Dla młodzieży
Carrie Pilby. Nieznośnie genialna
KUP TERAZ

Carrie Pilby. Nieznośnie genialna

1 opinia
TAKŻE JAKO E-book icon
Liczba stron: 368
Oprawa
ISBN: 9788327614612
Premiera: 2015-11-04
PATRON MEDIALNY
Logo Bravo Girl

Carrie Pilby, dziewczyna geniusz, w wieku dziewiętnastu lat ukończyła studia na Harvardzie. Carrie woli siedzieć w domu, niż spędzać czas w towarzystwie rozrywkowych rówieśniczek i  płytkich facetów, którym chodzi tylko o seks. Choć w Nowym Jorku mieszkają miliony ludzi, ona nie potrafi się do nikogo dopasować. Jest odludkiem i dziwadłem, i dobrze! Mimo to zgadza się zrealizować pięciopunktowy plan działań opracowany przez terapeutę:

 

1. ZROBIĆ 10 rzeczy sprawiających radość.

2. Zostać członkiem jakiejś organizacji lub klubu (aby SPOTYKAĆ SIĘ z ludźmi).

3. Iść na randkę (z naprawdę INTERESUJĄCYM chłopakiem).

4. Wyznać komuś (z WYJĄTKIEM własnego terapeuty), ile dla niej znaczy.

Caren Lissner

Caren Lissner to amerykańska dziennikarka i pisarka młodego pokolenia. Pisała dla New York Timesa, Philadelphia Inquirer, czy Weatherwise Magazine. Na rynku wydawniczym zadebiutowała powieścią "Carrie Pilby", która podbiła serca fanów książek dla młodzieży.

Petrov przywitał mnie na progu, gestem dłoni zapraszając do środka.

– Jak się dzisiaj miewasz, Carrie?

Na jego biurku piętrzyły się książki, ściany były obwieszone dyplomami. Petrov usiadł w czerwonym fotelu, a ja naprzeciwko. Na kolanie położył żółty kołonotatnik.

– Dobrze, dziękuję.

– Czy w minionym tygodniu zdobyłaś jakichś nowych przyjaciół?

Pomyślałam, że to mój ojciec podrzucił mu ten wątek. Nie miałam wielu znajomych, jednak nie bez powodu, o czym wkrótce.

– Przez ostatnie dni padało – odpowiedziałam – dlatego głównie siedziałam w domu.

Ręka Petrova zatrzepotała nad kartką. Co on mógł tam pisać? Że padał deszcz?

– Nie wychodziłaś zatem z domu. Co zamierzasz robić w tym tygodniu? Masz jakieś plany towarzyskie?

– Dziś czeka mnie rozmowa o pracę – poinformowałam go. – Tuż po naszym spotkaniu.

– Świetnie! – pochwalił mnie. – Co to za praca?

– Nie wiem – odpowiedziałam. – Mam się spotkać ze znajomym ojca. Jestem pewna, że chodzi o bezsensowne i bezcelowe zajęcie.

– Może twoje nastawienie sprawi, że tak będzie.

– Jeśli sugeruje pan, że to zadziała jak samospełniająca się przepowiednia, to uważam to za pospolity psychobełkot – uniosłam się. – Kiedy mówię, że praca może być pozbawiona sensu, to może się tak okazać, choć może być zupełnie inaczej. Rzeczywistość nie ma żadnego związku z moimi słowami.

– Może mieć – upierał się Petrov. – Sugestia, którą wyrażasz, działa paraliżująco. – Oparł się wygodnie i kontynuował: – Uważam, że bardzo często w podobny sposób udaremniasz wiele spraw. Przeanalizujmy twoje podejście do przyjaźni. Opowiadasz mi o nowo spotkanej osobie i, oczywiście wyszczególniając powody, przypisujesz jej łatkę hipokryty lub półinteligenta. Być może używasz zbyt szerokich lub przeciwnie, zbyt wąskich definicji tych słów. Ludzie bez dyplomów też bywają mądrzy.

– Z takimi osobnikami nie da się prowadzić inteligentnej rozmowy – stwierdziłam. – Poza tym nawet jeśli udałoby się spotkać wystarczająco bystrych, naprawdę niegłupich ludzi, to najprawdopodobniej okazaliby się obłudnikami i kłamcami.

Taka była prawda. Na studiach miałam do czynienia z mnóstwem rzekomo inteligentnych osób, których zajmowały jedynie durne, niebezpieczne rzeczy: picie na umór, narkotyki i nieskrępowany seks z kim popadnie. Na początku każdy trzymał się od tego z daleka, ale z czasem pokusa narastała, dlatego wszyscy moi koledzy i koleżanki szybko jej ulegali, a potem próbowali usprawiedliwiać się sami przed sobą. Nawet osoby o spokojnym usposobieniu, bardzo religijne, wynajdowały absurdalne wymówki. Szanowałam osoby wierzące, a tym bardziej ateistów, ale nie powinno się oszukiwać samego siebie w kwestii przyczyn zmiany przekonań. Zresztą poza kampusem hipokryzja aż kwitła, szczególnie w Nowym Jorku.

– Chciałbym usłyszeć teraz coś pozytywnego – poprosił Petrov. – Cokolwiek. Powiedz, co sprawia ci przyjemność. Zdanie typu: „Kocham zachody słońca” albo „Uwielbiam spacery po plaży”.

– Uwielbiam, kiedy ludzie słodzą jak przy składaniu życzeń.

Petrov westchnął.

– Spróbuj jeszcze raz.

– Dobrze. – Zastanawiałam się przez chwilę. – Uwielbiam ciszę i spokój.

Popatrzył na mnie.

– Kontynuuj.

– Chyba nie o to chodziło.

Kolejne westchnięcie.

– Podaj jeszcze jeden przykład.

– Uwielbiam... kiedy przeciągam się w łóżku, a wokół panuje cisza: bez trąbienia klaksonów, odgłosów rozmów czy telewizji, nie słychać nic poza buczeniem prądu w gniazdkach. Czasem jednak lubię odgłosy ulicy, muszę być tylko w odpowiednim nastroju.

– Świetnie – ocenił Petrov. – Teraz powiedz, co cię zasmuca. Tylko inny przykład niż hipokryci i ludzie o niewystarczającym ilorazie inteligencji. Opowiedz, kiedy ostatnio zdarzyło ci się płakać.

Zamyśliłam się.

– Już dawno nie płakałam.

– Wiem.

Nie cierpiałam, kiedy Petrov uważał, że ma wiedzę odnośnie mojej osoby na tematy, o których mu nawet słowem nie wspomniałam.

– Skąd pan o tym wie?

– Ponieważ zawsze masz się na baczności. Ponieważ wysłano cię na uniwersytet, kiedy miałaś piętnaście lat, a to wiek, w którym kompetencje społeczne i świadomość seksualna nie są jeszcze dostatecznie rozwinięte. Na studiach ludzie nie mają hamulców: alkohol leje się strumieniami, ludzie sypiają ze sobą na prawo i lewo i eksperymentują, z czym popadnie. Większość próbuje się dostosować do schematu, ale ty wolałaś się wypisać, i to całkowicie. To było zupełnie zrozumiałe. Teraz jednak upłynął już rok, odkąd skończyłaś studia, a wciąż nie podejmujesz żadnych prób wejścia w społeczne interakcje. Inteligencja i towarzyskie obycie nie zawsze idą w parze. Nikt nie powiedział, że łatwo być geniuszem.

Rozpadało się na dobre. Petrov wstał, aby zamknąć okno, po czym wrócił na miejsce.

– Kilkakrotnie wspomniałaś o Wielkim Kłamstwie twojego ojca – powiedział. – Uważam, że powinniśmy poruszyć ten temat.

– Tak...

– Ale nie dziś. Teraz mam dla ciebie zadanie.

Popatrzyłam na dywan, mozaikę cieniutkich nici i splecionych włókien.

– Chciałbym, abyś choć przez krótką chwilę postarała się być bardziej towarzyska. By sprawdzić, jak to jest, i ocenić, czy istnieje złoty środek gwarantujący poczucie twojego komfortu. Nie namawiam cię wcale do robienia rzeczy niebezpiecznych czy niemoralnych, ale chciałbym, żebyś poszła na imprezę, zapisała się do jakiejś organizacji czy przyłączyła do klubu. Potem oczekuję, że opowiesz mi o swoich odczuciach. Nie musisz tego robić od razu. Możesz poczekać chwilę, aż poczujesz się dostatecznie pewnie.

– Dobrze. Może w przyszłym roku?

Petrov uśmiechnął się.

– To wcale niegłupi pomysł – stwierdził. – Sylwester to idealny czas na wspólną zabawę z przyjaciółmi. Mogłabyś iść na imprezę z tej okazji.

– Może mogłabym zarzygać Times Square – odgryzłam się. – Wtedy wtopiłabym się w tłum.

Petrov pokręcił przecząco głową.

– Nie namawiam cię przecież do rzeczy niebezpiecznych. Ale chciałbym, żebyś zadbała o swoje życie towarzyskie. Powinnaś tak ułożyć plany sylwestrowe, żeby spędzić ten wieczór z ludźmi. Zacznijmy po kolei. Przygotowałem dla ciebie listę pięciu zadań.

Petrov sięgnął po notatnik z logo Prozacu. Niektórzy ludzie skuszą się na każde badziewie,  pod warunkiem że jest za darmo.

– Po pierwsze, chciałbym, abyś napisała listę dziesięciu rzeczy, które sprawiają ci radość. Podoba mi się przykład z odgłosami ulicy, ale pomyśl jeszcze nad dziewięcioma innymi. Po drugie, proszę, abyś zapisała się do jakiejś organizacji lub klubu. Dzięki temu będziesz mogła poznać ludzi o podobnych zainteresowaniach, może nawet niektórych uznasz za inteligentnych. – Wszystko zapisywał. – Po trzecie, umówisz się na randkę...

– Dobrze...

– Po czwarte, chciałbym, abyś powiedziała ważnej dla ciebie osobie, że ci na nim lub na niej zależy. Tylko bez sarkazmu.

– Kto tu niby jest sarkastyczny? Ja?

Petrov wyrwał kartkę z zeszytu i mi wręczył.

 

                                                         PROZAC ®

  1. Zrobić 10 rzeczy sprawiających radość.
  2. Zostać członkiem jakiejś organizacji lub klubu.
  3. Iść na randkę.
  4. Wyznać komuś, ile dla ciebie znaczy.
  5. Bawić się w sylwestra.

 

– To pomoże ci się dostosować – powiedział. – Nie namawiam cię do niczego złego. To ma ci pomóc w doświadczaniu pozytywnych stron interakcji międzyludzkich.

– Nie miałabym problemu z dostosowaniem się, gdyby świat był bardziej sensowny – odpowiedziałam. – Ale nie jest. Już nieraz się o tym przekonałam. Może to świat powinien dostosować się do mnie.

Kiwnął głową.

– Zobaczymy.

Och, uwielbiam, kiedy mnie ktoś rozśmiesza. Tak, to właśnie to, co sprawia mi ogromną radość. Bycie rozśmieszaną, zachody słońca i spacery po plaży.

 

Kiedy wyszłam na zewnątrz, naciągnęłam kołnierz płaszcza na głowę, aby uchronić się przed deszczem, i popędziłam do metra. Marzyłam o domu, ciepłym łóżku i drzemce, ale nie mogłam jeszcze wracać, czekała mnie rozmowa o pracę.

Nieopodal wejścia na stację jakiś facet w płaszczu przeciwdeszczowym krzyknął do mnie:

– Uśmiechnij się!

Tylko pogorszył mój nastrój. Szłam zatopiona w myślach, zaabsorbowana własnymi sprawami, a ktoś nagle zakłóca mój spokój. Czy on nie rozumie, że wywołując we mnie poczcie winy, odbiera mi zupełnie ochotę na uśmiech? Odniósł przeciwny skutek. Zupełnie jakby spróbować przerwać atak histerii wrzeszczącego dziecka, wymierzając mu klapsa. Wszyscy doskonale wiemy, do czego to prowadzi.

Zresztą nie rozumiałam, czemu się przyczepił. Nigdy nie wymagałam, aby inni zmieniali wyraz swojej twarzy. Dlaczego obcy ludzie roszczą sobie prawo nakazywania mi, co powinnam robić, choć sami nie ścierpieliby nawet jednej dziesiątej podobnych uwag odnośnie własnej osoby?

 

Kawiarnia, w której miałam się spotkać z Bradem Nickersonem, leżała dwie stacje metra dalej. Kiedy przyszłam na miejsce, już na mnie czekał, siedział przy stoliku. Miał jasne, zaczesane do tyłu włosy, a twarz kompletnie bez wyrazu. Był też młodszy, niż się spodziewałam, dlatego zastanawiałam się, czy to czasem nie randka w ciemno pod pozorami biznesowego spotkania.

Na mój widok wstał, uśmiechnął się.

– Cieszę się, że możemy się poznać – przywitał się.

            – Ja również.

Usiedliśmy. Założył nogę na nogę – miał długie nogi – i zapytał, czy bez problemów dotarłam na miejsce. Potem skierował wzrok na trzymane przed sobą papiery.

– Zadam ci teraz kilka pytań, żeby bardziej zorientować się w twoich umiejętnościach.

– W porządku.

– Twój ojciec powiedział, że dobrze radzisz sobie z obsługą komputera – stwierdził.

– To prawda.

– Jakich edytorów tekstu używasz?

– W szkole używaliśmy programów WordPerfect cztery zero, cztery jeden, pięć zero, pięć jeden, sześć zero, sześć jeden i tak dalej i MicrosoftWord cztery zero, cztery jeden, pięć zero, pięć jeden... Jak myślisz, o co chodzi z tymi wersjami? Jakby mówili: „Usprawnienia, które wdrożyliśmy, pozwalają nam przejść na poziom pięć jeden, ale jeszcze nie na sześć zero. Gdy tam dotrzemy, damy znać”.

Zmrużył oczy. A mnie naprawdę to nurtowało już od bardzo dawna.

– Mówiłaś, że ile masz lat? – zapytał.

– Dziewiętnaście.

– Jesteś strasznie poważna jak na swój wiek.

Nie znalazłam na to odpowiedzi. Poczułam się podle, podobnie jak wtedy, gdy ten facet,  krzycząc, próbował wymusić na mnie uśmiech. Jakby sam fakt mojego istnienia był niestosowny.

Brad nie dodał nic więcej, tylko wpatrywał się we mnie i czekał. Czekał. Wysyłając osobę na przeprowadzenie rozmowy o pracę, trzeba się upewnić, że będzie to człowiek obdarzony przynajmniej połową kompetencji posiadanych przez kandydata.

– Mógłbyś, jeśli nie masz nic przeciwko, opowiedzieć mi więcej o samej pracy – przerwałam milczenie.

– A, tak – zaczął. – Na początku byłoby to stanowisko w rodzaju sekretarki, czyli przepisywanie dokumentów plus ogólne obowiązki biurowe. Ale z czasem mogłabyś awansować. – Sięgnął po kawę. – Co o tym sądzisz?

Przypuszczałam, że wcale nie zależało mu na szczerej odpowiedzi.

– Brzmi super – powiedziałam.

– Hm. – Pił kawę małymi łykami. – Mmm. – Zastanawiał się przez chwilę. – Wymień, proszę, swoje mocne i słabe strony.

Wreszcie sensowne pytanie!

– Staram się zawsze słusznie postępować i twardo trzymam się wybranych zasad. Nie angażuję się w rzeczy szkodliwe dla mnie i innych. Staram się nie oceniać ludzi.

– Ja cię nie oceniam – powiedział ni stąd, ni zowąd.

– Przecież nic podobnego nie twierdzę.

Znów utknęliśmy. Kolejny impas. Skierował rozmowę na bezpieczniejsze wody.

– Jak szybko piszesz?

– Od sześćdziesięciu do sześćdziesięciu pięciu słów na minutę – odpowiedziałam.

Zero komentarza z jego strony.

– Czy przeliczyć na system metryczny? – zapytałam.

Wzruszył ramionami.

– Pewnie.

– Od sześćdziesięciu do sześćdziesięciu pięciu słów na minutę.

Uśmiechnęłam się, był to według mnie wzorowy przykład, jak skutecznie udowodnić, że wcale nie jestem nad wiek poważna. Nie zadziałało. Dopił kawę.

– Tak, naprawdę miło było cię poznać – pożegnał się z uśmiechem i wstał. – Odezwiemy się niebawem.

– Świetnie – powiedziałam, a w myślach pogratulowałam mu rozwagi, która nakazała  szybko zakończyć rozmowę.

 

Kiedy wreszcie wróciłam do domu, ogarnęła mnie niesamowita ulga. Bogu dzięki, że już mnie tam nie ma.

Zamknęłam drzwi do sypialni, rzuciłam torebkę na podłogę i ściągnęłam wilgotne ubrania. Gumka od majtek odbiła się czerwoną linią wokół bioder. Pomasowałam skórę, żeby ślad zniknął. Potem rzuciłam ubrania na krzesło i podeszłam do łóżka.

Teraz mogłam całkowicie oddać się ulubionej czynności.

Spaniu.

"Carrie Pilby. Nieznośnie genialna" zaskakuje, przedstawiając świat w trochę odmiennym świetle i z innego punktu widzenia. Pokazuje inny pogląd na ludzi i otaczający nas świat, co sprawia, że nie raz przyjdzie nam się zastanowić nad paroma kwestiami. Caren Lissner stworzyła powieść inną niż wszystkie i to bardzo dobrze. Ponieważ dzięki temu jest oryginalna i zmusza do zastanowienia. Klimat książki jest specyficzny, a treść została profesjonalnie dopracowana przez autorkę. Książkę czyta się szybko, dając czytelnikowi sporo do myślenia, dla mnie jest to bardzo duży plus. Gorąco polecam.

Uważam, że książka nie jest typową młodzieżówką, lecz niesie za sobą głębsze przesłanie. Dzięki niej poznajemy wiele wad ludzkich oraz sposoby ich naprawienia. Niektóre fragmenty mają wydźwięk filozoficzny, a treść jest dopracowana pod każdym aspektem. Serdecznie polecam książkę osobom w różnym wieku. Treść książki dotyka nie tylko młodzieży, ale i osoby starsze, więc powinna trafić do wszystkich.

Mówiąc o „Carrie Pilby” nie sposób nie wspomnieć o znakomitym stylu pisania autorki. Caren Lissner świetnie ubiera myśli w słowa przez co mój zeszyt z cytatami wzbogacił się w niejeden cenny werset. Jakby tego było mało pisarka stworzyła bardzo prawdziwą fabułę. Nie znajdziemy tutaj typowego dla większości książek „wciskania kitu” o tym, jak to jeden dzień zmienił całe życie bohaterki czy też jak to diametralnie odmienił się jej sposób myślenia.

Carrie Pilby. Nieznośnie genialna autorstwa Caren Lissner okazała się w miarę dobrą i ciekawą pozycją. Polecam dla zainteresowanych oraz dla tych, którzy, podobnie jak Carrie, kochają swoje łóżko ;)

Duży plus ode mnie na pewno ma pomysł na tą historię i do tego ustawienie poprzeczki tak wysoko jak stworzenie genialnej głównej bohaterki, która naprawdę jest inteligentna a przy tym zabawna. 

Komu polecam książkę? Na pewno osobom ciekawym perypetii młodej i pogubionej dziewczyny, zmagającej się na każdym kroku z wielką samotnością. A także osobom ciekawym klimatu Nowego Jorku, którego specyfika jest tu doskonale oddana. Tam wszystko jest możliwe: śpiewanie hymnu nocą na dachu wieżowca, wychodzenie do sklepu w zimie w domowych dresach czy poznawanie ludzi z różnych stron świata podczas nocy sylwestrowej na Times Square.

"Carrie Pilby" to nietypowa lektura o nietypowej dziewczynie. Pełna nie zabawnych anegdot, która nie tylko Was rozbawi, lecz również wzruszy. Na lodowate jesienne wieczory to lektura wręcz idealna.

Podsumowując – niecodzienna, głęboka powieść psychologiczno-obyczajowa o dorastaniu, poszukiwaniu swojej drogi i tożsamości oraz pokonywaniu własnych ograniczeń, lęków i barier. Porusza i ożywia umysł. Skłania do szukania, stawiania trudnych pytań i szukania na nie odpowiedzi. Polecam zainteresowanym.

(...) lektura może wywołać w nas sporo refleksji nie tylko nad życiem głównej bohaterki, ale i własnym. Zdecydowanie polecam osobom gustującym w spokojnych, refleksyjnych opowieściach, w których emocje są jedynie tłem.

Polecam tę książkę każdemu, kto lubi lekkie, przyjemne do czytania powieści. Nadaje się ona idealnie na urlop i pasuje do czytania pod kocykiem ;)

Reasumując, książka wyróżnia się na tle innych młodzieżówek przede wszystkim za sprawą dziwnej a zarazem ciekawej głównej bohaterki, którą się albo uwielbia albo nienawidzi. Jeśli lubicie filozofować, lub chociażby uzyskać nowe spojrzenie na świat, książka okaże się dla was wprost idealna. Spodobało mi się również realizowanie planu przez Carrie - dziewczyna musiała, pokonując swoje zniechęcenie do ludzi umówić się na randkę czy dobrze bawić się w sylwetra. Carrie Pilby. Nieznoście genialna to dobra młodzieżówka, inna od różowych i fioletowych romansów dla nastolatek, bowiem nie tylko pokazuje naszą rzeczywistość, ale też motywuje, aby cały czas ruszać do przodu i osiągnąć wyznaczony przez nas cel. 

 

Dzięki tej powieści spojrzałam szerzej na otaczający mnie świat i doszłam do wniosku, że muszę częściej sięgać właśnie po takie książki, które po przeczytaniu zostawiają we mnie ślad i zapełniają jakąś lukę. No cóż, jestem totalnie zauroczona twórczością Pani Lissner i mam nadzieję, że będę miała jeszcze okazję przeczytać kiedyś kolejne powieści tej autorki. (...) Nie da napisać doskonałej książki, ale zawsze można próbować. Pani Lissner zaryzykowała i stworzyła piękną i nietuzinkową powieść o nieznośnie genialnej Carrie Pilby, która nie tylko rozśmieszy czytelnika, ale także pokaże mu  świat od innej strony ,więc jeśli macie dość typowych młodzieżówek i poszukujecie czegoś świeżego i ambitnego to śmiało możecie sięgnąć po " Nieznośnie genialną". Satysfakcja gwarantowana!

 

Plusem na pewno jest fakt, że jest to dosyć oryginalna powieść, bo nie często mamy okazję czytać o geniuszach. Po drugie przewinęło się tam paru męskich bohaterów, z których miałam niezwykły ubaw. Po trzecie, nie ma nic lepszego niż obserwacja jak nasza główna bohaterka stopniowo dorośleje.

(...) jako powieść dla młodzieży "Carrie Pilby" jest naprawdę mądrą i wartościową pozycją. 

Książka, mimo iż porusza trudne tematy, jest w niej wiele przemyśleń to czyta się ją naprawdę lekko i szybko. Opowieść o trudach dorastania jest naprawdę zabawna, przedstawiona z nutą pikanterii. Może dlatego pochłonęłam ją w jeden wieczór? 
Jeżeli chcecie sprawdzić, czy życie samotnika jest naprawdę nudne - to książka dla Was.
Jeżeli chcecie dowiedzieć się, czy łatwo dorastać będąc geniuszem - to  książka dla Was. 
Jeżeli chcecie dowiedzieć się, czy łatwo jest szukać miłości i przyjaźni - to książka dla Was.
Jeżeli myślicie, że wiedza jest wszystkim -  to książka dla Was.

(...) jeśli szukacie czegoś innego, przepadacie za nietypowymi bohaterkami, które wymykają się z utartych schematów i czasem lubicie posnuć sobie filozoficzne rozważania, sięgnijcie po nieznośnie genialną Carrie Pilby. Nie jest to najlżejsza lektura, ale grupą docelową nadal są nastolatki i osoby, które naście lat już skończyły, ale ciągle jeszcze pamiętają, jak to było. Oczywiście starsi też mogą przeczytać, kto wie, może rozważania Carrie im się spodobają.

Książka dobrze napisana, szybko się ją czyta, tekst nie razi w oczy, a bohaterka jest niezwykła w swoim rodzaju. Na początku irytowała mnie swoimi poglądami do całego świata, nużyła i strasznie drażniła, jednak z dalszym zagłębianiem się w treść zaczęłam ją podziwiać, jak ona widzi to co się wokół niej dzieje. Autorka nie skupia się tu za bardzo na życiu bohaterki, ale na jej psychice, umyśle. Mogłam poznać jej myśli, przemyślenia, rozważania, emocje względem wydarzeń jakie ją otaczają. Książka moim zdaniem nie należy do najłatwiejszych i trzeba się dobrze skupić by zrozumieć co autorka chce nam przekazać poprzez główną bohaterkę. Sądzę, że spodoba się osobom, które chcą zagłębić się w filozoficzne przemyślenia, a także tym, którym chce się poznać geniusza od innej strony. Polecam. 

„Carrie Pilby...” to niezwykle ciekawa, sarkastyczna powieść okraszona porcją poczucia humoru, napisana w niezwykle inteligentny sposób, gdyż pokazuje nam nasze własne wady w taki sposób, że czytanie o nich, sprawia człowiekowi przyjemność.

Książkę mogę polecić osobom szukającym czegoś "głębszego", które lubią podczas czytania pomyśleć i popatrzeć na różne wydarzenia z innej perspektywy.
Pomijając suchy początek, książka trafiła w mój gust. Podczas czytania ponownie pobudziłam swoje szare komórki, ale także mogłam się zrelaksować.

Było to dla mnie niewątpliwie wielkie zaskoczenie. Jedno z większych w tym roku.
Fabuła wydaje się lekko schematyczna i typowa prawda? Nic bardziej mylnego, jak powiedziałby Radek Kotarski. Myślicie pewnie, że dziewczyna to taka szara myszka, wiecznie siedząca tylko w książkach? No nie do końca! Dziewczyna ma charakterek! Jej problemem jest co prawda nawiązywanie kontaktów z innymi ludźmi, jednak jeśli trzeba potrafi się nieźle „odszczeknąć”. Choć początkowo jej zachowanie mnie irytowało, to później polubiłam jej sposób bycia i dość dziwne zasady, jakimi się kieruje. Carrie jest postacią, która wyryje się w pamięci każdemu, kto przeczyta te książkę, głównie przez to, jak wygląda jej życie. Co ważne dziewczyna lubi myśleć i mamy tu wiele przemyśleń typowo filozoficznych, które jednak są przedstawione w bardzo łatwy i przyjemny sposób, trafiający do ludzkiego umysłu.

"Carrie Pilby. Nieznośnie genialna" to lekka opowieść na długi wieczór, nie wymagająca większego zaangażowania ze strony czytelnika a jednocześnie subtelnie uświadamiająca, że książki - mimo całego swojego piękna - nie mogą nas ograniczać. Napisana ze swobodą i z przekąsem wobec życia - mnie zaciekawiła i cieszę się, że mogłam poznać historię Carrie. Dlatego książkę przede wszystkim polecam wszystkim odkrywcom, fanom lekkości i powieści z humorem. 

Przed przeczytaniem myślałam, że Carrie Pilby. Nieznośnie genialna to głupiutka oraz zabawna powieść. Zabawna była, jeśli czytelnik zrozumie poczucie humoru głównej bohaterki. Nie mniej jednak, tą przygodę uznaję ze udaną. Miło było poznać kogoś, kto jest tak bardzo podobny do mnie. Bohaterka zauroczyła mnie i z całego serca życzę jej jak najlepiej.

Książka była dla mnie sporym wyzwaniem. Główna bohaterka została bardzo dobrze wykreowana, jednak na początku historii jej sposób postrzegania i bycia nie przypadł mi go gustu. Niewątpliwie jest ona trudną osobą i jestem w stanie zrozumieć ją w pewnym stopniu. Gdy czytałam jak wypowiadała się w różnych aspektach byłam w niemałym szoku - jest na prawdę chodzącą encyklopedią. Podobało mi się to, że całość odbywała się z perspektywy Carrie. Mogliśmy poznać jej myśli, wspomnienia i wszystko o czym myślała w danej chwili. Akcja toczyła się powoli, jednak była bardzo wciągająca i nie mogłam się doczekać jak zakończy się cała opowieść. Pojawiło się wiele ciekawych postaci, które zdążyłam polubić. Jest to na pewno powieść dla wyższej młodzieży, refleksyjna, opowiadająca o dojrzewaniu i pokonywaniu własnych przeszkód życiowych.

Historia wykreowana przez Lissner pozytywnie mnie zaskoczyła. Autorce udało się stworzyć niebanalną, refleksyjną opowieść, która zdecydowanie wyróżnia się na tle zdominowanej przez romanse paranormalne i dystopie literatury młodzieżowej. Polecam nastoletnim miłośniczkom powieści obyczajowych i psychologicznych, ale nie tylko. Starsze czytelniczki również mogą czerpać przyjemność z lektury tej książki. 

Napisz swoją opinię i oceń książkę

Przedstaw się



Twoja ocena


WYŚLIJ

AgaRozz
2015-10-29

Książkowy przykład tego, co dzieje się, gdy wolisz spędzać czas z książkami niż z ludźmi. "Carrie Pilby. Nieznośnie genialna" Caren Lissner to zabawna powieść o dziewczynie geniuszu, która nieco pokracznie próbuje wejść w świat rówieśników. Carrie Pilby ma 19 lat i już zdążyła ukończyć Harvard. Spędza czas głównie z nosem w książkach, co nie byłoby niczym niepokojącym gdyby nie to, że ...