Powieść obyczajowa
To przez ciebie!
24,99 zł
36,99
KUP TERAZ

To przez ciebie!

1 opinia
Liczba stron: 464
ISBN: 978-83-276-1726-2
Premiera: 2015-10-07

Niesamowicie śmieszna powieść o tym, jak radzić sobie z życiem, które ciągle rzuca ci kłody pod nogi.

 

Czy jeden esemes może wywrócić świat do góry nogami? Jeszcze jak!

Trzydziestotrzyletnia Delia postanawia coś zmienić w swoim długim związku z Paulem i nieoczekiwanie oświadcza mu się na moście. Paul jest kompletnie oszołomiony. W pobliskim barze ukradkiem wysyła esemes, który trafia do Delii – przez pomyłkę.

Esemes przeznaczony dla Tej Drugiej…

To dopiero początek serii niepowodzeń, porażek i wpadek. Jednak dystans do siebie i poczucie humoru pozwalają Delii pokonać niejeden życiowy zakręt.

Mhairi McFarlane

Mhairi  McFarlane  to szkocka powieściopisarka, która podbiła serca milionów kobiet na całym świecie. Zanim zaczęła pisać ksiązki była dziennikarką w lokalnej prasie w Nottingham. Jej debiutacka powieść pt. „Nie mów nic, kocham Cię” stała się z dnia na dzień hitem. Została przetłumaczona na 16 języków i czeka na swoją filmową adaptację, której scenariusz również stworzyła McFarlane. Jej kolejna książka „Uwaga! To może być miłość”, opublikowana rok później znalazła się na liście bestsellerów “Sunday Times”.

Pomarańczowe i żółte światła miasta odbijały się w oleistych wodach rzeki, kiedy doszli do wejścia na Millenium Bridge. Gigantyczna cięciwa iluminowana na różne kolory świeciła teraz na czerwono.

To dobry znak. Czerwone buty, czerwone włosy, czerwony rower. Przyszła jej do głowy fraza „randka z przeznaczeniem”, brzmiąca jak tytuł kryminału Agathy Christie. Na moście nie byli sami, choć przechodnie pojawiali się z rzadka. Nie chciała gapiów. To psuło jej koncepcję. Na szczęście przy tej temperaturze o dziewiątej wieczorem niewiele osób miało ochotę sterczeć nad wodą.

Serce stanęło jej w gardle, gdy zbliżyli się do środka mostu. Nadeszła właściwa chwila.

– Mamy przejść na drugą stronę, czy już ci wystarczy? – spytał Paul.

– Wystarczy. – Puściła jego ramię. – Miasto wygląda zjawiskowo.

Paul spojrzał we wskazanym kierunku i uśmiechnął się.

– Jesteś o coś zła? A może ci się zbliża okres? Nie będziesz chyba znowu lamentowała z powodu jednonogiej i jednookiej mewy? Mówiłem ci, mewy są urodzonymi żebrakami.

Rozśmieszył ją.

– Tylko udawała. – Przymknął jedno oko, podwinął jedną nogę i powiedział skrzekliwie. – Ploszę, daj lybkę, piękna pani. Nie mam oka, nie mam nogi, poziałuj mnie.

– Dziwaczny akcent – roześmiała się.

– Akcent typowy dla mewiej oszustki.

– Ale dlaczego japoński?

– Wyłazi z ciebie rasistka.

Teraz oboje się śmieli. Super, poprawił mu się humor. Nie ma co zwlekać. Zupełnie niepotrzebnie się denerwuje. Wiele razy rozmawiali o przyszłości. Mieszkają razem od dziewięciu lat. Nie zamierza przecież skakać z wieży Eiffla, a Paul nie jest niebieskim ptaszkiem niezdolnym do zobowiązań.

Trzeba mu przerwać, zanim zacznie narzekać na zimno.

– Paul – powiedziała, patrząc mu prosto w oczy. – To nasza dziesiąta rocznica.

– Tak? – Wreszcie się zorientował, że Delia mówi śmiertelnie poważnie.

– Ja kocham ciebie. Ty kochasz mnie. Przynajmniej taką mam nadzieję. Jesteśmy zgraną parą…

– Tak? – powtórzył, coraz bardziej czujny.

– Już sobie mówiliśmy, że chcemy razem spędzić życie. Ożenisz się ze mną?

Milczenie. Paul podniósł kołnierz, wsadził ręce do kieszeni.

– To żart?

– Nie. Ja, Delia Moss, chcę pojąć ciebie, Paulu Rafferty, za małżonka. Oficjalnie i formalnie.

Paul wyglądał na… zbitego z tropu. To najlepsze określenie.

– Czy to nie ja powinienem się oświadczyć?

– Tradycyjnie, tak. Ale przecież mamy dwudziesty pierwszy wiek i nie będziemy się ślepo trzymać sztywnych zasad naszych pradziadków. Kobiety i mężczyźni mają jednakowe prawa.

– A co z pierścionkiem?

Kątem oka zobaczyła w oddali grupkę rozbawionej młodzieży. W pomarańczowych kombinezonach wyglądali jak więźniowie Guantanamo. Koniec z ciszą i intymnością.

– Wiem, że nie nosisz biżuterii, nie oczekuję takiego poświęcenia. Ja zamierzam nosić pierścionek. Może nawet już wybrałam. I możemy być tacy nowocześni, że sama za niego zapłacę!

Znowu cisza. Jej plan zawiódł na całej linii.

Paul gapił się na wodę.

– To bardzo miły gest. Doceniam go. Ja tylko… – Wzruszył ramionami.

– Co takiego?

– Myślałem, że to ja cię poproszę o rękę.

Delia wyczuwała nieszczerość w tym nagłym przywiązaniu do staroświeckiej galanterii. Może Paul ma pretensję, że został zapędzony w kozi róg.

Na końcu języka miała słowa: „przepraszam, skoro dla ciebie to za wcześnie. Ale w czasie każdych świąt, gdy się nieco wstawimy, obiecujemy sobie, że to się stanie już w przyszłym roku. I tak przez pięć lat z rzędu. Mam trzydzieści trzy lata. Mieliśmy założyć rodzinę, chętnie zajdę w ciążę już w miesiącu miodowym. Dziesiąta rocznica. Na co właściwie czekasz? Co ma się stać, żebyś się oświadczył?”.

Nie powinna się nakręcać. I tak nastrój się zwarzył. Pretensje i oskarżenia tylko pogorszą sprawę.

– Nie odpowiedziałeś – zaczęła, wysilając się na lekki ton.

– Tak. Oczywiście. Ożenię się z tobą – oświadczył Paul. – Przepraszam. Zaskoczyłaś mnie.

– A więc się pobierzemy? – Teraz spadł jej kamień z serca.

– Na to wygląda. – Paul z opóźnieniem odwzajemnił jej uśmiech. Pocałowali się, szybkie cmoknięcie w usta, a Delia znieruchomiała i starała się zapisać tę chwilę w pamięci.

– Mam szampana – oznajmiła. Wyciągnęła w torby butelkę i dwa kieliszki.

– Tutaj?

– Jasne! – potwierdziła, zarumieniona z podniecenia, chłodu i wypitego wcześniej piwa.

– Daj spokój. Będziemy wyglądali jak para bezdomnych pijaczków.

– Albo jak para, która się właśnie zaręczyła.

Paul skrzywił się niezauważalnie, a Delia zesztywniała i z trudem pokonała rosnące rozczarowanie.

Musiał dostrzec jej reakcję, bo przyciągnął ją do siebie, pocałował w czubek głowy i wymruczał we włosy:

– Chodźmy gdzieś, gdzie jest ciepło i serwują szampana. Zapraszam cię.

Delia zawahała się. „Kobieto, nie możesz ukraść całego przedstawienia. Pozwól mu na odrobinę inicjatywy”. Wzięła mężczyznę za rękę i podążyła za nim przez most, a potem już szybszym krokiem w wybranym przez niego kierunku. W głowie kłębiły się myśli. „Zaręczeni”.

Paul kiedyś jej wyznał, gdy opowiadał o śmierci rodziców: „zawsze możesz wybrać, czy chcesz być nieszczęśliwa, czy nie. Nawet wtedy, kiedy życie cię skopie”. On zaczął wydobywać się z dołka, gdy sobie uświadomił, że ta decyzja należy do niego.

– A co robić, jeśli zdarzają ci się same złe rzeczy, bez twojej winy, a ty naprawdę czujesz się nieszczęśliwy? – spytała.

– Ile znasz osób, które autentycznie prześladuje zły los? – odparł Paul. – Większość z własnej woli pogrąża się w melancholii. To wszystko. Każdego dnia wybierasz na nowo.

Delia uświadomiła sobie wtedy dwie rzeczy. Po pierwsze, kocha Paula za jego optymizm. Po drugie, wystarczyło się rozejrzeć, a wszędzie natykała się na Miłośników Smutku. W biurze mogła wskazać jedną czy dwie osoby.

Dzisiaj ma wybór. Może rozdmuchiwać urazę, że Paul się nie oświadczył, a jej propozycję przyjął z pewnym oporem. Może rozpamiętywać, że jej facet nigdy nie zajrzy jej głęboko w oczy i nie zapewni, iż to ona rozświetla każdy jego dzień.

Z drugiej strony, może się skoncentrować na fakcie, że idzie teraz pod rękę ze swoim nowiutkim narzeczonym do pubu w ich cudownym mieście, będą tam pić szampana i snuć weselne plany z brzuchami pełnymi rozkosznego kokosowego curry.

Wybrała – będzie szczęśliwa.

 

                                 ***

 

– Szampana sprzedają tylko na butelki – powiedział Paul, gdy znaleźli się w przyjemnym cieple Crown Posada. Nie chodził na drinka do lokali, które nie zdobyły co najmniej wyróżnienia stowarzyszenia przyjaciół piwa CAMRA. Rozcierali zmarznięte dłonie i studiowali menu, jakby byli w hotelu Ritz.

– Naprawdę masz ochotę na bąbelki? Procenty to procenty, w każdym wydaniu.

Delia przyjęła do wiadomości, że jej nadzwyczajny wieczór nie przebiega według scenariusza, który sobie wymyśliła, ale nie zamierzała się upierać, oszczędzała energię na planowanie ceremonii ślubnej. (Ślub i wesele! Może wreszcie całkiem jawnie przeglądać katalogi z koronkowymi białymi sukniami, ogłoszenia lokali specjalizujących się w przyjęciach weselnych, projekty bukiecików z peonii, narcyzów lub kremowych róż.)

Zgodziła się więc bez protestu i Paul uruchomił łokcie, żeby przecisnąć się przez tłum do baru i zamówić to, co zwykle – butelkę Brooklyn Largera dla niego i truskawkowego Liefmansa dla niej. Paul czasem mawiał, że są parą starzejących się hipsterów.

Delia zajęła stolik i z oddali obserwowała, jak Paul bawi się telefonem, czekając na swoją kolejkę. Staromodny gramofon grał jazzowy standard „These foolish things (remind me of you)” w wykonaniu Nata Kinga Cole’a, ale głos śpiewaka z trudem przebijał się przez gwar ożywionych rozmów.

Dwudniowy zarost pasuje do rybackiej kurtki, pomyślała, ale Paul w garniturze Paula Smitha i krawacie będzie wyglądał jeszcze lepiej. Trzeba zrobić parę ostrożnych aluzji, żeby sam wpadł na ten pomysł, inaczej poczuje się całkowicie wykastrowany. Tego nie chciała.

Miała nawet koncepcję, jak zacząć – trzeba wykorzystać upodobanie Paula do dobrych drinków, muzyki, wreszcie jedzenia. „Pomyśl o weselu jak o domowym przyjęciu, tylko na większą skalę”, powie mu. Paul i Delia uwielbiali podejmować przyjaciół kolacyjkami. Kiedy Delia wprowadziła się do domu w Heaton, Paul zostawił jej wolną rękę we wszystkich sprawach związanych z jego urządzeniem. Traktował ten dom jak dobrą inwestycję, bez specjalnego planu, co z nim dalej zrobić. Podobało mu się, że ona ma tysiąc pomysłów dekoratorskich i świetnie się przy tym bawi. Idealny układ.

Ludzie w jej wieku wydawali pieniądze na ciuchy, kluby i używki, Delia oszczędzała na rozkładaną drabinę, którą malowała na granatowo, albo wynajdywała na aukcjach dwudrzwiowe szafy z lustrami zamykane na kluczyk z dzyndzelkiem. Wiedziała, że jest niedzisiejsza, ale szczęśliwy człowiek nie dba o etykietki.

Delia autentycznie lubiła gotować, a Paul zawsze miał w domu bogaty wybór alkoholi z baru. Jako pierwsi zaczęli wydawać prawdziwe domowe przyjęcia dla przyjaciół.

Wiele sobotnich wieczorów kończyło się na wyśpiewywaniu pełną piersią przebojów w towarzystwie ich najlepszych przyjaciół, Aleda i Giny, a Paul odgrywał rolę didżeja.

Delia miała wielką ochotę wydać przyjęcie zaręczynowe w stylu retro. Ostatnio kupiła parę oryginalnych książek kucharskich z lat siedemdziesiątych i bawiło ją przyrządzanie krewetek z sosem tatarskim albo tortu szwarcwaldzkiego. Marzył jej się kiczowaty bufet, jak ze sztuki „Abigail’s Party”.

Czy zaprosić rodzinę? Do rodziców zadzwoni jutro. Chętnie jeszcze dzisiaj przekazałaby im wielką nowinę, ale to byłoby niesprawiedliwe względem Paula. On nie ma do kogo zadzwonić. Nawet do brata, zważywszy na różnicę czasu.

Jej komórka zabrzęczała. Esemes. Od Paula. Spojrzała w jego kierunku, ale chował telefon do kieszeni i nie patrzył w jej kierunku. Rozmawiał z barmanem.

Na twarzy Delii rozlał się głupawy uśmiech, była przepełniona radosnym uniesieniem. O, ludzie małej wiary. Jej chłopak potrzebował trochę czasu. Teraz odsłoni swoje romantyczne oblicze. Wstukała kod (jej urodziny, urodziny Paula) i zaczęła czytać.

 

C. Coś się stało z D i powinnaś się dowiedzieć ode mnie. Oświadczyła się. Nie wiem, co robić. Spotkamy się jutro? P Xx

 

Siedziała jak rażona piorunem, chciało jej się wymiotować. Komórka ważyła chyba tonę. Nic nie rozumiała. Musi rozłożyć tę informację na słowa i skleić ją na nowo.

„Nie wiem, co robić” trafiło ją prosto w serce.

Na końcu były całusy. Paul nie bawił się w elektroniczne czułości. Delia dostawała czasem jeden mały x, a była najbliższą mu osobą.

I ta nienośna intymność przekazu. To nie pasowało do Paula, przynajmniej takiego, jakiego znała.

„Delio, przestań być idiotką”, upomniała się surowo, „sprawa jest oczywista. To wiadomość przeznaczona dla innej kobiety. Tej Drugiej”.

„Powinnaś się dowiedzieć ode mnie”. Jakaś anonimowa nieznajoma ma aż taki wpływ na ich życie? Nowa fala mdłości.

Paul postawił drinki na stole i rozsiadł się na krześle naprzeciw niej.

– Ale mają świetne, muszą tylko popracować nad jakością usług. Ruszają się jak muchy w smole. – Przerwał, bo patrzyła na niego tępo. – Dobrze się czujesz?

Miała ochotę powiedzieć coś inteligentnego, dosadnego, ostrego. Użyć słów, które trafią go jak strzały, podobnie jak jego wiadomość jednym cięciem podzieliła jej życie na Przed i Po. Zamiast tego spojrzała na ekran telefonu i spytała:

– Kim jest C?

Paul powiódł wzrokiem od komórki na minę Delii. Poczerwieniał i pobladł jednocześnie. Wyglądał jak facet, który kiedyś na jej oczach dostał ataku serca w autokarze.

Była jedyną pasażerką znającą podstawy pierwszej pomocy, więc klęczała przy nim na błotnistym poboczu, robiąc sztuczne oddychanie. Przy tym strasznie cuchnął piwskiem, więc zbierało jej się na wymioty.

Nie zamierza bawić się w usta-usta z Paulem.

– Delio – powiedział z bolesnym wyrazem twarzy.

To był początek i koniec. Jej imię w jego ustach zabrzmiało fałszywie. Nic już nie będzie takie samo.

Przyznam, że nie robiłam sobie wielkich nadziei związanych z tą książką, ale o dziwo bardzo mi się podobała. Sama jestem zdziwiona, że tak dobrze mi się ją czytało.
Swoją drogą jeżeli lubicie takie książki gdzie jedna pomyłka ciągnie za sobą szereg kolejnych pomyłek, to jest to coś dla Was. (...) Jeżeli macie ochotę na coś lekkiego, to polecam!

"To przez Ciebie!" jest powieścią kobiecą, z niespodziewanymi zwrotami akcji, przy której nie warto kierować się okładką, lecz opisem. Czyta się szybko i przyjemnie, można się nieźle uśmiać. Jeśli właśnie takiej powieści szukacie, Mhairi McFarlane jest w sam raz dla Was.

Błyskotliwy język, do tego humor sytuacyjny, zapewniają czytelnikom inteligentną rozrywkę pierwszej klasy. A sama fabuła cóż bardzo życiowa: praca, brak pracy, skok w bok, miłości i nadzieje, upadki i wzloty… wszyscy to znamy i często mamy na co dzień… ale wierzcie mi że lepiej się o tym jednak czyta gdy jest podane w tak zabawny sposób jak zaserwowała nam McFarlane.

Polecić mogę płynną fabułę, ciekawe rozwiązania stylistyczne i świetne rysunki. Na uwagę zasługuje dystans bohaterki do życia, który pomaga jej sprostać kolejnym niekoniecznie pozytywnym wyzwaniom życiowym. No i na koniec… happy end! Podsumowując: mocne 4+. Polecam.

„To przez Ciebie!” to lekka i przyjemna powieść dla kobiet, niewymagająca zagłębiania się w fabułę. Czyta się ją szybko, napisana jest bardzo przystępnym języku, bez zbędnych ozdobników. Ot fajne czytadło do poduszki z kryminalną zagadką w tle. Traktuje ona o miłości, która miała trwać wieki a jednak wszystko się posypało. O przyjaźni na całe życie. O zdradzie, której nie sposób wybaczyć a co za tym idzie o stracie poczucia bezpieczeństwa. Z drugiej strony o odkrywaniu siebie, swojej własnej wartości, o walce z przeciwnościami losu.

"To przez ciebie!" jest przyjemną lekturą, która tworzy nietuzinkowy klimat. Z pewnością spowoduję, że nie jednej czytelnicze poprawi się humor, a w przyszłości, podobnie jak Delia, życiowe zakręty pokonywać będzie z uśmiechem na twarzy.

Jeśli masz ochotę na przyjemną lekturę, która obowiązkowo kończy się happy endem, to musisz koniecznie przeczytać „To przez ciebie”. Wiem, że Ci się spodoba. Polecam!!!

Już po raz trzeci przekonałam się, że powieści Mhairi McFarlane, jej styl pisania i historie jakie tworzy, przemawiają do mnie w pełni, sprawiają, że się śmieję i płaczę. Może autorka posługuje się pewnym schematem, może nie odkrywa czegoś nowego i zjawiskowo zaskakującego, ale pisze w fenomenalny sposób o ludziach i ich problemach, o uczuciach i trudnościach. Uwielbiam Mhairi McFarlane za to, co robi i za to, jak to robi. "To przez ciebie!" jest powieścią niezwykle kobiecą, uderzającą do serca, wkradającą się w myśli. Jednak ponad wszystko jest to książka o mądrej i zaradnej kobiecie, którą naprawdę warto poznać.

„To przez ciebie” otrzymuje moją rekomendację! Muszę przyznać, że były zgrzyty stylistyczne, ale wszystko wynagradza fantastyczna bohaterka z iście brytyjskim poczuciem humoru. Wspaniała!

Po To przez Ciebie! z pewnością warto sięgnąć. Można się z niej nauczyć, jak radzić sobie z życiem, gdy rzuca ci ono kłody pod nogi. Pokazuje, że nie trzeba i na pewno nie warto zamykać się we własnym kokonie, gdy świat nam się wywróci do góry nogami. Trzeba po prostu odetchnąć głęboko i ruszyć do przodu, a czas pokaże, co dla nas najlepsze.

Potrzebowałam odpoczynku od wszystkich dystopicznych powieści jakie czytałam w ostatnim czasie. Ta była genialną odskocznią! Nie pamiętam bym ostatnio płakała ze śmiechu nad książką. Jest ona naładowana pozytywną energią, sarkazmem oraz roztrzepaniem. 

Uwaga!! Mam bardzo ważną wiadomość, szczególnie dla Pań, które wraz z ukończeniem 30 roku życia przestały w siebie wierzyć. W polskich księgarniach pojawiła się książka, która powinna stać się dla Was lekturą obowiązkową. Ale tak naprawdę Mhairi McFarlane napisała powieść dla każdej z Nas bez względu na wiek.

„To przez ciebie” to książka, po której niejedna osoba będzie się zastanawiać, co zrobiłaby będąc w sytuacji głównej bohaterki? Zostałaby z mężczyzną, który ją zranił, ale którego kochała przez tyle lat, czy rzuciłaby się ze skały i spróbowała czegoś nowego?

Książka Mhairi McFarlane urzeka swoją realnością. Dylematy, z jakimi zmaga się główna bohaterka, dotyczą praktycznie każdej młodej kobiety. W tym i mnie, może to właśnie dlatego lektura “To przez Ciebie” pochłonęła mnie tak bardzo. Sama nie tak dawno stałam przed paroma podobnymi wyborami jak Delia Moss, dlatego czytanie o nich z perspetywy kogoś innego było niezwykle ciekawym doświadczeniem. Z powodu występujących podobieństw nie było też sposobu, abym nie obdarzyła sympatią do głównej bohaterki, która jest osobą nadzwyczaj barwną i potrafiącą wziąć los we własne ręce.

"To przez Ciebie!" to lekka i przyjemna powieść o życiu, miłości, przyjaźni oraz o dokonywaniu wyborów. Mi zdecydowanie się podobała, więc jeżeli lubicie takie lekkie i przyjemne historie, to ta również jest właśnie dla Was.

To przez ciebie!" jest książką ciepłą, zabawną, sympatyczną. Jest lekturą skierowaną głównie dla płci pięknej i to właśnie jej gorąco polecam zapoznanie się z niniejszą pozycją. Na pewno Wam się spodoba i miło spędzicie z nią czas. Tak, jak ja. 

Według mnie pozycja ta zasługuje na Waszą uwagę, jeśli lubicie takie obyczajowe powieści z wielką dozą humoru i wielkich zmian życiowych bohaterów.

Jeżeli szukacie chwili wytchnienia z mniej wymagającą, ale ciekawą i godną uwagi książką, rozważcie sięgnięcie po To przez Ciebie! - relaks, dobry humor i fajna przygoda gwarantowane.

„To przez ciebie!” to książka, którą pomimo swej objętości czyta się naprawdę dobrze. Napisana jest prostym językiem, bez zbędnych udziwnień dzięki czemu przelatujemy przez kolejne strony w bardzo szybkim tempie. Duży plus za zakończenie książki, które zaskakuje czytelnika. Komu mogę polecić tę pozycję? Z pewnością kobietom, a przede wszystkim tym, które przekroczyły trzydziestkę i straciły wiarę w odnalezienie swojej drugiej połówki. Myślę, że główna bohaterka zaskarbi sobie sympatię wielu czytelniczek.

Myślę, że ta lektura jest w sam raz na jesienne wieczory przy lampce wina. Bardzo szybko się ją czyta i jest napisana lekkim i prostym językiem. Zdecydowanie bardzo przyjemnie mi się ją czytało i lubię takie książki, a wam pozostaje ją tylko przeczytać.

To lekka, przyjemna, pokrzepiająca serca opowieść o przyjaźni, miłości, przewrotnej ludzkiej naturze i otwieraniu się na drugiego człowieka. Rezolutnie pokazuje, że nigdy nie jest za późno na to, żeby zmienić coś w swoim życiu. Polecam zainteresowanym.

Powiem wam szczerze, że opinia o mojej książce jest pozytywna. Znajdziemy w niej dużo humoru, ale również wzruszających momentów. Akcja ma bardzo ciekawy przebieg. (...) Pochłonęłam historię Delii bardzo szybko i mogę wam wszystkim bardzo polecić tą lekturkę. Jest lekka w czytaniu i dosłownie idealna na jesienne wieczory.

"To przez ciebie!" to książka, którą trzeba przeczytać, ponieważ tylko ona może przemienić pochmurne dni w najpiękniejszą pogodę. Sprawi, że chandra jesienna zniknie szybciej niż się pojawiła, a świat stanie się jeszcze  cudowniejszy i ciekawszy niż dotychczas. Po zapoznaniu się z niesamowitymi perypetiami głównej bohaterki będziecie chcieli jak najszybciej rzucić wszystko i wyruszyć w niezapomnianą podróż do Londynu. Jestem pewna, że nie będziecie żałować czasu spędzonego przy tej lekturze.

To przez ciebie! to świetna i nietuzinkowa powieść obyczajowa z domieszką romansu. W zabawny sposób opowiada o perypetiach Delii, zdradzonej kobiety, poszukującej szczęścia w Londynie. Idealna do czytania w jesienne wieczory, kiedy za oknem ciemno i zimno. Szczerze polecam!

Delia i reszta bohaterów wzbudziła we mnie dużą sympatię, dialogi również wypadły bardzo dobrze. Przy tej książce dobrze się bawiłam, a te 460 stron nawet nie wiem kiedy minęły, bo od tej powieści nawet na chwilę nie potrafiłam się oderwać. Lekturę polecam przede wszystkim miłośnikom obyczajówek i oczywiście fanom brytyjskiego humoru, a książkę bez dwóch zdań mogę uznać za udaną.

To wspaniałe studium kobiecej osobowości. Historia  z życia wzięta, spotykająca miliony kobiet na świecie. To przepis na życie dla wszystkich  będących w najgorszych momentach swojego życia. Czasami poczucie humoru i dystans do samej siebie pozwalają pokonać wszelkie przeciwności.
Z pewnością fani brytyjskiego humoru będą zachwyceni. Mimo tego, iż książka podejmuje temat trudny, drażliwy autorka wykreowała swoją bohaterkę jako kobietę stanowczą, silną. Porażki i niepowodzenia Delii przedstawione  są często w sposób groteskowy, z humorem. Fajnym pomysłem jest też komiksowa historia Lisicy, którą możemy śledzić na kolejnych kartach książki.
"To przez ciebie!" to pozycja, którą musicie przeczytać. Gwarantuję Wam wspaniałą zabawę i chwilę refleksji. Mam nadzieję, że doczekamy się ekranizacji książki. 

Autorka stworzyła prostą historię, która jest lekka w odbiorze i znajdzie swoje zwolenniczki. Dodatkowym plusem jest umieszczenie w książce rysunków z komiksem. Fajny sposób i dodatkowa zachęta do lektury. Jestem mile zaskoczona zarówno treścią jak i oprawą graficzną książki, Wszystko świetnie ze sobą współgra i informuje czytelnika co znajdziemy w środku.Żywiołową, energiczną bohaterkę, dokładnie taką samą jak kolory okładki.

"To przez Ciebie!" to typowo babska opowiastka w stylu Bridget Jones. Mhairi McFarlane opowiedziała historię "świeżego startu" w prześmieszny, często groteskowy sposób. Jest to literatura lekka i przyjemna, naładowana brytyjskim humorem.

Fascynujący twór ostatnich miesięcy, czyli słowa zdecydowanie precyzujące czym jest powieść „To przez Ciebie!”. Cóż to jest za powieść. Powieść pełna radosnych uniesień, a także dotykająca najgłębszych depresyjnych strun. Powieść, która zaskakuje, momentami mrozi krew w żyłach, ale jeszcze bardziej fascynuje swoją formą i językiem. Podchodząca do tematu porzucenia i walki o własne marzenia ze sporą dawką humoru i rozsądkiem. Do tego w wielce radosnej oprawie, czyli innymi słowy wszystko, to co powinna w sobie zawierać lektura idealna na rozświetlenie szarugi za oknem.

Książka Mhairi McFarlane to przede wszystkim typowa powieść obyczajowa o kobiecie i dla kobiet."To przez ciebie!" to historia napisana lekkim językiem, z nutą dobrego humoru i groteskowego patrzenia na świat. Książkę polecam fanom Bridget Jones, miłośnikom lekkich historii i czytelnikom poszukującym spokojnych powieści na obecną, jesienną porę.

Zachęcam do przeczytania „To przez ciebie!”. Z pewnością jest idealnym wypełniaczem czasu. Historia z życia wzięta: zabawna, zaskakująca i momentami poruszająca. Na pewno się nie zawiedziecie ;)

Powieść pomimo smutnego początku jest raczej optymistycznym utworem. Autorka w ciekawy i lekko zabarwiony humorem sposób, pokazała, że na zmiany, nigdy nie jest za późno, a czasem los potrafi nas zaskoczyć, choć się tego nie spodziewamy. "To przez ciebie" to książka, którą czyta się z dużym zapałem i kibicuje się głównej bohaterce. Jest to odpowiednia lektura na jesienne wieczory, która nie tylko was zrelaksuje, ale i rozbawi.

„To przez ciebie!” to fajna powieść kobieca, książka trochę w stylu opowieści o Bridget Jones, choć Delia wydaje się zdecydowanie bardziej rozgarnięta, niż bohaterka wykreowana przez Helen Fielding ;) Lektura zabawna, lekka, ale nie wolna od rozterek, które towarzyszą współczesnym, trzydziestoletnim kobietom.

Napisz swoją opinię i oceń książkę

Przedstaw się



Twoja ocena


WYŚLIJ

AgaRozz
2015-10-07

"To przez Ciebie!", czyli co się dzieje, gdy oświadczasz się swojemu chłopakowi Czasem coś, co wydaje się ogromną porażką okazuje się być początkiem czegoś niesamowitego. "To przez ciebie!" Mhairi McFarlane to historia kobiety, która wywróciła do góry nogami całe swoje życie, i to z zaskakująco dobrym skutkiem. Delia ma 33 lata i marzy jej ślub się Paulem. Niestety, on mimo długoletnie...