Thriller / Sensacja / Kryminał
Zdążę cię zabić
KUP TERAZ

Zdążę cię zabić

brak opinii
Liczba stron: 352
ISBN: 9788327617668
Premiera: 2016-03-16

RED to wyjątkowy oddział policji stworzony przez burmistrza Nowego Jorku. Wybrani detektywi prowadzą śledztwa, w które są zamieszani ludzie z pierwszych stron gazet – politycy, aktorzy i sportowcy. Elita chroni elitę.

 

Ciało Evelyn Parker-Steele znaleziono w Central Parku. To już czwarta ofiara mordercy, który zabija bogatych i wpływowych.

Detektywi Zach Jordan i Kylie MacDonald odkrywają, że każdy z zamordowanych popełnił przestępstwo, ale nigdy nie poniósł za to kary. Morderca wymierza sprawiedliwość na własną rękę i dba, by zwłoki znaleziono jak najszybciej. To wiadomość dla tych, którzy do tej pory uważali się za bezkarnych. To też groźba – uważaj, możesz być następny.

Jordanowi i MacDonald uda się znaleźć mordercę, jeżeli prawidłowo wytypują kolejną ofiarę.

James Patterson

James Patterson należy do ścisłej czołówki najpopularniejszych amerykańskich autorów. Mistrz suspensu, tworzy nie tylko kryminały, ale także powieści obyczajowe i non-fiction. W ciągu 33 lat napisał 71 powieści, z czego 19 znalazło się na szczycie listy bestsellerów New York Timesa. Jeden z najbardziej poczytnych pisarzy naszych czasów.

To się działo na rogu Piątej Alei i Siedemdziesiątej Piątej Ulicy.

Dwaj bezdomni, którzy siedzieli przed pomnikiem poległych w pierwszej wojnie światowej, podnieśli się na mój widok.

– Zach Jordan, NYPD Red – przedstawiłem się.

– Znaleźliśmy martwą kobietę na diabelskim młynie – powiedział pierwszy z nich.

– Na karuzeli – poprawił go drugi. Włosy miał matowe, twarz nieogoloną i brudną, a szmaty, w które był ubrany, śmierdziały starym moczem. Odwróciłem głowę, gdy doleciał mnie jego zapach.

– Aż tak źle? – Cofnął się o krok. – Ja już tego nie czuję. Detektyw Bell, a to mój partner, detektyw Casey, z wydziału przeciwdziałania przestępczości. Banda nieletnich napadała na bezdomnych w parku, tak dla sportu. Robimy za przynętę. Przepraszam za ten zapach, ale musimy nie tylko odpowiednio wyglądać, ale i śmierdzieć.

– Pełen sukces – powiedziałem. – Opiszcie mi ofiarę.

– Biała, w średnim wieku, ubrana w kombinezon ochronny z tyveku. Wygląda na kolejną ofiarę Czyściciela.

Tego mi tylko brakowało.

– Tożsamość?

– Nie możemy się tam dostać. Karuzela jest zamknięta, a ona jest w środku. Znaleźliśmy ją tylko dlatego, że o wpół do siódmej rano usłyszeliśmy muzykę.

– Prowadź.

Karuzela znajduje się w samym środku Central Parku, o kilkaset metrów od Piątej Alei, i jeśli pod ręką nie ma parkowego strażnika z wózkiem akumulatorowym, najszybciej można się tam dostać piechotą.

– Trawa jest mokra – stwierdził Bell, jakbym sam tego nie widział. – Myślałem, że NYPD Red zajmuje się tylko celebrytami i ważnymi szyszkami.

– W piątek wieczorem zgłoszono zaginięcie jednej z tych ważnych szyszek. Szukam jej z moją partnerką. Zawiadomiono mnie zaraz po tym, jak zgłosiliście prawdopodobne morderstwo. Mamy bazę w dziewiętnastym komisariacie, więc dotarłem tu w kilka minut. Ale jeśli to nie jest moja poszukiwana, to znikam, a zajmie się tym ktoś inny.

– Casey i ja zgłaszamy się na ochotnika – powiedział Bell. – Umyjemy się porządnie, a gdyby pan nalegał, to możemy nawet dołączyć do Red. Naprawdę tak tam fajnie jak mówią?

Fajnie? A czy fajnie jest być obrońcą New York Yankees? Dla każdego gliny praca w NYPD Red to praca marzeń.

W Nowym Jorku mieszka osiem milionów ludzi. Nasz departament ma chronić ich wszystkich i wszystkim służyć, ale niektórzy otrzymują lepszą ochronę i lepsze usługi niż pozostali. Może to nie brzmi szczególnie demokratycznie, ale zarządzanie miastem przypomina zarządzanie firmą. Po prostu trzeba dbać o najlepszych klientów. W naszym przypadku to ci, którzy generują największy dochód i przyciągają turystów, innymi słowy, sławni i bogaci. Gdy ktoś z nich padnie ofiarą przestępstwa, oferujemy mu naszą pełną uwagę, umiejętności, sprzęt i co tylko tam trzeba. A wierzcie mi, ci ludzie przywykli do tego, że się o nich dba. Są jak gwiazdy rocka w świecie finansów, mody i mediów. A niektórzy są gwiazdami rocka w świecie rocka.

Odpowiedziałem na pytanie Bella:

– Jest całkiem fajnie z wyjątkiem chwil, kiedy niszczę sobie dobre buty, łażąc po mokrej trawie.

– A gdzie pańska partnerka?

Nie miałem pojęcia, ale skłamałem:

– Już tu jedzie.

Na wysokości Center Drive zaatakował nasze uszy irytujący gwizd organów parowych.

– Z bliska wkurza jeszcze bardziej – stwierdził Bell.

Zatrzymaliśmy się przed zamkniętą mosiężną bramą harmonijkową wysoką na cztery metry. W pobliżu znajdowała się zabytkowa karuzela, która każdego roku przyciągała do parku kilkaset tysięcy dzieci i rodziców. Do pory otwarcia pozostało jeszcze kilka godzin, ale karuzela kręciła się, koniki podskakiwały w górę i w dół, a cyrkowa muzyka grała na cały regulator.

– Nie da się wejść do środka. Zamknięte – powiedział Casey.

– A ona jak weszła?

– Ten, kto ją tam wsadził, rozwalił zamek, a potem założył u–locka kryptonite. Ciężko go otworzyć.

– Widocznie nie chciał, żeby ktoś zepsuł jego dzieło – powiedziałem.

– Też tak myślimy. Mają przysłać techników, żeby to przecięli.

– Najpierw ekipa śledcza musi sprawdzić odciski palców. Wątpię, żebyśmy coś znaleźli, ale nie chcę, żeby je zakurzył jakiś kowboj ze szlifierką.

– Detektywie Jordan – powiedział Bell – Stąd może pan zobaczyć ciało.

Podszedłem do niego i zajrzałem przez szparę w bramie.

– Już tu jedzie – oznajmił Bell, jakbym mógł przeoczyć martwą kobietę w białym kombinezonie ochronnym przypiętą do czerwono–niebiesko–zielono–żółtego konia.

– Cholera – powiedziałem, kiedy przejeżdżała obok nas.

– Czy to jest pańska poszukiwana?

– Tak. Nazywa się Evelyn Parker–Steele.

Detektywi popatrzyli na mnie wzrokiem świadczącym o tym, że słyszą to nazwisko pierwszy raz w życiu.

– Jej ojciec to Leonard Parker – wyjaśniłem. – Właściciel około tysiąca kin na terenie całego kraju. A jej brat nazywa się Damon Parker.

– Ten od wiadomości telewizyjnych? – zapytał Casey.

– W biogramie, który dostałem, nazwali go światowej sławy dziennikarzem telewizyjnym, ale na to samo wychodzi. A jej mąż to Jason Steele III, ten od hoteli i kasyn Steele.

– Jasny gwint – powiedział Casey do Bella. – Zdaje się, że to była pierwsza dama pośród wszystkich bogatych kobitek.

– To jeszcze nie wszystko. Była też wysoko opłacaną organizatorką kampanii politycznych. Ostatnio prowadziła kampanię Muriel Sykes, kandydatki na stanowisko burmistrza, konkurentki naszego ukochanego burmistrza Spellmana.

– Bogata, sławna, ustosunkowana – podsumował Bell. – Od początku do końca to sprawa dla Red. Lepiej stąd spadajmy, zanim ktoś przejrzy nasz kamuflaż. Powodzenia, detektywie.

– Zaczekaj – powiedziałem. – Moja partnerka się spóźnia. Przyda mi się wasza pomoc przy obserwacji tłumu. - Casey odruchowo obejrzał się przez ramię i powiódł wzrokiem po pustym parku, a ja dodałem: - Jeszcze ich nie ma, ale wkrótce się pojawią. Media, gapie, ludzie, którym śpieszy się do pracy, ale zawsze wystarcza im czasu, żeby się zatrzymać i popatrzeć na katastrofę kolejową. Jeśli będziemy mieli szczęście, to morderca też się pokaże. Czasami lubią wracać na miejsce przestępstwa, żeby sprawdzić, jak nam się podoba ich robótka. Zechcecie mi pomóc?

Detektywi popatrzyli na siebie, uśmiechając się jak dzieci, które właśnie się dowiedziały, że szkoła będzie zamknięta z powodu opadów śniegu.

– Czy zechcemy pomóc gliniarzowi z Red przy ważnym zabójstwie? – powtórzył Bell. – Mówi pan poważnie? Co mamy robić?

– Wrzućcie na siebie czyste ciuchy i pozbądźcie się tego zapachu, a potem pokręćcie się tutaj i miejcie oczy i uszy otwarte.

– Za dziesięć minut będziemy umyci – obiecał Bell, po czym obaj zniknęli.

Muzyka z karuzeli doprowadzała mnie do szału. Odszedłem kawałek, żeby usłyszeć własne myśli, a potem zadzwoniłem do mojej partnerki, Kylie MacDonald. Po raz trzeci tego ranka połączyłem się ze skrzynką głosową.

– Cholera jasna, Kylie – powiedziałem. – Jest szósta czterdzieści siedem, poniedziałek rano. Od siedemnastu minut mam bardzo zły tydzień. Może ci tego jeszcze nie mówiłem, ale nie ma lepszego towarzystwa na zły tydzień niż ty.

 

ROZDZIAŁ DRUGI

 

W końcu nadeszła wiadomość od Kylie:

Spóźnię się. Postaram się przyjechać jak najszybciej.

Za mało się starała, bo wciąż jej nie było, gdy Chuck Dryden, nasz technik kryminalistyki, a także patolog, zasygnalizował, że może mi już przekazać wstępne wnioski.

Nazywają go Milcz-Dryden, bo nie lubi pogaduszek o niczym, ale jest najdokładniejszym, najcierpliwszym i najbardziej upierdliwym specem od badania miejsca zbrodni, jakiego znam, i bardzo się ucieszyłem, że przydzielono mi właśnie jego.

– Przyczyna śmierci: wygląda na uduszenie. Czas między pierwszą a trzecią w nocy – oznajmił bez żadnych wstępów. – Ofiara miała usta zaklejone srebrną taśmą. Zostały ślady. Są też ślady na nadgarstkach. Była skuta kajdankami albo czymś podobnym.

– Co myślisz o kombinezonie? – zapytałem.

Dryden popatrzył na mnie z potępieniem znad okularów bez oprawek. To miało znaczyć, że wychodzę przed szereg, bo nie nadszedł jeszcze czas na pytania i odpowiedzi. Odchrząknął i mówił dalej.

– Ofiara ma poranione wnętrze jamy ustnej, zasinione podniebienie i język, kilka zębów świeżo wyszczerbionych lub połamanych, świeże skaleczenia na wargach i wybitą szczękę. Wygląda na to, że była torturowana przez kilka dni przed śmiercią. Niektóre ślady wskazują na to, że śmierć nastąpiła w jakimś innym miejscu i przetransportowano ją tutaj już martwą. – Urwał na chwilę. – Chciałeś o coś zapytać?

– Tak. Podoba mi się to jej białe wdzianko. Od którego to projektanta?

– Kombinezon z tyveku – odrzekł bez cienia uśmiechu. – Produkcji DuPont.

– To znaczy, że mamy do czynienia z Czyścicielem.

Dryden przewrócił oczami. To była kolejna reprymenda.

– Co za bezsensowna nazwa dla mordercy tego kalibru.

– To nie moja wina. Tabloidy tak go nazwały.

– Kompletny brak wyobraźni – potrząsnął głową. – To już czwarta ofiara. Wszystkie zostały uprowadzone, wszystkie znaleziono w podobnych kombinezonach i z podobnymi obrażeniami twarzy. Kilka godzin po znalezieniu ciała w internecie pojawia się film, na którym ofiara przyznaje się do popełnienia ohydnej zbrodni, a cała prasa w Nowym Jorku nie potrafi wymyśleć lepszej nazwy niż Czyściciel?

– To dosyć obrazowe – wzruszyłem ramionami.

– I zupełnie nietrafne – odparował. – Technicznie rzecz biorąc, to nie jest nawet profesjonalny kombinezon ochronny odpowiadający określonym normom, tylko zwykłe ubranie ochronne z tyveku za sto dolarów, więc co z niego za czyściciel. Bardziej intrygujące jest to, że w trzech poprzednich przypadkach ciała zostały wyszorowane amoniakiem, co praktycznie uniemożliwiło uzyskanie śladów DNA zabójcy, a kombinezon zapobiegł powstaniu innych śladów. W laboratorium nazywamy go Szopem Praczem.

Na jego twarzy pojawił się pełen zadowolenia uśmiech. Byłem pewny, że to on wymyślił ten przydomek, ale tak czy inaczej pozostanie Czyściciel, bo media już podjęły decyzję.

– Pracowałeś przy trzech pierwszych przypadkach?

– Tak. - Dryden skinął głową. - Sprawę prowadzą Donovan i Boyle z piątki.

– Z piątki? – powtórzyłem. – Chinatown?

– Pierwszą ofiarą był Azjata, członek gangu. Drugie ciało pojawiło się w rejonie czternastki, a trzecie, handlarza narkotyków, podrzucono w Harlemie. Donovan i Boyle byli pierwsi, więc zostali przy tej sprawie. Ale wydaje mi się, że Evelyn Parker–Steele ze swoją błękitną krwią wskoczy na sam szczyt łańcucha pokarmowego i zostanie przekazana do Red.

– Krew może miała błękitną – skomentowałem – ale jej brat jest sławny, mąż to miliarder, a ojciec tryliarder, więc dominującym kolorem jest zielony. Evelyn Parker–Steele po śmierci z pewnością dostanie taką samą pięciogwiazdkową obsługę jak za życia.

– W takim razie będę pracował z tobą i twoją partnerką... – Urwał, udając, że próbuje sobie przypomnieć jej nazwisko. To był idiotyczny blef. Umysł Chucka Drydena działał jak najdoskonalszy mikrochip. Podczas oględzin ciała analizował każdy szczegół, a gdy obok tego ciała znajdowały się błyszczące zielone oczy Kylie, długie jasne włosy i uśmiech, od którego topniało serce, wszystkie dane już na zawsze pozostawały w jego rozbudowanym banku pamięci. Znał jej nazwisko i zapewne, jak większość mężczyzn, którzy poznali Kylie, obsadzał ją w głównej roli w swoich fantazjach. Mnie też się to zdarzyło przed jedenastu laty, tyle że Kylie i ja wyszliśmy dość daleko poza etap fantazji. No, bardzo daleko.

Ale teraz Kylie jest żoną Spence’a Harringtona, producenta telewizyjnego programu o policjantach filmowanego w Nowym Jorku. Spence jest przyzwoitym facetem i dobrze się dogadujemy, ale wkurza mnie to, że ja spędzam w towarzystwie Kylie czternaście godzin dziennie, ścigając bandytów, a jemu przypada nocna zmiana.

– Ona się nazywa Kylie MacDonald – podjąłem gierkę Drydena.

– A tak, rzeczywiście. Więc ta sprawa pewnie spadnie jej na kolana. To znaczy jej i tobie.

Na kolana? Co ci chodzi po głowie, Chuck?

– Tak. Jestem pewny, że detektyw MacDonald i ja zostaniemy przydzieleni do tej sprawy.

O ile detektyw MacDonald w ogóle pojawi się w pracy.

 

***

 

– Zdejmijcie ją – polecił Dryden, gdy ekipa zrobiła już Evelyn Parker–Steele kilkaset zdjęć in situ, czyli na miejscu zdarzenia. Widok był makabryczny, chociaż ze względu na migające światełka i jaskrawe konie zdjęcia ze sceny zbrodni tym razem powinny być weselsze niż zwykle.

Ułożyli ciało na noszach u podstawy karuzeli. Przyklęknąłem obok, żeby przyjrzeć się lepiej, i usłyszałem znajomy głos:

– No to znalazłeś swoją poszukiwaną.

– Masz na myśli ją czy siebie? – warknąłem, za bardzo wkurzony na Kylie, żeby podnieść głowę.

Kylie MacDonald nie ma zwyczaju przepraszać, a to dlatego, że ze swojego punktu widzenia nigdy nie robi nic złego.

– Dotarłam najszybciej, jak mogłam – powiedziała takim tonem, że brzmiało to bardziej jak „daj mi spokój” niż jak przeprosiny.

A ja tym bardziej nie miałem zamiaru podnosić głowy.

– Może dziwnym trafem dostałaś wiadomość, że mamy morderstwo? – mruknąłem, wpatrując się w ciało.

– Dostałam. Wysłałeś ją jakieś dwadzieścia siedem razy.

– To znaczy, że twój telefon działa. A zatem masz jakiś problem z palcem wskazującym.

– Zach, zza tej żółtej taśmy patrzy na nas ponad setka gapiów. Czy naprawdę myślisz, że to najlepszy moment, żebym ci wyjaśniała, dlaczego się spóźniłam? Lepiej opowiedz, co mnie ominęło.

– Mała aktualizacja bieżących wiadomości. Teraz mamy już cztery morderstwa. – Gdy przyklękła obok mnie, dodałem: – To jest zaginiona Evelyn Parker–Steele. Evelyn, to jest moja partnerka, zaginiona Kylie MacDonald.

Zerknąłem przez ramię, żeby sprawdzić jej reakcję. Kylie właściwie nie potrafi wyglądać inaczej niż pięknie, ale tego ranka było widać, że coś jest nie w porządku. Błysk w oczach i seksowny przemądrzały uśmiech zniknęły. Oczy miała zapuchnięte, a usta zaciśnięte w grymasie. Emanująca z niej magia, która sprawiała, że wszystkie głowy obracały się w jej stronę, zniknęła pod ponurą maską. Powód jej spóźnienia musiał być bardzo nieprzyjemny.

Poczułem się głupio, że potraktowałem ją tak ostro.

– Wybacz, że się wkurzyłem. – No tak, doszło do tego, że to ja ją przepraszałem. – Dobrze się czujesz?

– Lepiej niż ona – mruknęła, oglądając połamane zęby i wybitą szczękę denatki. – Paskudnie to wygląda. Żyła jeszcze, kiedy jej to zrobiono. Poważnie mamy cztery morderstwa? Gdzie są pozostałe trzy ciała?

– Na cmentarzu. Poprzednie ofiary Czyściciela.

Miała już na rękach lateksowe rękawiczki. Dotknęła palcem kombinezonu.

– Coś takiego można kupić wszędzie. Skąd wiadomo, że to nie jakiś naśladowca?

– Chuck Dryden zajmował się poprzednimi i mówi, że wszystko wygląda tak samo.

– Pewnie ma rację. Karuzela też pasuje do wzorca. Czyściciel zostawia ciała w miejscach, które mają jakieś znaczenie, jakby chciał podkreślić, że wymierza sprawiedliwość.

– Więc jaką tu widzisz metaforę? Że życie Parker–Steele było jak karuzela?

– Nie, raczej nie. Myślę, że chodzi o konie. Evelyn wychowała się na koniach. Skoki przez przeszkody, ujeżdżanie, cały ten jeździecki szajs dla bogatych panienek. Razem z mężem prowadziła wielką stadninę w Westchester County.

– W takim razie może chciał powiedzieć: „Pieprzę cię i tego konia, na którym jeździłaś”.

– Jak go znajdziemy, to zapytamy. Nie ma żadnych wątpliwości, że ta sprawa będzie nasza. Parker-Steele pasuje do profilu Red jak nikt inny. Myślisz, że Cates zechce, żebyśmy przejęli tamte trzy sprawy?

– A przychodzi ci do głowy jakiś inny powód, dla którego zadzwoniła i powiedziała, że burmistrz chce się z nami spotkać w Gracie Mansion?

– Burmistrz chce się z nami spotkać? – Kylie uśmiechnęła się po raz pierwszy. – O której?

Popatrzyłem na zegarek.

– Dwadzieścia minut temu. Ale wiesz, on nie będzie miał nam za złe spóźnienia. Na niego ludzie czekają przez cały czas.

– Cholera. Dlaczego nie pojechałeś beze mnie?

– Cates już tam jest. Jeżeli się spóźnimy, to powie, że nie mogliśmy się wyrwać z miejsca zbrodni i jakoś się wyłgamy, ale gdybym przyjechał sam i powiedział, że ty gdzieś zginęłaś, to natychmiast przekazałaby sprawę komuś innemu.

Kylie przez kilka sekund zastanawiała się nad tym, co powiedziałem i w końcu dostrzegłem w jej oczach znajomy wyraz wdzięczności.

– Dzięki – wymamrotała.

Znałem ją i wiedziałem, że nie doczekam się bardziej wylewnych przeprosin.

„Zdążę cię zabić” jest to kolejna propozycja, którą mogę polecić z czystym sumieniem. To idealna powieść zarówno dla miłośników kryminału, jak i dopiero zaczynających swoją czytelniczą przygodę z tym gatunkiem. Warto sięgnąć po książki obu panów, bo na pewno lektura ich dzieł, nie będzie czasem straconym.

Po raz kolejny nie zawiodłam się na świetnie poprowadzonej akcji, w której nie brakuje jej nagłych zwrotów i przede wszystkim tego, czego zawsze oczekuje po dobrze skrojonej fabule, czyli zaskakującego zakończenia. Autorzy stopniowo dawkowali napięcie, by w końcowej fazie zagmatwać intrygę kryminalną i zaskoczyć nieprzewidywalnym zwrotem akcji. Myślę, że nikt nie powinien się rozczarować tym aspektem, gdyż James Patterson oraz Marshall Karp skutecznie naprowadzili na złą drogę czytelnika będącego pewnym, iż odgadł kto i dlaczego zabija, czyli kto jest "Czyścicielem". To lubię! (...) Z funkcjonariuszami elitarnej jednostki RED spędziłam całkiem rozrywkowy, pełen wrażeń wieczór. Podczas lektury nie wyczułam swoistego dyskomfortu spowodowanego współautorstwem, który tak często pojawia się w tego typu książkach. Dla fanów prozy Jamesa Pattersona to pozycja obowiązkowa.

„NYPD Red zdążę cię zabić” ma ciekawą fabułę z dopracowanymi elementami, interesującymi bohaterami o wyrazistych charakterach i z szybką akcją, w której czytelnik nie ma czasu na odpoczynek. Książka jest wciągająca, przeczytałam ją jednym tchem. Mamy tutaj wątek kryminalny, polityczny i miłosny, czyli wszystko co powinno się znaleźć w dobrym thrillerze. (...) Patterson do akcji wplótł także osobiste problemy głównych postaci, ale nie są one zbyt nachalne, po prostu są uzupełnieniem całości, która jest spójna. Powieść polecam wszystkim fanom brawurowych policyjnych akcji w amerykańskim, hollywoodzko-nowojorskim stylu.

"Zdążę Cię zabić" to powieść sensacyjna w amerykańskim stylu, od której nie mogłam się oderwać. Trzeba przyznać, że duet Patterson/Karp dobrze się rozumie, bo stworzyli opowieść intrygującą i wielce zajmującą. (...) Wszystkim, którzy lubią thrillery, kryminały i powieści sensacyjne wszelkiej maści polecam powieść Zdążę Cię zabić. Nie zabrakło w niej szybkiej akcji, interesującej fabuły i opisów ofiar morderstw. Jeżeli poszukujecie książki, która wciągnie was od pierwszej strony i nie pozwoli wypiekom na twarzy zejść do końca czytanej historii, to jest to powieść dla was. Nie zastanawiajcie się długo. Jeśli znacie twórczość Pattersona, to nie muszę was namawiać, jeśli nie, to ja ze swej strony polecam.

Z pewnością nie jest to moje ostatnie spotkanie z autorem. Z przyjemnością sięgnę po jego inne powieści. Książka "Zdążę cię zabić" zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie. Jest jedną z tych, po przeczytaniu których mogę powiedzieć, że była to naprawdę świetna lektura. (...) W sam raz dla osób uwielbiających wciągającą, szybką akcję, która nie pozwala oderwać się od książki aż do ostatniej strony. To połączenie kryminału, sensacji i thillera, które z pewnością przypadnie do gustu miłośnikom gatunku. Polecam.

James Patterson i Marshall Karp stworzyli ekscytującą historię, która jest w stanie sprawić, że na kilka godzin pogrążymy się w lekturze i nie wywoła ona u nas wrażenia, że to już przecież było. (...) Zdążę cię zabić" to wciągająca historia, momentami nawet zabawna. Nie należy jej brać śmiertelnie poważnie, chociaż oczywiście dotyka spraw ważnych i trudnych. Jest tu presja czasu, wyścig z mordercą i oryginalne zwroty akcji. Autorzy powieści wodzą czytelnika za nos i gdy ten myśli, że już wszystko wie, nagle okazuje się, że tak naprawdę wszystko stoi na głowie i trzeba zaczynać od początku. Język powieści jest prosty i tym razem mogę cieszyć się tym, że był on w naprawdę dobrym stylu. Dzięki temu czyta się tę książkę z ogromną przyjemnością.

Przecieki, mafia, zemsta, porachunki, spryt, logiczne myślenie i dążenie do prawdy - to wszystko znajdziemy w doskonałym amerykańskim kryminale. (...) przyznaję, że żyłam w nieświadomości. Nie wiedziałam o istnieniu autora, który funduje czytelnikowi tyle niespodzianek, dba o szczegóły i potrafi tak świetnie ułożyć fabułę, że kolejne strony są wręcz wchłaniane. Wciąż coś się dzieje, nie ma niepotrzebnych fragmentów, wszystko jest spójne i intrygujące. Jeśli macie ochotę na chwile zapomnienia z idealnie napisanym kryminałem to ja polecam właśnie ten!

Bardzo lubię styl pisania Jamesa Pattersona, z jednej strony świetnie buduje napięcie i poczucie zagrożenia, a z drugiej wprowadza do swoich powieści harmonię i uporządkowanie, wątki logicznie są ze sobą powiązane, precyzyjnie domknięte, bez względu na rozmach i szczegółowość akcji wszystkie detale składają się w spójną całość. I tak właśnie jest też w przypadku tej książki, czyta się ją błyskawicznie, bardzo dobrze skonstruowana, zbudowana z wielu krótkich tematycznych rozdziałów, dzięki którym zgrabnie się w niej odnajdujemy (...) Interesująca powieść kryminalna, osadzona na dobrej i sprawdzonej konstrukcji, trzymająca w napięciu, wypełniona intrygującymi okolicznościami zbrodni, ciekawym detektywistycznym dochodzeniem i mocno zaskakująca swoim zakończeniem. Zachęcam do zapoznania się z nią.

Bardzo cenię Jamesa Pattersona, pisze doskonałe kryminały. Każdy z nich jest inny, każdy trzyma wysoki poziom, intrygują i umilają czas. Autor ma swój unikalny styl, bardzo wyrazisty, przyjemny w odbiorze. Akcja jest rozbudowana, zwykle wielowątkowa, z narastającym napięciem, które wybucha na finale i zaskakuje czytelnika. Nie inaczej jest w powieści "Zdążę cię zabić". Akcja posuwa się błyskawicznei, mnożą się wątki, które splatają się w logiczną całość, by osiągnąć apogeum na finale. Obok wątku kryminalnego, znajdziecie tutaj walkę o władzę, korupcję, porachunki mafijne i omijanie prawa na wysokich szczeblach władzy. Powieść jest naprawdę świetnie napisana, pełna dialogów i tętniąca życiem. Czyta się ją błyskawicznie - autora charakteryzuje lekkie pióro i bardzo plastyczne opisy. Jeśli lubisz dobre kryminały - polubisz powieści Pattersona!

Powiem szczerze, że jeszcze nigdy w życiu nie czytałam żadnego kryminału. Jest to pierwsza książka takiego typu, którą miałam okazję przeczytać. Na początku troszkę się obawiałam ponieważ zbytnio mnie nie wciągnęła. Dopiero po kilkunastu stronach, akcja zaczyna się rozkręcać. (...) Zakończenie jest bardzo ekscytujące i ciekawe. Nie będę Wam streszczała całej historii książki, bo wtedy byłoby to bez sensu, ale powiem szczerze, że cała opowieść bardzo mi się spodobała i teraz z większą ochotą będę wybierała kryminały do czytania.

Patterson i Karp podnieśli sobie poprzeczkę. Nie jestem w stanie niczego zarzucić tej książce. Chociaż nie, jedna rzecz się znajdzie, za szybko się skończyła. Mam nadzieję, że niebawem powstanie kolejna część i będę mogła poznać dalsze losy NYPD RED. Ta powieść była nieprzewidywalna, od początku do końca trzymała w napięciu. Czyściciel w mistrzowski sposób gra na nosie detektywom. Czegoś takiego w książkach Pattersona jeszcze nie było. Moja żądza krwi została w pełni zaspokojona. Jestem głodna kolejnych wrażeń. Jeżeli szukacie dobrego thrillera - dobrze trafiliście. Nie będziecie się z tą książką nudzić. Połączenie odrobiny psychologii z pędzącą w ekspresowym tempie akcją to strzał w dziesiątkę. Polecam.

Uważam, że Patterson to jeden z najlepszych amerykańskich pisarzy zajmujących się tematyką kryminalną.  Nie znam autora, który napięcie budowałby lepiej niż on. "Zdążę cię zabić" nie da ci wytchnąć. Intryga goni intrygę, oprócz tego zaskoczą cię niesamowite zwroty akcji. Książkę polecam nie tylko fanom tego gatunku, ale również tym, którzy nigdy się do niego nie przekonali. Jestem pewna, że James Patterson jest w stanie to zmienić!

Za książkami Jamesa Pattersona niesamowicie przepadam, dlatego większość ich jest na mojej liście do przeczytania. Od pierwszej części uwielbiam serię NYPD RED, dlatego musiałam sięgnąć po drugą część. (...) przebieg morderstw był genialny. Wszystko co się działo w tej książce mogę skomentować tylko słowami, jakie to było niesamowite. Autorzy tak rozprowadzili całą akcję, że dotrzymałam do samego końca, bez chęci odłożenia choć na chwilę powieści. Najchętniej to mogłabym ją czytać i nie robić nic więcej. (...) Myślę, że w zupełności autorzy dorównali do pierwszej części. A nawet, mogę powiedzieć że była lepsza. Miałam dosyć duże oczekiwania bo tak dobrym początku, ale wszystkie zostały spełnione. Nie spodziewałam się że będzie aż tak dobra, a jednak.

"Zdążę cię zabić" to pierwsza książka Pattersona, którą miałam okazję przeczytać, ale już się zakochałam. Jest to powieść napisana w taki sposób, że nie można się od niej oderwać. Szybka akcja, ciekawe dialogi i intrygujące postaci. Autor bardzo dobrze stopniuje napięcie, chociaż nie można powiedzieć, że akcja jest zastopowana. Miejscami na chwilę zwalnia, by czytający w następnym momencie mógł powiedzieć, ale że co!!! (...) "Zdążę cię zabić" to bardzo dobra powieść sensacyjna. Trzyma w napięciu praktycznie do ostatniej strony. Dopiero gdy wszystkie wątki zostają wyjaśnione wszystko powoli wraca do normalności, a my możemy odetchnąć przed kolejną fascynującą powieścią.

Genialnie napisana książka, zakochałam się w stylu jakim posługuje się autor. Bardzo realistycznie napisana książka. (...) trzyma w napięciu do ostatnich stron, co ja osobiście uwielbiam. Nie nudziłam się przy tej lekturze, a momentami nie mogłam się oderwać. Nie miałam problemu z odnalezieniem się w historii na początku, może ze względu na to, że to już kolejna część. (...) Myślę, że jest to książka godna polecania, bo sama ją czytałam i wiem, że dostarcza wiele emocji, a po skończonej lekturze na pewno nie będziecie żałować. 

"Zdążę cię zabić" jest naprawdę udanym kryminałem. Najważniejszą rolę odgrywają w nim oczywiście prowadzone śledztwa. Dodatkiem do nich są stopniowo wprowadzane pozostałe wątki, które nie przyćmiewają głównej historii, a wręcz ubarwiają lekko książkę. Dzięki temu z zaangażowaniem pochłonęłam tę powieść. Dostarczyła mi niesamowitych emocji, a napięcie rosło z każdym kolejnym rozdziałem. I do tego jeszcze rewelacyjne zakończenie. Ponieważ jak do tej pory nie udało mi się przeczytać żadnej innej książki autora, to po tej lekturze mam zamiar to nadrobić. To idealna powieść zarówno dla miłośników kryminałów, jak i dopiero zaczynających swoją czytelniczą przygodę z tym gatunkiem. Serdecznie polecam !

Zawsze czytając powieści napisane przez Pattersona mam ochotę krzyknąć: „wow!”. Moim zdaniem to jeden z najlepszych amerykańskich pisarzy zajmujących się tematyką kryminalną. Umiejętnie zbudowane napięcie, stopniowo dawkowana akcja, która nieustannie brnie do przodu, idealne nakreśleni bohaterowie, zaskakujące zakończenie – to niektóre z rzeczy przykuwających moją uwagę. W „Zdążę cię zabić” nie znajdziemy przydługich opisów. Treść jest rzeczowa, zrozumiała, a przede wszystkim przemyślana. Intryga goni intrygę, a całość przepełniona jest tajemniczym klimatem oraz niespodziewanymi zwrotami akcji. (...) „Zdążę cię zabić” trzyma w napięciu do ostatniej strony. Wątek polityczny odgrywający się w tle nie przytłacza, a zdecydowanie podtrzymuje interesujący klimat. Myślę, że nie tylko fani Pettersona będą zadowoleni. Jest to książka dla wszystkich, którzy lubią kryminały, thrillery, powieści sensacyjne oraz dla czytelników dopiero zaczynających przygodę z tym gatunkiem. Polecam.

Sięgając po książkę „Zdążę cię zabić” musimy być gotowi na zmierzenie się również z tym aspektem – etycznym, a także z faktem, iż prawda może mieć wiele twarzy. Emocji towarzyszących książce nie umniejsza nawet fakt, iż prolog kryje w sobie rozwiązanie zagadki, bowiem pobudza to do dyskusji nad błędnymi krokami policjantów i fałszywymi zaułkami, w które sami się zapędzają. Dlatego też, choć zakończenie jest z góry wiadome, a rozwój akcji przewidywalny, to z powieścią nie można się nudzić, zresztą Patterson doskonale wie, jak stworzyć książkę, po którą sięgną rzesze czytelników.

"Zdążę cię zabić" to wspaniały kryminał, który pokazuje geniusz James'a Pattersona, który w każdej swojej współpracy z innymi autorami potrafi stworzyć cudo. (...) Myślę, że ta książka spodoba się każdemu, kto lubi porządnie skonstruowane kryminały, dopracowaną akcję i perfekcyjnie zbudowane postacie. Polecam każdemu!

Napisz swoją opinię i oceń książkę

Przedstaw się



Twoja ocena


WYŚLIJ