ku śmierci... oraz ku nowemu początkowi. Może dlatego, że mam na imię Tenley, dla przyjaciół Ten.

Ten czyli dziesięć – czyli odzwierciedlenie całości.

Mamy po dziesięć palców u rąk i nóg.

Zwykle odlicza się od dziesięciu.

Urodziłam się dziesiątego dnia dziesiątego miesiąca o dziesiątej dziesięć rano.

No dobrze, niech będzie, że mam hopla na punkcie liczb, ponieważ zawsze kryje się w nich jakaś opowieść i w przeciwieństwie do ludzi nigdy nie kłamią.

A oto moja historia w liczbowym skrócie:

Siedemnaście – tyle lat istnieję. „Istnieję”, bo w moim przypadku „żyję” to za mocno powiedziane.

Jeden – z tyloma chłopakami się spotykałam.

Dwoje – tyle przyjaciół zdobyłam i utraciłam od chwili uwięzienia.

Dwa – tyle mam żyć. Tyle żyć WSZYSCY mamy.

Najpierw Pierwsze Życie, potem Wieczne Życie.

Dwie – tyle mam możliwości wyboru, jeśli chodzi o wieczną przyszłość:

(1) Robić, jak każą rodzice, albo (2) cierpieć.

Zdecydowałam się na cierpienie.

Postawiłam kolejny znak krwią. Zadowolona idę do „łazienki”. Nie ma drzwi, które dałyby choć odrobinę prywatności, jest jedynie niewielki otwarty prysznic tuż obok sedesu. Jak nam powiedziano, służy to naszemu bezpieczeństwu. Przypuszczam, że raczej przyjemności innych. Cele są monitorowane dwadzieścia cztery godziny na dobę, co oznacza, że o dowolnej porze dnia lub nocy personel może, a nawet powinien, oglądać obraz z kamer na żywo.

Doktor Vans, szef zakładu, lubi z nas drwić.

- Widzę i wiem wszystko – powiada.

Wielu nauczycieli lubuje się w ruganiu nas.

- Szkoda na ciebie czasu! – słyszymy często.

Salowe nas poniżają:

- Utyło się, co?

Większość strażników rzuca nam pożądliwe spojrzenia. Pochodzą z różnych stron świata, mówią różnymi językami, ale nastawienie mają wspólne.

- Prosisz się o TO i pewnego dnia TO dostaniesz.

To tylko niektóre spośród atrakcji, które ma do zaoferowania Prynne.

Przyznaję, że nie każdy tu jest potworem. Niektórzy – ale jest ich tylko garstka – pilnują, żeby pozostali nie posunęli się za daleko. Wiadomo jednak, że obowiązkiem personelu jest takie uprzykrzanie nam życia, byśmy pragnęli ZA WSZELKĄ CENĘ wydostać się stąd. Im bowiem bardziej będziemy chcieli opuścić mury zakładu, tym chętniej zgodzimy się na to, co rodzice chcieli na nas wymóc, posyłając do Prynne.

Marlowe, moja przyjaciółka, ośmieliła się zastawić biżuterię matki, żeby kupić jedzenie, więc należy wyleczyć ją z „kleptomanii”. Mój przyjaciel Clay, narkoman, miał wyleczyć się z nałogu.

Z obojgiem zakład sobie nie poradził. Kilka miesięcy temu Marlowe się zabiła, zaś Clay... No cóż, nawet nie wiem, co się z nim stało. Kiedy ostatnio rozmawialiśmy, zamierzał się urwać, ale od tamtej pory nie miałam od niego żadnych wieści.

Nie ma dnia, naprawdę nie ma takiego dnia, żebym nie tęskniła za obojgiem.

Błagałam Claya, żeby nie ryzykował ucieczki. Wiedziałam, czym to pachnie, bo sama raz spróbowałam, i to mając pomoc. Mój chłopak James, strażnik zajmujący wysoką pozycję w hierarchii, zadbał o to, żeby kamery były wyłączone, otworzył właściwe drzwi i uśpił pozostałych strażników. Mimo to nie udało się.

Za to, co zrobił, James dostał kulkę w głowę.

Na moich oczach.

A teraz w kącikach tych oczu zbierają się gorące łzy, po czym spływają po policzkach, kiedy powoli zdejmuję kombinezon. Z każdym ruchem czuję przeszywający ból. Naga wchodzę pod letni prysznic. Wprawdzie skromność już dawno wybito mi z głowy – całkiem dosłownie! – ale myję się szybko i sprawnie. Dzienny przydział wody jest niewielki. Jeśli się skończy, nie mamy jej i tyle. Nie dają nam żyletek. Nogi i pachy mam gładkie wyłącznie dzięki niciom wyjętym ze starych uniformów. To, że czuję się jak zwierzę, nie oznacza, że mam też jak zwierzę wyglądać.

Nie to, żeby zadbany wygląd stał na pierwszym miejscu w hierarchii priorytetów. Wprawdzie podczas posiłków możemy bratać się z płcią przeciwną, ale wolałabym wydłubać sobie serce zardzewiałą łyżką, niż znów spotykać się z chłopakiem. Owszem, przyjemność z tego wielka, ale ryzyko z tym związane jeszcze większe. Kiedy sprawa zawali się z hukiem – a na pewno się zawali – to rozpadnę się na milion kawałków. I będę musiała zbudować się od nowa. Nie pierwszy raz, tylko ponownie.

Powinnam była oprzeć się zalotom Jamesa, ale przeżywałam ciężkie chwile i rozpaczliwie pragnęłam, by ktoś mi okazał ludzkie uczucia. James narażał się, ilekroć wyłączał kamery, żeby wślizgnąć się do mojego pokoju. Przychodził tak często, że w tych ścianach nadal żyje jego wspomnienie. Każdej nocy, kiedy kładę się do jednego z dwóch łóżek, przypominam sobie, jak przełamywał moją nieśmiałość. Jak opatrywał moje rany. Jak trzymał mnie w ramionach, przynosząc pociechę i zasypując pocałunkami.

Chciał się posunąć dalej, ale ja nie chciałam. Nie tutaj, nie wtedy, kiedy mogliśmy mieć widownię.

Zapomnij o przeszłości, mówię sobie. Skup się na teraźniejszości. No.

Zakręcam wodę i dokładnie wycieram się ręcznikiem. Sięgam po czysty, żółty jak zasikany śnieg kombinezon i wkładam go, ale dam radę podciągnąć tylko do pasa, bo ręce odmawiają posłuszeństwa. Nie wytrzymuję bólu w ramionach.

Co teraz? Przecież nie wyjdę tak z celi.

Drzwi nagle rozsuwają się z cichym „szszsz”. Krew mi zastyga w żyłach, kiedy do środka wchodzi dwóch strażników, prowadząc wierzgającą dziewczynę.

Nabieram gwałtownie powietrza, a zaskoczenie sprawia, że znajduję w sobie dość siły, by podnieść dłonie i zasłonić piersi.

Nie, to nie wstyd – to nowy poziom upokorzenia.

Strażnicy puszczają dziewczynę i pchają ją w moją stronę. Pierwszą rzeczą, na jaką zwracam uwagę, są jej krzywo obcięte różowe włosy.

- Nowa koleżanka – mówi jeden z nich. Zauważa, że jestem półnaga, i dodaje z uśmieszkiem: – No proszę, co my tu mamy?

Mówi to z silnym rosyjskim akcentem, między innymi dlatego nazywam go „Towarzyszem Bucem”. Płoną mi policzki, ale silę się na pewny siebie ton.

- Otóż mamy nieletnią dziewczynę, która po wyjściu stąd dopilnuje, żebyś zdechł za kratkami.

Szczerzy zęby, robi krok w moją stronę... i nagle różowowłosa dziewczyna sprzedaje mu kopniaka w brzuch.

Strażnik przenosi na nią uwagę i podnosi rękę, żeby wymierzyć cios.

- Suka! – warczy. To słowo, wypowiedziane w jego ojczystym języku, słyszałam wielokrotnie rzucane pod moim adresem.

Dziewczyna uśmiecha się i wabi go zakrzywionym palcem, uniwersalnym gestem oznaczającym: „No, dawaj”.

Drugi strażnik chwyta Towarzysza Buca za ramię i wyciąga na korytarz. Zanim drzwi się zamkną, zdążę jeszcze uchwycić gniewne spojrzenia obu mężczyzn.

Dziewczyna nie marnuje czasu, tylko macha do mnie, a wygląda przy tym niemal... radośnie. Mrugam zaskoczona. Cieszy się, zamiast się bać? Serio?

- Cześć – mówi z lekkim brytyjskim akcentem. – Jestem Bow, twoja nowa przyjaciółka.

Wariatka, no.

- Dziękuję, nie potrzebuję nowych przyjaciół. – Liczyłam, że nadal będę zajmowała tę celę sama jedna. Nie lubię spać przy innych, ale żeby jakoś funkcjonować, muszę od czasu do czasu uciąć sobie drzemkę. Moja poprzednia współlokatorka twierdziła, że rzucam się przez sen, krzyczę, opowiadam o torturach, które przechodziłam, albo śpiewam piosenkę o liczbach, której nauczyła mnie ciotka, kiedy byłam mała.

Dziesiątka łez spływa,

I Ten przyzywa, przyzywa.

Dziewięć jest setek drzew,

Jednego drzewa dla Ten śpiew.

Osiem razy osiem razy osiem lecą,

Zapamiętaj, Ten: sucha nie bądź nawet nieco.

O nie. Nie pora na ucieczkę we własne myśli.

- Pozwól... – Bow podchodzi do mnie, stawiając długie, pewne kroki. Z bliska zauważam, że jej oczy mają kolor grosików prosto z mennicy. Są osobliwe, a jednak urzekają. Tli się w nich przejęcie, którego niemal nie sposób opanować. – Pozwól, że ci pomogę.

Z przyzwyczajenia cofam się, kiedy wyciąga do mnie rękę. Ale... zero! – to moje ulubione przekleństwo – chyba nie mam wyjścia i muszę skończyć się ubierać przy niej.

Łapie się za piersi, naśladując mój gest, i rzuca mi promienny uśmiech.

- Cycki są fajne, co nie? Bimbały do miętoszenia. Nie wiem, na co wy, dziewczyny, tak wiecznie narzekacie.

- Chyba MY, dziewczyny?

Zsuwa dłonie z „bimbałów”.

- Kochana, nie ma nic złego w zabawianiu się tym, co mamy na wyposażeniu. Czemu nie skorzystać z własnych towarów i usług? Poważnie. Mam takie ciało, że sama się na siebie napalam.

„Takie ciało”? No cóż, to sprawa dyskusyjna. Dziwna ta Bow. Dziwna, narcystyczna, zboczona? Bez dwóch zdań. Trzy w jednym. Trójka. Innymi słowy, tym razem trafił mi się typ zabójczo samobójczy. Ja to dopiero mam.

- Wybacz, ale nie chce mi się rozmawiać o twoich, jak to nazwałaś, towarach i usługach. – Powoli odwracam się do niej plecami. Rzadko mi się to zdarza, uciekam się do tego tylko w ostateczności. Jeśli Bow spróbuje coś mi zrobić, cokolwiek – na przykład rzuci się na mnie z nożem – to gorzko tego pożałuje.

Gwałtownie nabiera powietrza. Pewnie przygląda się moim licznym siniakom.

- Pamiątka z dzisiaj – rzucam przerażona moją tak jawną słabością.

Delikatnie dotyka moich ramion przez rękaw.

- Mam nadzieję, że jesteś gotowa na Wieczne Życie, bo kolejnego pobicia możesz nie przeżyć.

Nie sądzę, przecież doktor Vans doskonale opanował sztukę zadawania tortur. Wie, jak bić, żeby nie posunąć się za daleko.

- Uwierz, może mi się przytrafić los gorszy od śmierci.

- Jasne, że tak. Jeżeli nie przygotowałaś się odpowiednio na Nieskończenie, będziesz błagała, by twoje istnienie dobiegło końca.

Nieskończenie to miejsce, którym władają Miriada i Trojka, dwie sfery zawiadujące życiem pozagrobowym, czyli Wiecznym Życiem. To miejsce, w którym ponoć zaczyna się „prawdziwe” życie.

Świat został podzielony na dwie frakcje: tych, którzy popierają Miriadę, oraz tych, którzy opowiadają się za Trojką. Nikt nie głosuje za obiema frakcjami, bo niby jak? Sfery różnią się całkowicie, i to w każdym aspekcie.

Miriada szczyci się niezależnością... wieczną szczęśliwością... przyjemnościami życia. Dla niej Pierwsze Życie jest zaledwie odskocznią do Wiecznego. Wszystko jest z góry przesądzone. Kiedy doświadczamy Drugiej Śmierci, czyli umieramy w Wiecznym Życiu, nasz duch powraca na ziemię, do Krainy Żniw, by połączyć się, czyli Spiąć, z kolejnym, zupełnie nowym duchem.

Miriada gotowa jest negocjować warunki przymierza w celu przeciągnięcia człowieka na swoją stronę.

Z kolei Trojka kojarzy się z uporządkowaniem... nieustającą nauką... całkowitym posłuszeństwem. Dla niej Pierwsze Życie liczy się tak samo jak Wieczne, przeznaczenie jest mitem, a kiedy doświadczamy Drugiej Śmierci, przechodzimy w stan Spoczynku, i nie ogląda nas już więcej ani żaden człowiek, ani duch.

Trojkanie nie dyskutują o warunkach przymierza, tylko zawsze i wszędzie proponują to samo, każdemu bez wyjątków. Oferują identyczne prawa, jak również obowiązki. Dla nich dobro to dobro, a zło to zło. Tyczy się to wszystkich i każdego z osobna. Podstawą jest równość.

Kiedy jedna sfera twierdzi, że niebo jest błękitne, druga uważa, że zanosi się na burzę.

Od stuleci trwa między nimi wojna, której celem jest ostateczne zniszczenie przeciwnika. Dlatego walka o dusze, którą prowadzą, jest bezpardonowa. I dlatego tak ważny jest wybór właściwej strony. Bo kiedyś jedna z nich przegra.

Na ziemi zwolennicy Miriady i Trojki koegzystują, a raczej próbują, ponieważ to współistnienie dalekie jest od ideału i wiecznie podszyte napięciem.

Bywa, że wybuchają zamieszki i wtedy rząd zostaje zmuszony do wprowadzenia stanu wyjątkowego, żeby zapobiec awanturze na szeroką skalę.

Istnieje garstka ludzi, którzy tak jak ja nie wiedzą, po której stronie się opowiedzieć. Dostrzegamy zalety obu sfer. Widzimy również ich wady.

Nazywa się nas Niezwerbowanymi.

Dla takich jak ja rezerwuje się historie o trzeciej sferze duchowej, miejscu, do którego trafimy do Pierwszej Śmierci. Rodzice opowiadali mi o niej straszne historie, opisywali ją szeptem pośród mroku nocy. To Królestwo Wielu Końców, w którym ożywają koszmary.

Często się zastanawiałam, czy Wiele Końców to zmyślona kraina, która służy straszeniu maluchów.

- Przygotowałaś się? – odzywa się Bow, zapinając mi kombinezon. – Na Nieskończenie.

- Nie będę z tobą gadała o Wiecznym Życiu.

- Czemu nie? – pyta z zawiedzioną miną.

- Spędzę tu jeszcze trzysta pięćdziesiąt dwa dni.

3 + 5 + 2 = 10

- No i?

No a ty wyjdziesz stąd raczej prędzej niż później, dodaję w duchu. Znam ten typ. Optymistka, ale tylko do czasu, aż wydarzy się coś złego.

uważam, że jest to przyjemna powieść nie tylko dla młodzieży, ale i dla starszych czytelników. Jest to świat fantasy, ale na tyle zrozumiały, że może sięgnąć po tę lekturę każdy. Nie pogubicie się w magicznym świecie, a pióro przyjemne i lekkie sprawi, że na chwilę Wy i Wasze myśli oddzielicie się od siebie oraz będziecie pochłaniać książkę strona za stroną. Jak na pierwsze spotkanie z pisarka jestem bardzo zadowolona i już czekam na kontynuację.

Gena Showalter postanowiła pobawić się w boga i wymyśliła ciekawą alternatywę dla naszego nieba i piekła. W «Firstlife» to nie Pierwsze Życie jest ważne, ale Wieczne Życie, które można spędzić w jednej z dwóch sfer (odpowiedników nieba) – Trojce lub Miriadzie. Jeśli jednak nie zdążymy podjąć decyzji przed śmiercią (ale po ukończeniu 18 lat), trafimy do niezbyt przyjemnego Królestwa Wielu Końców. Bardzo ciekawy pomysł na historię i świetni bohaterowie (zwłaszcza płci męskiej), a jedyne co mnie irytuje, to niezbyt wysublimowany humor z podtekstami seksualnymi. Mimo wszystko «Firstlife» jest całkiem ciekawą młodzieżówką i jestem ogromnie ciekawa, w jakim kierunku pójdzie na historia dalej.

Firstlife. Pierwsze życie” jest lekturą typowo młodzieżową, która powinna również przypaść do gustu starszemu czytelnikowi. Szybka akcja i niesztampowe zwroty fabularne sprawiają, że od lektury wręcz nie można się oderwać. Jest to książka warta przeczytania, wnosząca powiew świeżości do książek tego rodzaju. Gena Showalter posługując się językiem barwnym i lekkim, sprawia, że lektura ta, to prawdziwa przyjemność. Gorąco polecam.

Firstlife zaskoczyło mnie i „rzuciło na kolana”. Jest tym, co uwielbiam w młodzieżowej fantastyce, czyli nieskrępowanym powiewem świeżości. W wykreowanym przez autorkę świecie nic nie jest typowe, oklepane czy skopiowane. Każdy mechanizm, każda prawidłowość to twór jej wyobraźni. A trzeba przyznać, że nie ma ona żadnych ograniczeń. I chociaż momentami przesadzała z akcją czy nagromadzeniem zwrotów wydarzeń, całość czyta się lekko i z rosnącym zainteresowaniem. Co będzie dalej? Do samego końca wszystko jest możliwe. A nawet... później. Firstlife to dopiero pierwszy tom przygody, w której każdy ma drugie życie. Z pewnością sięgnę po następny!

Firstlife nie jest jednak opowieścią wyłącznie o tym, jak wybór jednego człowieka może rzutować na życie innych, ale także o poczuciu dominującego strachu, cierpienia, bólu, straty i zdrady, ale także rodzącym się zaufaniu, przyjaźni czy miłości. Dzięki temu czytelnik nie będzie miał czasu się znudzić (...) Mam nadzieję, że już wkrótce będę mogła sięgnąć po następną część cyklu Everlife.

Historia Tenley, a także jej przyjaciół wciągnęła mnie na maksa i naprawdę bardzo żałowałam, że musiałam tak często przerywać czytanie z braku odpowiedniej ilości czasu. Byłam i nadal jestem ciekawa co wydarzy się dalej. Zdecydowanie będę wyczekiwała kolejnej części z tej serii. Choć przyznam, że i na film nakręcony na podstawie tej książki jak najbardziej bym się skusiła.

Książkę czyta się bardzo lekko, chociaż z ciężkim sercem przeżywałam sytuacje przytrafiające się bohaterce. Lektura ta nie jest skomplikowana i łatwo odnaleźć sens. Powiem szczerze, że bardzo zżyłam się z Ten i dwoma towarzyszącymi jej przyjaciółmi, którzy narażali dla niej wieczne życie. Autorka doskonale się spisała w swojej nowej serii. W całej fabule wyczuwalna jest jej lekka ręka do tworzenia świata fantastycznego i niezwykłego pod każdym względem, a kłębiące się emocje trafiają do czytelnika z ogromną siłą, przez to nie sposób nie polubić tego dzieła za pomysłowość i wyobraźnię. (...) Śmiało mogę przyznać, że owa pozycja zachęciła mnie nie tylko treścią, ale również okładką. Nie znając autorki, mam ochotę przeczytać wszystkie dotychczasowe oraz kolejne jej książki, no i oczywiście dokończyć tą cudowną serię jaką jest Firstlife.

Książka zaskoczyła mnie w wielu momentach, ponieważ zwroty akcji, jakie w niej nastąpiły, momentami wręcz mnie zszokowały. Pomimo, że sama tworzyłam sobie swoje zakończenie - autorka zaserwowała mi coś zupełnie innego, świeżego i jak dla mnie, lepszego. Wymieszanie kilku znanych wcześniej motywów wyszło wspaniale, a całość perfekcyjnie się ze sobą zazębiła. Początkowo, po samym opisie, byłam do książki nastawiona dość sceptycznie i nie miałam wobec niej wygórowanych oczekiwać (choć miałam nadzieję na fajerwerki). Zostałam bardzo mile zaskoczona i muszę przyznać, że spędziłam przy owej powieści wiele miłych, emocjonujących i wciągających chwil.

Fabuła nie należy do najbardziej oryginalnych, ale ostatecznie bardzo mi się podobała. Nie mogę się doczekać kiedy będę mogła zabrać za następną część, a jak na razie to gorąco Wam polecam, abyście sięgnęli po tę pozycję bo warto!

"Firstlife. Pierwsze życie" to zdecydowanie pozycja dla młodzieży i to takiej, bardzo wyluzowanej. Nie brak tu podtekstów i przyczernianego humoru, wzruszyć się raczej nie można, chociaż końcówka odrobinę zmiękczyła moje wymagające serce. Nie rozkłada na łopatki, lecz przyjemnie odpręża. Ostatecznie autorce udało się mnie zwerbować i już dziś deklaruję gotowość powrotu do świata Ten, w kolejnej części. 

Historia Tenley jest nieprzewidywalna, nie raz zostałam zaskoczona czy zdziwiona. Całość została bardzo porządnie przemyślana, a bohaterowie dopracowani. Książka sama w sobie nie jest bombą emocjonalną, która wywołuje w nas od płaczu po śmiech. Mimo to czyta się przyjemnie i dosyć szybo. Polecam gorąco!

Ten momentami denerwuje, zwłaszcza gdy zaczyna zbyt mocno zastanawiać się, która sfera bardziej jej odpowiada. Ja prawie od początku wiedziałam, którą z nich bym wybrała, a ta dziewczyna miała problem. Jej charakter był dla mnie drobną tajemnicą i nie do końca wiedziałam, jaka jest. To bardziej podobało mi się u Tris z Niezgodnej, jej zdecydowanie i poświęcanie dla innych. Z drugiej strony Ten ma podobno niezwykłą moc, która to właśnie jest powodem takiej nagonki na nią ze strony sfer. Każda chce ją dla siebie. Niestety ja w tej dziewczynie nie widziałam tego, co sfery, żadnej specjalnej mocy i dlatego tak wielką nadzieję mam odnośnie kolejnej części. Liczę na to, że cuda, niezwykłości i w ogóle to całe światło, moc i szał wypłyną z dziewczyny z całą swoją potęgą, gdy nadejdzie odpowiednia chwila. Oby w kontynuacji. (...)Z niecierpliwością czekam na kolejną część.

Gdybym miała określić "Firstlife" jednym słowem, powiedziałabym: "dziwna!". Tak, to z pewnością powieść nietypowa, a autorka miała niesamowicie oryginalny pomysł. Nie inaczej jest również z realizacją. Jednak ta "dziwność" nie pozwala mi krzyknąć: "To świetna książka, koniecznie musicie ją przeczytać", ponieważ... sama nie wiem, co o niej myśleć. Przeczytałam przecież ponad 400 stron, a dalej nie jestem w stanie ocenić na ile mi się podobała... Co mogę powiedzieć? Główna bohaterka jest jak najbardziej interesująca. Język, dokładnie tak jak spodziewałam się po autorce jest prosty, jednak pełen zabawnych komentarzy. Wszystko to sprawia, że "Firstlife" czyta się po prostu dobrze, nawet jeżeli, tak jak ja, sami nie wiecie, co myśleć o fabule. Nie pozostaje mi więc nic innego, niż czekać na kolejny tom (...)

„Firstlife. Pierwsze życie” to fascynujący romans paranormalny, który czytałam z dużą przyjemnością. Dawno nie sięgałam po powieści Geny Showalter, a przecież jeszcze kilka lat temu byłam totalnie zauroczona jej twórczością. Lektura najnowszej na polskim rynku publikacji Amerykanki  potwierdziła, że to zdecydowanie „moja” autorka. Showalter perfekcyjnie trafia w mój gust czytelniczy, wywołując swymi powieściami szybsze bicie serca. (...) Pierwszy tom serii „Everlife” okazał się interesującą, dynamiczną lekturą, która dostarczyła mi solidnej porcji rozrywki – właśnie tego szukałam sięgając po ten tytuł.

Jeśłi chodzi o autorkę, kojarzyłam jej nazwisko z popularną serią o Alicji.  Niestety nie miałam okazji jej czytać, choc chciałąm, więc Firstlife jest moim pierwszym spotkaniem z tą pisarką. Zatem, z wielką chęcią zabrałam się za czytanie. Natrafiłam tu na wielowątkową historię, która pędziła jak szalona. Przy czym nie było możliwości by się pogubić. Poza tym pomysły autorki były bardzo ciekawe. Nieraz dziwiłam sie zawiłościom i komlikacjom w wykreowanym przez nią świecie. (...) Jednym słowem, "Firstlife" jest niezaprzeczalnie warte przeczytania. To ciekawa młodzieżówka, w klimatach popularnych serii i potrafiąca zainteresować czytelnika.

Firstlife. Pierwsze życie” jest lekką, choć bardzo dobrą młodzieżówką z ciekawą i oryginalną fabułą, która niesamowicie wciąga i nie wypuszcza ze swych objęć dopóki nie ujrzymy ostatniej strony. Z chęcią sięgnę po inne książki pióra tej autorki i oczywiście z niecierpliwością będą oczekiwała kolejnej części. Polecam!

Akcji w tej historii nie brakuje i jak na początku opornie mi się czytało, to po pewnym czasie tak mnie pochłonęło, że przeczytałam do samego końca. Duży wpływ mógł mieć na to styl autorki, który tak trudny świat przedstawiła nam w tak prosty sposób. Chociaż nawet po przeczytaniu nie wiem wszystkiego, dzięki temu czuje się zaintrygowana do przeczytania następnego tomu, jak tylko się pojawi. (...) historia bardzo ciekawa, której nie da się przewidzieć. Jestem pewna, że nie wpadlibyście chociażby na połowę wydarzeń, która tam się stała. Główna bohaterka jest bardzo denerwująca, ale dla pozostałych postaci warto wytrwać. A intrygujące zakończenie zachęca do wyczekiwania na kolejny tom. 

Firstlife. Pierwsze życie to opowieść o niekończącej się walce o dusze młodych ludzi. Autorka wykreowała dwie kontrastujące ze sobą rzeczywistości, rządzące się własnymi prawami. Nie mogło obejść się bez akcji, miłości i poświęcenia. Nie jest to może nic wybitnego, bohaterowie potrafili irytować, ale ogólnie rzecz mówiąc całość nie wypadła źle. Duży plus za zakończenie. Jestem ciekawa dalszych losów Tenley. Myślę, że powinna spodobać się fanom Geny Showalter i każdemu, kto szuka czegoś lekkiego z pewną dawką fantastyki.

Firstlife. Pierwsze życie nie jest książką zaskakującą, ani szczególnie odkrywczą. Ma zarówno wady jak i zalety, jednak mimo wszystko czyta się ją bardzo szybko. Wciąga ze względu na wartką akcję i jej zwroty, a przez większość czasu trzyma w napięciu. Polecam ją jednak głównie nastoletnim czytelnikom, którzy na pewno lepiej zrozumieją główną bohaterkę i może będą mogli się z nią utożsamić. Choć nie jestem wybitnie zachwycona tą książką, to jednak czekam na kontynuację, ponieważ jestem bardzo ciekawa, jakie konsekwencje przyniosą decyzja i działania głównej bohaterki.

Z początku książka może wydawać się dość skomplikowana, ale łatwo jest się we wszystkim odnaleźć  i lektura naprawdę sprawia przyjemność. Czyta się bardzo szybko i ciężko powstrzymać się przed kolejną stroną czy rozdziałem. Autorka pisze w bardzo przystępny sposób, aczkolwiek bawiły mnie niektóre sformułowania. Podejrzewam jednak, że mogły powstać w wyniku tłumaczenia. Momentami powieść kojarzyła mi się z "Niezgodną", więc jeśli czytaliście lub oglądaliście i Wam się podobała, to z tą książką na pewno będzie tak samo. Serdecznie polecam i mam nadzieję, że się nie zawiedziecie.

Moim zdaniem Pierwsze życie to bardzo dobre wprowadzenie do ciekawej trylogii. Końcówka pozostawia czytelnika z mnóstwem pytań, bez odpowiedzi i sprawia, że chcemy tylko więcej. Dlatego jeżeli macie ochotę na książkę z dobrą fabułą, indywidualnymi bohaterami, trójkątem miłosnym, w którym wszystko jest możliwe, przeznaczeniem którego spełnienie wcale nie jest łatwe, no i książkę z mnóstwem świetnych cytatów, to nie czekajcie i sięgnijcie po Firstlife. Pierwsze życie.

Autorka stworzyła lekką, młodzieżową fantastykę. Jest bardzo ciekawa i miała parę słabszych momentów, ale warto po nią sięgnąć. To opowieść o miłości, przyjaźni i wyborach. O poszukiwaniu siebie i własnego miejsca w świecie w którym żyjemy. W książce są takie momenty, które czytelnika rozbawią, a czasem zwyczajnie zmuszą do zastanowienia. Mam nadzieję, że prędko będzie druga część. Jestem ciekawa dalszych losów bohaterki, oraz Kellana i Archera. I całego świata jaki autorka wykreowała, bo chcę poznać bliżej, to drugie życie. Obym nie musiała długo czekać! ''Firstlife. Pierwsze życie'' może okazać się interesującym cyklem, który pewnie jeszcze nas zaskoczy.

Powieść Geny Showalter umieściłabym na granicy pomiędzy dystopią dla młodzieży a paranormal romance. To ciekawa książka, poruszająca ważne tematy, skłaniająca nastolatków (i nie tylko) do zastanowienia się nad wyznawanymi wartościami. Pozostaje jednak schematyczne, momentami podobna do Dotyku Julii, Niezgodnej czy Upadłych. Polecam ją szczególnie tym, których interesują powieści tych gatunków. Sama, mimo odnalezieniu wielu wad, z pewnością sięgnę po kolejny tom, by przekonać się, jak potoczyły się losy Ten. Może tym razem autorce uda się wprowadzić do literatury młodzieżowej powiew świeżości.

(...) książkę tę uznaję za hmmm... dobrą młodzieżówkę, bo starszy czytelnik raczej by po nią nie sięgał. Jednak jako tytuł dla młodszego odbiorcy posiada ona wadę w postaci brutalności i zbyt dużego rozlewu krwi. Jeśli ktoś lubi masakryczne klimaty to polecam. Powinien być zadowolony. Ja tę historię cenię za podjęcie tematu życia po śmierci i jego nową interpretację. 

Kochani, zakończenie było tak emocjonujące, tyle się wydarzyło, że dosłownie byłam w szoku, nie mogłam się pozbierać...autorka złamała mi serce jak i dała nadzieję, ale niestety nie na wszystko. Nie wiem jak wytrzymam do premiery 2 tomu! To nie mogło się tak skończyć! (...) Gorąco Wam polecam! Mnie się bardzo podobało i mam nadzieję, że Wam również przypadnie do gustu ta historia.

Bardzo spodobało mi się to, że przyjaźń odgrywa w tej powieści ogromną rolę. Każdy człowiek potrzebuje wsparcia i każdy na nie zasługuje. Myślę, że każdy czytelnik podświadomie przypisuje się do Trójki lub Miriady zależnie od własnych preferencji. Podobała mi się ta książka i polecam ją młodzieży i każdemu dorosłemu.

Akcja cały czas pędzi i można się w niej zatracić. Wszystko jest okraszone niesamowicie zabawnymi komentarzami i dialogami, w taki sposób, że w niektórych momentach nie mogłam się opanować i zaczynałam się śmiać. Pomimo, że książka nie do końca spełniła moje oczekiwania, liczę na kontynuację. Jestem szalenie ciekawa dalszych losów Tenley. Mam nadzieję również, że dowiem się coś więcej o Trojce i Miriadzie, a także słaby wątek romantyczny nabierze kształtów.

Firstlife. Pierwsze życie jest świetną i wyciągającą dystopią młodzieżową. Bohaterowie są genialni a cały pomysł na historię ma przesłanie, drugie dno, które sami musicie odkryć. Książka ma zapewnić rozrywkę, ale dać też trochę do myślenia. Ja z niecierpliwością będę wyczekiwała drugiego tomu, ponieważ wiele spraw nie zostało wyjaśnionych a kontynuacja zapowiada się jeszcze lepiej niż część pierwsza.

Słowem, nie spodziewałam się czegoś tak wciągającego. Gdzieś już przewinęła mi się przed oczami recenzja tej powieści, niezbyt pochlebna, i podeszłam do książki standardowo, bez jakichś wyobrażeń i nadziei, co będzie, to będzie. I tak się jakoś stało, że już od samego początku powieść Geny owinęła wokół mnie ciasno swoje macki. I nie wypuściła, aż do samego końca. (...) Przepadłam zarówno jeśli chodzi o świat wykreowany przez Showalter, gdzie mamy dwie odmienne od siebie sfery, w jednej dominuje światło, w drugiej ciemność; mamy pomysł z Drugim Życiem, z Wiele Końców, z Norą... a także przy bohaterach. Zastanawiałam się, czy w którymś momencie Ten, która jest narratorką, zacznie mnie irytować, ale wszystkie jej reakcje, odzywki z czasem stawały się dla mnie coraz śmieszniejsze, ta dziewczyna nadawała wszystkiemu smaku; jej humor. Jak na młodzieżówkę, to było tutaj naprawdę oryginalnie!

Polecam tę książkę osobom o mocnych nerwach i dużej cierpliwości. Przyda się też chęć przeżycia niezwykłych przygód! Mimo że książka czasami jest nieco przewidywalna, jej tematyka i wykreowany świat nadrabiają to z nawiązką!

Firstlife. Pierwsze życie, to interesujące rozpoczęcie trylogii. Zaciekawiło mnie światem przedstawionym i chętnie dowiem się o nim czegoś więcej w dalszych tomach serii. I chociaż nie obyło się bez wad, to lekturze nie można odmówić tego, że czyta się lekko i przyjemnie, bez większych zgrzytów. Ponadto, autorka przygotowała parę twistów oraz pełne akcji i niewiadomych zakończenie, które w pełni mnie usatysfakcjonowało i wzbudziło ogromną ciekawość dalszych losów bohaterów. Ja już czekam na tom drugi, a komu polecę pierwszy? Fanom dystopii i intrygujących pomysłów na świat przedstawiony - ta książka zdecydowanie może się Wam spodobać! 

Wykreowany świat przypomina mi ten, który poznałam w "Niezgodnej", niemniej jednak mam nadzieję, że w kolejnej części frakcje zostaną nam bliżej przedstawione. Styl Geny Showalter się raczej nie zmienił, nadal stawia bardziej na ekspresywne dialogi, niż nudne opisy i to jest kolejny plus tej powieści. Podsumowując "Firstlife" nie jest idealną pozycją i troszkę szkoda, że nie została bardziej dopracowana, gdyż ma potencjał. Sądzę jednak, że tak jak w przypadku Alicji każdy kolejny tom będzie lepszy od poprzedniego.

Na pytanie czy polecę tę książkę, bardzo trudno udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Nie jest to pozycja dla każdego. Tak na prawdę nie było ona też dla mnie. Ale obiektywnie rzecz biorąc potrafię docenić jej zalety. Pomysł, wykonanie, bezkompromisowość autorki, wiele pracy i przemyśleń, jakie musiała ona włożyć w pisanie tego utworu. Tak, "Firstlife" jest bezapelacyjnie trudną książką. Może być prawdziwym wyzwaniem dla młodego czytelnika. Ale może też być źródłem inspiracji i swoistym kierunkowskazem jak dokonywać wyborów.

Cały pomysł na książkę uważam za dość ciekawy. Oczywiście świat podzielony na kilka części nie są nowością w dystopii, ale myślę, że Gena poprowadziła to w interesujący sposób. Otoczenie z jakim mamy do czynienia w "Pierwszym życiu" jest bardzo ładnie opisany, mimo że ja osobiście dodałabym jeszcze kilka szczegółów, dzięki którym czytelnik mógłby w większym stopniu poznać strefy z jakimi mamy tutaj do czynienia.

Jestem pod wrażeniem, ale nie ukrywam, że liczyłam na to, że autorka mnie nie zawiedzie. Znam wszystkie jej serie i chociaż wiem, że kierowane są do młodzieży - nie mam nic przeciwko przyznając się, że bardzo je lubię. Właściwie uważam, że poza nastoletnimi bohaterami cała reszta jest kierowana do starszego czytelnika, a w pierwszym tomie Firstlife można wyczuć większą dojrzałość zarówno fabuły jak i głównej bohaterki. Bardzo łatwo jest stanąć po stronie Tenley, szczególnie że jej emocje widać jak na dłoni a te trafiają do czytelnika raz dwa. To dobrze rokująca na przyszłość seria, którą mogę polecić z czystym sumieniem.

W "Firstlife" bardzo dużo dzieje się. Nie brakuje emocji i momentów napięcia. Tortury, jakim poddawane są osoby stacjonujące w psychiatryku robią wrażenie i są naprawdę wstrząsające. Miejsce to okute jest złą sławą i łamie silną wolę. Bardzo podobała się mi także walka między Miriadą i Trojką. Zdecydowanie robiła wrażenie. Nieco zaskoczyło mnie, że książka ma mieć kolejny tom, bo obawiam się, że może to być nadmiar, ale okaże się wszystko później. W pierwszym tomie autorka czasami skupiała się na mało ważnych sprawach, ale nie odebrało to uroku książce. Wyjątkowy i niepowtarzalny klimat zdecydowanie są jej atutem, a psychiczne rozterki bohaterów wprawiają w osłupienie. Zachęcam do sięgnięcia po książkę, zdecydowanie was zaskoczy.

Książka napisana jest lekkim stylem i nie zauważyłam jakiś luk w fabule, które sprawiłyby u mnie jakiekolwiek rozczarowanie. Wyczytałam, że w serii Everlife liczby, mimo że na samym początku autorka tego nie planowała będą grały kluczową rolę w całej historii. I jeśli pierwszy tom jest tak dobry i ciekawy, to nie mogę doczekać się kontynuacji. Nie zdarzyło mi się jeszcze żebym czytała powieść, gdzie symbolika, liczby są motywem, który napędza całą fabułę. Świetna i jeśli ktoś szuka czegoś nowego i innego, to myślę, że ta książka może się spodobać. Oczywiście powieść jest obowiązkowa dla fanów wcześniejszej serii tej autorki. Oczywiście można też zarzucić jakieś niedociągnięcia, ale dla mnie fabuła wygrała.

Mam bardzo mieszane odczucia względem powieści "Fristlife - Pierwsze życie". Otóż fabuła zapowiadała się powalająco, ale...autorka nie w pełni wykorzystała potencjał pomysłu. Postawiła na złego konia. Treści brakuje dynamicznej akcji, która wzburzyłaby adrenalinę u czytelnika, natomiast środka nasennego jest za dużo. Powieść nie jest zła - bohaterowie są ciekawi, w utworze mamy coś nowego, oryginalnego, ale brakuje mu życia...Mam nadzieję, że kolejny tom będzie bardziej energiczny.

Książka ma sporo plusów, ale nie obyło się również bez minusów. Wydaje mi się, że faktycznie jest przeznaczona bardziej dla nastolatków, niż osób dorosłych. Może oni bardziej by się odnaleźli w tym galimatiasie uczuć i zachowań bohaterki. Jednam nie zmienia to faktu, iż zakończenie sprawia, że bardzo chętnie przeczytam kontynuację, bo w końcu Ten podjęła decyzję! I jestem ciekawa, jakie będą tego konsekwencje. 

Bankowo sięgnę po kolejną część, bo chce wiedzieć coś więcej o tym świecie, a przy okazji znać odpowiedź na pytanie: CO DALEJ? Ale mam nadzieję, że autorka bardziej "ogarnie" i "złoży" tło tej historii. Odejdzie od tych szablonów, które aktualnie są modne i za często spotykane w młodzieżówkach. Tu może powstać coś NIESPOTYKANEGO.

Sam pomysł podzielenia świata na frakcje nie był dla mnie czymś nowym, ale i tak uważam, że autorce zgrabnie udało się uniknąć schematyczności oraz stworzyć bardzo ciekawy koncept. Książka zyskała by jeszcze więcej, gdyby Gena Showalter trochę bardziej dopracowała niektóre wątki oraz poświęciła stworzonym przez nią frakcjom nieco więcej uwagi. „Pierwsze życie” to naprawdę bardzo obiecujące rozpoczęcie całej serii, które pomimo lekkich niedociągnięć zdecydowanie zasługuje na chwilę uwagi. Autorka przenosi nas do zupełnie innego świata, który z jednej strony zachwyca swoją unikalnością, a z drugiej nieco przeraża bezwzględnymi zasadami oraz okrucieństwem. 

Pierwsze życie” to obiecujący początek ciekawie zapowiadającej się trylogii dla młodzieży, w której nie brakuje humoru, akcji i nieprzewidzianych zwrotów. Gena Showalter zaskakuje kreatywnością, tworząc niezwykle fascynujący i złożony świat, który wciąga i intryguje. Pomimo kilku mankamentów, moje pierwsze spotkanie z autorką uważam za całkiem udane i z pewnością sięgnę po kontynuację, która, mam nadzieję, ukaże się już niedługo. Jeżeli jesteście fanami twórczości amerykańskiej pisarki albo macie ochotę na lekką i przyjemną lekturę z nietuzinkową fabułą, to sięgnijcie po tę pozycję!

zdecydowanie lepiej wyszła ta seria autorce, niż to co usiłowała zrobić w serii Kranik Białego Królika. Tam, jak miałam wrażenie, chyba się potykała o klawiaturę, kiedy to pisała. Tutaj jednak jest lepiej dopracowana narracja, jest dużo ciekawszy świat i bardziej przyjemne w odbiorze postacie, które nie wysyłają człowieka na onkologię swoim tokiem myślenia. Bo i tak autorka potrafi zrobić. (...) Książkę polecam, bo czytało mi się naprawdę dobrze i było świetnie przeczytać coś mniej działającego na nerwy.

„Firstlife. Pierwsze życie” jest świetną powieścią otwierającą cykl. Mamy okazję nie tylko poznać naszych bohaterów, ale także przywiązać się do nich. Ze strony na stronę książka wciąga nas coraz bardziej w wir wydarzeń. Dzieje się dużo i szybko, prawie jak w filmie akcji. Jest też sporo rozmyślania, ale na tym przecież opiera się fabuła: na podjęciu właściwej decyzji, którą ze stron należy wybrać. W końcu życie wieczne to poważna sprawa. Podoba mi się w ogóle świat jako taki, wykreowany przez autorkę. Można odnieść wrażenie, że jest nieco schematycznie pociągnięty, niemniej jednak prezentuje się bardzo dobrze.

Spokojna akcja, nieskomplikowana fabuła i prosty język czynią powieść Geny Showalter pozycją umiarkowaną. Kreacje bohaterów pozostawiają jeszcze wiele do życzenia, ale trzeba dać szansę kolejnym zapowiadanym częściom na zbudowanie bogatszych relacji pomiędzy postaciami oraz ubarwienie ich charakterystycznymi cechami i zachowaniami. Firstlife. Pierwsze życie śmiało można uznać za przedsmak i skromne wprowadzenie do – miejmy nadzieję – obszerniejszej i lepszej kontynuacji.

Firstlife należy do tych lektur, które czyta się szybko. W jeden wieczór dobrnęłam do połowy książki. Showalter bardzo fajnie prowadzi fabułę książki. Chociaż w drugiej części akcja nabiera większego tempa. W pierwszej jest ono trochę wolniejsze, może dlatego, żeby lepiej poznać świat i bohaterów? Może też dlatego, żeby poznać motywy wszystkich postaci? Jeśli tak, to rozumiem, bo nawał wydarzeń temu nie sprzyja. Dlatego pierwsza połowa książki, różni się od drugiej nie tylko miejscem, w którym akcja się toczy, ale również jej tempem, co w sumie mi się podobało.

Są takie powieści, które wywołują bardzo wiele skrajnych emocji. Podczas lektury będziemy płakać rzewnymi łzami, a autorka nie będzie miała obaw, żeby wyrwać nam serce. Taką książką jest właśnie “Firstlife”, która pomimo wielu odniesień do sfery duchowej potrafi być możliwie maksymalnie zaskakująca. Co rusz zmusza nas do refleksji, jednocześnie coraz bardziej wciągając w fabułę. Sprawia, że zakochujemy się w bohaterach i nienawidzimy ich wrogów. A na finiszu po prostu rzucimy książką w kąt, dosłownie, nie mogąc uwierzyć w to, że zostawiono nas z krwawiącym sercem.

(...) książkę, mogę powiedzieć, że z czystym sercem ją Wam polecam. Mogę ją ocenić na 8/10 gwiazdek. Ja już z niecierpliwością czekam na kontynuację, bo po prostu musi być. Najlepiej, żeby była jak najszybciej.

Napisz swoją opinię i oceń książkę

Przedstaw się



Twoja ocena


WYŚLIJ

sundayvelvet
2017-07-15

Możesz sobie wyobrazić, że zdecydujesz o swoim losie pośmiertnym? Przed takim wyborem staje Tenley główna bohaterka powieści „Firstlife. Pierwsze życie” – młoda dziewczyna, dopiero co wchodząca w dorosły świat. W równoległej do życia ziemskiego rzeczywistości toczy się walka o ludzi – Niezwerbowanych – i ich pośmiertny los. W książce Geny Showalter dwie sfery – Trojka i Miriada, z zupe...
www.przepisynawidelcu.blogspot.com
2017-04-13

Wolny wola, możliwość decydowania o własnym losie, poznawania, błądzenia i uczenia się. Prawo decydowania o samym sobie to wartość nadrzędna. Pragnienie wolności od zawsze motywowało ludzkość do rzeczy wielki, od ponadczasowych odkryć, do głośnych rewolucji czy krwawych buntów. Dla nas to sprawa oczywista. A co by było, gdyby najważniejszą decyzję próbowali podjąć za nas inni? Prośby, gr...
Mojpowodbyoddychac
2017-04-12

Książkę czyta się bardzo lekko, chociaż z ciężkim sercem przeżywałam sytuacje przytrafiające się bohaterce. Lektura ta nie jest skomplikowana i łatwo odnaleźć sens. Powiem szczerze, że bardzo zżyłam się z Ten i dwoma towarzyszącymi jej przyjaciółmi, którzy narażali dla niej wieczne życie. Autorka doskonale się spisała w swojej nowej serii. W całej fabule wyczuwalna jest jej lekk...
Livingbooksx
2017-04-11

W "Firstlife" nic nie jest zwykłe i przewidywalne. Od samego początku klimat książki jest niespotykany i dość tajemniczy. Życie, jakie wiodą bohaterowie, bardzo różni się od znanej nam codzienności. Ich świat to ciągła walka między dwiema frakcjami, od lat ze sobą igrającymi. Każda osoba po ukończeniu osiemnastu lat musi wybrać, do której z grup chce się przyłączyć i gdzie chce trafić po...
Śnieżynka
2017-04-02

Opis z okładki mnie zaciekawił, ale już po pierwszych 50 stronach miałam wrażenie, jakbym czytała Niezgodną tylko dobrze przerobioną. Tutaj mamy sfery, tam były frakcje. Tu są Niezwerbowani, tam byli Niezgodni. „Istnieje garstka ludzi, którzy tak jak ja nie wiedzą, po której stronie się opowiedzieć. Dostrzegamy zalety obu sfer. Widzimy również ich wady. Nazywa się nas Niezwerbow...
Ewelina Żyła - redgirlbooks
2017-04-01

Każdy z nas pragnie decydować o swoim życiu. Niekiedy rodzice mają wobec nas inne plany. Jak sobie z tym poradzić? ‘’Podobno historię piszą ci, którzy przeżyli, ale wiem, że to nie zawsze prawda. Nazywam się Tenley Lockwood. Wkrótce będę martwa. Oto moja historia - lecz mój koniec jest dopiero początkiem.’’ W świecie Ten przed osiągnięciem pełnoletności musisz zdecydować do jakiej fra...
http://amandaasays.blogspot.com
2017-03-30

Tekst pochodzi z bloga: http://amandaasays.blogspot.com ŻYCIE ZACZYNA SIĘ PO ŚMIERCI, CZYLI ŚWIAT PRZEDSTAWIONY Było już wiele książek, które traktowały o wizji przyszłości i walce o przetrwanie, jednak nie spotkałam się jeszcze z historią, która tak bardzo skupiała się na życiu po śmierci. Aż do momentu, gdy przeczytałam Firstlife. W tej książce, życie doczesne jest tylko okresem przej...
singwithme
2017-03-13

„Firstlife. Pierwsze życie” to nowa propozycja od Geny Showalter, autorki bestsellerowej serii o Alicji w krainie zombi. Jest to także pierwsza część kolejnego cyklu powieściowego tej autorki. Książka, wpisująca się w kanon fantastyki, spodoba się miłośnikom gatunku – a w szczególności ich młodzieżowej części. Główną bohaterką powieści „Firstlife. Pierwsze życie” Geny Showalter jest Ten...