Erotyka
Ekstaza, Euforia

Ekstaza, Euforia

Sylvia Day
3 opinie
Oprawa
ISBN: 978-83-276-0723-2
Premiera: 2014-09-10

Ekstaza

Jax wciąż mnie podnieca… Dziwne, bo przecież gościł w moim życiu zaledwie pięć tygodni, i to dwa lata temu. Teraz wrócił i od razu pokrzyżował mi plany. Wierzcie mi, jest boski. Te wyraziste brązowe oczy, tak ciemne, że wydają się czarne. Czy naprawdę kiedyś dostrzegałam w nich ciepło i czułość? Jak to możliwe, skoro ten mężczyzna nie zna litości? Oczywiście chciałam odkryć, jaki jest naprawdę, ale nie przewidziałam, jak wysoką cenę za to zapłacę…

 

Euforia

Gry i gierki… Mój kochanek Jax jest w nich mistrzem, nazwanie go genialnym strategiem nie byłoby przesadą. Pociąga za sznurki w waszyngtońskich kręgach władzy, wie, jak załatwiać sprawy za zamkniętymi drzwiami gabinetów. Niemal zniszczył moją karierę. Ale nie ma pojęcia, że kiedy nie podobają mi się zasady, tworzę własne. Tym razem nie dopuszczę, by wywinął się bez kary. W ogóle nie pozwolę mu się wywinąć. Kocham go zbyt mocno, by poddać się bez walki.

 

EKSTAZA

Droga do recepcji zdawała się nie mieć końca.

To, że Jackson nadal tak na mnie działał, napawało mnie goryczą. W końcu gościł w moim życiu przez bardzo krótki czas, a po nim miałam jeszcze dwóch kochanków i sądziłam, że o nim zapomniałam, a czas uleczył rany.

Kiedy wyszłam zza rogu, Jackson wpatrywał się w witrynę z najlepiej sprzedającymi się książkami kucharskimi. Na jego widok zabrakło mi tchu. Wysoka, potężna sylwetka Jaxa doskonale prezentowała się w pięknie skrojonym garniturze, który, jak się domyśliłam, włożył na znak szacunku dla Lei. Nigdy nie widziałam go w tak oficjalnym i eleganckim stroju. Poznaliśmy się w barze, dokąd poszłam koleżankami ze studiów, a on akurat brał udział w wieczorze kawalerskim.

Powinnam była się domyślić, że z tej znajomości nie wyniknie nic dobrego.

Mój Boże, prezentował się fantastycznie. Ciemne włosy były krótko przycięte po bokach i z tyłu, a nieco dłuższe na czubku głowy. Brązowe oczy, tak ciemne, że niemal czarne, okolone gęstymi rzęsami, wydawały się przewiercać rozmówcę na wylot. Naprawdę wydawało mi się kiedyś, że są łagodne i ciepłe? Najwyraźniej oszołomiły mnie te pełne zmysłowe usta i dołeczek w policzku. Jackson Rutledge nie miał w sobie ani krztyny łagodności. Był twardym i cynicznym człowiekiem, do tego wyjątkowo bezwzględnym.

Obrzucił mnie od stóp do głów powolnym, uważnym spojrzeniem, przez co mimowolnie zacisnęłam pięści. Podchodząc do niego, powtarzałam sobie, że każdej kobiecie posłałby takie spojrzenie, ale w duchu wiedziałam co innego. Pamiętałam go. Pamiętałam jego dotyk, zapach, jego skórę na mojej…

Wnioskując z tego, jak na mnie patrzył, myślał o tym samym.

- Witam pana - odezwałam się oficjalnym tonem, bo nadal nie zdradził ani słowem, że wie, kim jestem.

Mówiłam spokojnym, opanowanym głosem, który nie brzmiał jak ten, którym posługiwałam się na co dzień. Ostatnio bez problemów unikałam brooklyńskiego akcentu, ale przez Jaxa wyleciało mi z głowy, żeby się pilnować.

Przy nim miałam ochotę zupełnie się zapomnieć.

- Pani Yeung zaraz się zjawi - ciągnęłam, celowo zatrzymując się kilka metrów od niego. - Zaprowadzę pana do sali konferencyjnej. Życzy pan sobie wodę? Kawę? Herbatę?

- Nie, nic. – Jackson odetchnął głęboko. – Dziękuję.

- Wobec tego zapraszam.

Minęłam go, uśmiechając się sztucznie do LaConnie. Poczułam jego zapach, subtelną woń bergamotki i korzennych przypraw. Wiedziałam, że Jax patrzy na moje plecy, tyłek, nogi, przez co byłam superświadoma tego, jak idę, i czułam się niezręcznie.

Milczał, a ja bałam się cokolwiek powiedzieć, bo zaschło mi w gardle. Ogarnęło mnie niesamowite, wręcz rozpaczliwe pragnienie, by go dotknąć tak jak kiedyś, gdy miałam do tego prawo. Nie mogłam uwierzyć, że Jackson był kiedyś w moim łóżku, był we mnie. Jakim cudem znalazłam w sobie odwagę, by porwać się na takiego mężczyznę?

Ulżyło mi, gdy dotarliśmy do sali konferencyjnej i poczułam kojący chłód klamki pod palcami.

Nagle owionął mnie oddech Jaxa, który spytał:

- Jak długo zamierzasz udawać, że mnie nie znasz, Gia?

Przymknęłam powieki, gdy wypowiedział moje imię w taki sposób, w jaki tylko on potrafił. Otworzyłam drzwi i weszłam, nadal trzymając klamkę, aby nie pomyślał, że zamierzam zostać.

Stał tuż przy mnie. Był wyższy ode mnie o głowę, chociaż miałam szpilki. Wdarł się w moją przestrzeń osobistą. Znajdował się zbyt blisko. To było zbyt znajome i zbyt poufałe.

- Cofnij się, proszę - przemówiłam cicho.

Ruszył się, ale nie tak jak chciałam. Wysunął prawą rękę z kieszeni, a potem przejechał dłonią po moim ramieniu od łokcia do przegubu. Poczułam jego dotyk przez jedwab bluzki, ciesząc się z długich rękawów, dzięki którym nie było widać gęsiej skórki.

- Bardzo się zmieniłaś - mruknął.

- Naturalnie. Do tego stopnia, że wcześniej mnie nie rozpoznałeś – wypomniałam mu.

- Chryste Panie… Twoim zdaniem nie wiedziałem, że to ty? - Odwrócił się i od razu zauważyłam, że od tyłu wyglądał równie fantastycznie jak od przodu. - Nigdy nie ukryjesz się przede mną, Gia. Rozpoznałbym cię z zawiązanymi oczami.

Z szoku i zdumienia na chwilę odebrało mi mowę. W mgnieniu oka przeszliśmy od obojętnego dystansu do poufałości.

- Co tu robisz, Jax? – zapytałam.

Podszedł do okna i wyjrzał na Nowy Jork. Pobliski Central Park wyglądał jak plama zieleni lekko muśnięta jesienną czerwienią i pomarańczą. Był niczym gwałtowna eksplozja barw w betonowej dżungli.

- Zamierzam zaproponować Lei Yeung wszystko, co zechce, byle tylko poszła się bawić do innej piaskownicy – oznajmił.

- Nic z tego. To dla niej osobista sprawa.

- Nigdy nie wolno mieszać biznesu z osobistymi sprawami.

Cofnęłam się o krok, gotowa uciec. Sala konferencyjna była bardzo duża. Z jednej strony ciągnęły się okna, z drugiej ściana z przejrzystego szkła. Dwie pozostałe miały kojącą barwę bladego błękitu. Na prawo znajdował się doskonale zaopatrzony barek, a na lewo ogromny ekran do prezentacji. Mimo to Jax bez trudu zdominował otoczenie, a ja czułam się jak w klatce.

- Nic osobistego, tak? – wycedziłam, przypominając sobie, jak pewnego dnia nie pojawił się na naszym spotkaniu. I więcej już go nie widziałam.

- Kiedyś coś nas łączyło - odparł głębokim głosem. – Kiedyś.

- Nieprawda. - Dla ciebie to nic nie znaczyło, dodałam w myślach.

Odwrócił się, a ja cofnęłam się jeszcze o krok.

- Rozumiem, że nie żywisz urazy. To dobrze. Nie ma powodu, żebyśmy nie kontynuowali tego, na czym skończyliśmy. Spotkanie z Yeung nie potrwa długo, a po nim możemy iść do mojego hotelu i zapoznać się na nowo.

- Wal się – syknęłam.

Jego usta drgnęły w uśmiechu i zauważyłam dołeczek, który tak dobrze pamiętałam. Ten chłopięcy urok ukrywał fakt, jak bardzo niebezpiecznym człowiekiem jest Jax. Nie znosiłam uroczego zagłębienia na twarzy, a jednocześnie je uwielbiałam.

- No proszę. - Nawet nie starał się ukryć triumfalnej nuty w głosie. - A niemal uwierzyłem, że Gia, którą znałem, całkiem zniknęła.

- Nie pogrywaj ze mną, Jax. Jesteś ponad to.

- Chcę być ponad tobą w łóżku.

Wiedziałam, że to powie, jeśli go sprowokuję, ale chciałam to usłyszeć. Więcej, musiałam usłyszeć te słowa z jego ust. Jax był bardzo bezpośredni w kwestiach seksu, zmysłowy i naturalny. Uwielbiałam to, ponieważ przy nim byłam taka sama. Pożądliwa, łaknąca wciąż więcej, nienasycona. Nic innego nie dawało mi aż takiej satysfakcji.

- Widuję się z kimś - skłamałam.

W zasadzie nawet okiem nie mrugnął, ale odniosłam wrażenie, że trafiłam w czuły punkt.

- Z Williamsem? - spytał zbyt beztroskim tonem.

- Witam pana - oznajmiła Lei, wchodząc do sali w zabójczych butach od Jimmy’ego Choo, szpilkach z odkrytymi piętami. - Zakładam, że to miła niespodzianka.

- Może tak być. - Natychmiast skupił na niej całą swoją uwagę, i to tak bardzo, że poczułam się odprawiona.

- Zostawię was samych - oznajmiłam na odchodnym.

Ja i Lei skrzyżowałyśmy spojrzenia. Zrozumiałam niemy komunikat w jej oczach. Wkrótce czekała nas ważna rozmowa. Nie patrzyłam już na Jaxa, ale odniosłam wrażenie, że przekazywał mi to samo.

 

EUFORIA

Musiałam przyznać, że smażony kurczak i gofry okazały się wyborne. Zjadłam więcej niż powinnam i miałam wrażenie, że nie tyle wróciłam, co dotoczyłam się do hotelu. Bardzo chciałam mi się zdrzemnąć, ale o wpół do czwartej mieliśmy spotkanie z kierownikiem, a nie chciałam być zaspana. To nie było nic ważnego, tylko grzecznościowe powitanie przy kawie, ale w interesach zawsze trzeba dbać o takie detale.

Otworzyłam laptop i usiadłam za biurkiem, po czym zaczęłam przeglądać mejle. Od razu odpowiedziałam na jeden od Lei na temat Davida Lee, a potem otworzyłam drugi, od Deanny Johnson, który rzucił mi się w oczy w chwili otwarcia skrzynki. Wyjęłam telefon z torebki, włączyłam go i wystukałam numer komórki podany w podpisie mejla. Zignorowałam komunikaty o wiadomościach w poczcie głosowej i o SMS-ach od Jaxa, i po chwili usłyszałam:

- Deanna Johnson.

- Witam, tu Gianna Rossi – odparłam.

Jej profil na LinkedIn był otwarty w jednym z okienek mojej przeglądarki. Przełączyłam się na niego, przyglądając się uważnie zdjęciu. Była ładną brunetką o długich włosach i ciemnych oczach. Gdy spotykała się z moim bratem Vincentem, tworzyli uroczą parę, bo pasowali do siebie wizualnie. Jednak długo ze sobą nie byli, ale nic w tym dziwnego, bo Vincent, jeśli chodzi o związki, był krótkodystansowcem. Owszem, chciałby mieć dziewczynę na stałe, niestety był marnym partnerem, jako że każdego dnia koszmarnie dużo godzin pracował U Rossich.

- Witaj, Gianna – oznajmiłam. – Jak się masz?

Oparłam się o zagłówek, wyciągnęłam nogi i zrzuciłam szpilki.

- W porządku, a ty?

- Jak zwykle szukam ciekawej historii. - Jej głos się zmienił, spoważniał. - Vincent mówił, że chciałaś, abym coś sprawdziła. Nic nie pokręcił?

- Nie, nic. Chodzi o Jacksona Rutledge’a.

- No właśnie, Jackson Rutledge. - Odetchnęła głęboko. - Dowiem się, dlaczego mam go dla ciebie prześwietlić?

- Bo... bo się widujemy.

- Enigmatyczny milioner, który ma więcej tajemnic niż dolarów? - Deanna zaśmiała się cicho. – Skąd ja znam takich facetów? No, znam.

Uszczypnęłam grzbiet nosa świadoma, że byłoby dla mnie lepiej, gdybym dała sobie z tym spokój. A także świadoma, że tego nie zrobię.

- Po prostu chcę go rozgryźć. – Westchnęłam, nie zdołałam się powstrzymać. – Muszę wiedzieć, czy jak głupia nie tracę czasu, próbując zrobić, co się da, żeby to wypaliło.

- Pewnie tracisz - odparła bez ogródek. - A czego konkretnie szukasz? Nie jestem prywatnym detektywem, tylko dziennikarką, a na temat rodziny Rutledge’ów i jej poszczególnych członków znajdziesz wiele książek. Z kolei do poszukiwania byłych dziewczyn może posłużyć ci Google.

- Nie, to mnie nie interesuje. Może faktycznie nie zdołasz mi pomóc. Może szukam czegoś, co tylko on może mi wyjawić. – Znów westchnęłam. - Nie rozumiem, dlaczego jest gotów zrobić wszystko dla swoich bliskich, skoro tak bardzo ich nie lubi. Wielokrotnie ostrzegał mnie przed nimi. Początkowo myślałam, że to taki wybieg, że tak naprawdę ukrywa mnie jak wstydliwy nałóg, ale teraz mam wrażenie, że chroni mnie przed swoją rodzinką.

- Jeśli zależy mu na tobie, to faktycznie może tak być. Musisz zrozumieć, że Rutledge’owie są jak żarłacze tygrysy. Zżerają się nawzajem, aż zostanie najsilniejszy.

Zamarłam, przypominając sobie, co Jax powiedział do mnie wczoraj: „Pływasz z rekinami, a zachowujesz się, jakbyś była na wakacjach”.

- W porządku - oznajmiłam ostrożnie, myśląc o ojcu Jaxa. - Wobec tego kto w tej rodzinie jest przywódcą stada? Parker Rutledge?

- Bez wątpienia.

Jax wspominał, że jego rodzice pobrali się z miłości, a potem wzajemnie się unieszczęśliwili.

- Co wiesz o mamie Jaxa? - zapytałam.

- Leslie Rutledge to prawdziwa zagadka. Pięć lat przed śmiercią w ogóle przestała pojawiać się publicznie, a już wcześniej robiła, co mogła, żeby unikać rozgłosu.

- Jax nie chce o niej rozmawiać.

- Spróbuję popytać, może coś wyjdzie na jaw, ale to trochę potrwa. Za każdym razem, gdy tkniesz się spraw Rutledge’ów, pojawia się ich ochrona.

Westchnęłam ciężko. Chyba mi odbiło, skoro liczyłam na normalne życie z Jaxem.

- Będę wdzięczna za wszystko, co znajdziesz. I oczywiście zapłacę - zapewniłam solennie.

- No ja myślę.

Usiadłam i poruszyłam ramionami. Miałam wprost spytać Jaxa o rodzinę, ale co szkodzi przygotować plan B, zwłaszcza biorąc pod uwagę, jak układało nam się dotychczas.

- Dziękuję, Deanna - powiedziałam.

- Uważaj na siebie, dobrze? Tacy faceci naprawdę potrafią załatwić dziewczynę, jeśli nie jest ostrożna.

- Wiem, wiem… Dzięki. Ty też na siebie uważaj.

Rozłączyłyśmy się, a ja położyłam smartfona na biurku. Miałam wrócić do mejla, kiedy nagle komórka pisnęła, oznajmiając otrzymanie SMS-a. Jak się okazało, od Jaxa. Wystukałam stopami zwycięski taniec na dywanie, zanim uświadomiłam sobie, co robię.

SMS miał taką treść:

„Wiem, że o mnie myślisz”.

- No i dobra – prychnęłam wpatrując się w ekran.

Po czym odpisałam:

„Najwyraźniej to ty myślisz o mnie”.

„Śniłaś mi się”.

Uśmiechnęłam się do siebie, bo sama niemal nieustannie śniłam o Jaksie.

I wystukałam złośliwie:

„Mam nadzieję, że śnił ci się koszmar o tym, jak ci zdmuchnęłam interes sprzed nosa”.

Po minucie przyszła odpowiedź:

„To był sen erotyczny o tym, jak mi dmuchałaś interes”.

Wybuchnęłam śmiechem. Okazało się, że Jax zmienił styl postępowania wobec mnie. Przestał odgrywać trudnego do zdobycia i otwarcie ze mną flirtował. Dobrze wiedział, kiedy dana strategia nie odnosi skutku i nastał czas, by zastąpić ją inną.

Zaczęłam pisać odpowiedź, ale Jax mnie uprzedził i zadzwonił telefon. Odebrałam, jednak zanim zdążyłam się przywitać, usłyszałam:

- Tak dobrze mi obciągnęłaś, mała, że nie mogłem oddychać. Twoje usta doskonale pasują do mojego kutasa, językiem wyprawiasz cuda. Szybko doszedłem, a ty wszystko połknęłaś, Gia. Do ostatniej kropelki.

Przez chwilę nie miałam pojęcia, co powiedzieć. Mój umysł zalały obrazy przedstawiające to, o czym mówił. Uwielbiałam brać go do ust, uwielbiałam jego smak i zapach. Co więcej, uwielbiałam to, jak się zatracał. Był zupełnie bezwstydny w swojej rozkoszy. W takich chwilach czułam między nami tę bliskość, której zazwyczaj mi brakowało.

- Zawsze lubiłaś mi obciągać - dodał z rozmarzeniem. - A ja najchętniej spędziłbym w twoich ustach każdą wolną minutę.

W końcu odzyskałam mowę:

- Samolubny sukinsyn.

- Jeśli chodzi o ciebie, to i owszem. – Westchnął, po czym dodał: - Leżę w łóżku nago, stoi mi i się zastanawiam, dlaczego cię tu nie ma.

- Nie powinieneś czymś się zająć? - spytałam kąśliwie.

- Tobą.

Usłyszał w tle dźwięk nadchodzącego mejla i zachichotałam.

- Kłamca. Pracujesz.

Dawniej lubiliśmy nakręcać się przez telefon, co wielokrotnie kończyło się jednoczesnym szczytowaniem. Przepadałam za tym, jak wypowiadał moje imię, kiedy dochodził.

- Winny - przyznał bez cienia skruchy. - Próbowałem nie myśleć o tobie, ale jakoś mi nie wyszło.

- Może dlatego, że pracujesz nad umową, którą mnie załatwiłeś.

- Obiecałaś mi rundkę pełnego złości seksu - mruknął cicho. - Nadal na to czekam, mała.

- Raczej nie powinieneś narażać penisa na bliskość moich zębów, kiedy czuję do ciebie to, co w tej chwili czuję.

Jax się roześmiał, a ja skuliłam palce u stóp. Miał cudowny śmiech, głęboki i donośny.

- Nawet groźby cielesne nie działają na moją erekcję. Przyjedź, Gia.

- Nie mogę. Niedługo mam spotkanie. - Wstałam i podeszłam do okna. Byłam niespokojna. Odsunęłam zasłonę i spojrzałam na panoramę Atlanty. Gdzie był Jax? To pytanie zadawałam sobie codziennie przez ostatnie dwa lata. On jednak nie musiał o nic pytać, bo przecież kazał mnie śledzić. - Poza tym czy nie wspomniałeś, że musimy porozmawiać? Bardzo wątpię, czy ucięlibyśmy sobie pogawędkę, gdybym się tam znalazła.

Przez chwilę milczał, a potem oświadczył, zupełnie zmieniając temat:

- Masz fantastyczną rodzinę. Przy nich zawsze wiedziałem, na czym stoję, nawet kiedy mieli do mnie pretensję. Mówią prawdę prosto w oczy i nie tracą czasu na pierdoły. To dobrzy ludzie.

- Dzięki… - Wzruszyły mnie te słowa. Byłam dumna, że należę do rodziny Rossich.

- Moja rodzina jest inna, Gia. Nie daj się zwieść urokowi Parkera. Poświęca czas jedynie tym ludziom, którzy są dla niego użyteczni.

- Jax, przecież ja nic nie mam.

- Masz mnie - powiedział ponuro.

- Chcesz powiedzieć, że twój ojciec użyje mnie przeciwko tobie?

- To całkiem możliwe. A może po prostu cię użyje i kropka. Może wykorzystać cokolwiek. Wierz mi, że w tym kryje się jakiś haczyk.

Zastanawiałam się nad tym przez chwilę, próbując zrozumieć relacje między ojcem a synem, którzy nie ufali sobie nawzajem.

- Jax, czy właśnie dlatego unikałeś mnie przez ostatnie dwa lata?

- Unikałem cię, bo tak było najlepiej dla ciebie.

Ta niejasna odpowiedź mnie wkurzyła.

- A jednak tu jesteś. Podaj mi dobry powód, dla którego powinnam się z tobą spotkać, Jax.

- Chcesz tego - odparł natychmiast.

- Sugeruję, żebyś się bardziej postarał.

Jax westchnął ciężko, po czym oznajmił:

- Bo ja tego chcę. Bo pragnę spędzać z tobą czas. Bo przy tobie czuję się jak człowiek, a nie jak kompletny dupek.

Zamknęłam oczy i położyłam rękę na sercu, próbując pozbyć się bólu. Chciałam wiedzieć, dlaczego Jax zawsze odnosił się do siebie z taką pogardą, dlaczego uważał, że nie jest dla mnie dość dobry. Ale cóż, musiałabym się mocno poświęcić, gdybym naprawdę pragnęła poznać odpowiedzi na te pytania.

Mimo to odrzekłam szczerze:

- Przy tobie czuję się samotna. Przypominam sobie wtedy, dlaczego potrzebuję stabilnego związku z kimś, na kim mogę polegać.

- Chciałbym być tym facetem - powiedział cicho.

- Też bym tego chciała, Jax.

 

 

"Euforia/Ekstaza - ten tytuł sam w sobie zdradza z jakim rodzajem książki mamy do czynienia. Nie jest to zwykły erotyk gdzie od początku do końca chodzi tylko o seks. Jest to romans przeplatany scenami erotycznymi. No dobra, muszę przyznać, że jest ich naprawdę sporo ;)"

"„Ekstaz, Euforia” to bardzo dobry erotyk, w którym znajdziecie ciekawą fabułę z intrygującymi bohaterami. Autorka mnie nie zawiodła, dlatego polecam wszystkim, którzy szukają lekkiej i przyjemnej lektury, w której łatwo się zatracić."

"„Ekstaz, Euforia” to bardzo dobry erotyk, w którym znajdziecie ciekawą fabułę z intrygującymi bohaterami. Autorka mnie nie zawiodła, dlatego polecam wszystkim, którzy szukają lekkiej i przyjemnej lektury, w której łatwo się zatracić."

"Autorka nie zawodzi. Nie tylko daje wgląd w to co zachodzi za zamkniętymi drzwiami, ale pozostawiała mnie oszołomioną i zdezorientowaną. Zabawiła się ze mną w kotka i myszkę. Spodobał mi się tu przedstawiony aspekt relacji biznesowych jak i wątek miłosny. Gorący romans, pieniądze i polityka to moim zdaniem idealne połączenie. Pochłonęłam tą książkę bez jakichkolwiek przerwy. Jedynym jej mankamentem jest fakt, że niestety tak szybko się kończy..."

Napisz swoją opinię i oceń książkę

Przedstaw się



Twoja ocena


WYŚLIJ

zaczytana1
2014-11-02

Sylvie Day znam z romansów historycznych, które mnie urzekły stylem oraz fabułom. Do tej książki podeszłam z ogromną dawką zaufania i pewnymi oczekiwaniami, dlatego jestem szczęśliwa, że autorka mnie nie zawiodła. Gianna i Jackson byli kochankami, lecz ta sielanka została gwałtownie ucięta w chwili, kiedy mężczyzna ją porzucił. Gia przez dwa lata ciężko pracowała nad budową swojej ...
mala5317
2014-10-29

Nie wiem która to już książka tej autorki, którą było mi dane przeczytać, ale wiem jedno. Pozycje spod jej pióra mogę kupować w ciemno. Tak świetnie prowadzi ona czytelnika przez całą historię, że nie ma czasu na nudę. Nieważne czy jest pełna napięcia, czy prosta i lekka jak ta. Zawsze wciąga i nie pozwala odłożyć się na bok. W pierwszym momencie, po przeczytaniu kilkudziesięciu stron...
bambi12
2014-10-25

Z okładki krzyczy "napis nr 1 na światowych listach bestsellerów". Nie byłabym sobą, gdybym stwierdziła, że taki slogan nie zrobił na mnie żadnego wrażenia. Powiem więcej. Spowodował, że oczekiwałam po tej lekturze wiele. Zapewne ciekawi jesteście co otrzymałam. Czy książka mnie nie zawiodła. Czy spełniła wszystkie pokładane w niej nadzieje. Czy dobrze się bawiłam w trakcie jej lektury. ...